Autor: Aleksandra Siwek
Zobacz więcej – button
Posted on by Aleksandra Siwek
Włochy – Rzym
Posted on by Aleksandra Siwek
Włochy - Rzym
czerwiec 2026
Dzień 3
Dziś odwiedziliśmy Tivoli – niewielkie, historyczne miasteczko położone około 30 kilometrów od Rzymu, ukryte wśród wzgórz Lacjum. To miejsce od wieków przyciągało cesarzy, artystów i podróżników, którzy szukali tu chłodu, wody i wytchnienia od rzymskiego upału
Większość czasu spędziliśmy w Villi Gregoriana – niezwykłym parku krajobrazowym stworzonym w XIX wieku z inicjatywy papieża Grzegorza XVI. To nie jest zwykły ogród, lecz dzika, niemal filmowa przestrzeń pełna wodospadów, grot, skalnych ścieżek i bujnej roślinności. Wśród drzew słychać huk spadającej wody, a ścieżki prowadzą przez tunele, urwiska i punkty widokowe ukryte nad głębokim wąwozem rzeki Aniene /…obok której mieszkamy w Rzymie
Stare miasto natomiast to iście spokojny, włoski klimat — wąskie uliczki, kamienne domy, małe place, kawiarnie i widoki na zielone doliny wokół miasta.
To był wspaniały, włoski dzień 

Dzień 4
Niektóre miejsca i skwery są mi już tak bliskie jak drzewa i ścieżki w Beskidach. Lubię do nich wracać… Wydaje mi się wtedy, że pamiętamy się wzajemnie… jak przyjaciele. I jest o czym opowiadać 
Dzisiaj Agnieszka była na uczelni, więc sami wędrowaliśmy utartym szlakiem. Ogrody Borghese pachniały rozgrzanymi piniami i jaśminem, a pomiędzy drzewami przelatywały zielone papugi.
A ja? Choć obecna tu i teraz, krążyłam gdzieś pomiędzy wspomnieniami a przyszłością, układając się na nowo…
Jutro wracamy do Polski. Życie wzywa… i „Hologramowy Świat”. 
Zobacz więcej:
| czerwiec 2026 | Włochy – Rzym, Tivoli
| kwiecień 2026 | Japonia – Tokio, Kioto
| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025| Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2024 | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén, El Calafate, Iguazu, Misiones
| październik 2024 | Urugwaj – Colonia del Sacramento
| sierpień 2024 | Czechy – Olomouc
| lipiec 2024 | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan
| styczeń 2024 | Francja – Paryż
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol
| wrzesień 2023 | Holandia – Eindhoven
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 | Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 | Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan
Nie zachęcam czytelnika, by wierzył mi na słowo. Zachęcam go, by sam szukał, sprawdzał i wyciągał własne wnioski
Posted on by Aleksandra Siwek
Nie zachęcam czytelnika, by wierzył mi na słowo. Zachęcam go, by sam szukał, sprawdzał i wyciągał własne wnioski
Iwona Gajda jest pisarką i publicystką, która relacjonuje świat – jego teraźniejszość i przeszłość – poprzez literaturę, podróż i codzienną obserwację rzeczywistości. Jej twórczość wyrasta z bezpośredniego doświadczenia miejsc, ludzi i kultur. Autorka zabiera czytelnika w podróż przez historię narodów, współczesne przemiany cywilizacyjne oraz wędrówkę w głąb człowieka – ku pytaniom o sens, granice i odpowiedzialność.
Dominika Róg-Górecka nakanpie.pl: Jak w kilku zdaniach opisałaby Pani „Hologramowego Świata”? Co jest myślą przewodnią pierwszego tomu?
Iwona Gajda: Pierwszy tom „Hologramowego Świata” jest zapisem mojej podróży przez wiedzę o świecie. Nie próbuję w nim udowadniać żadnej teorii ani przekonywać czytelnika do określonej wizji rzeczywistości. Wraz z bohaterką przechodzę przez naukę, historię, technologię, metafizykę i różne systemy wierzeń, szukając odpowiedzi na pytania, które od wieków zadaje sobie człowiek: kim jesteśmy, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Myślą przewodnią tomu jest przekonanie, że poznanie świata i poznanie siebie są w istocie tą samą drogą.
D. R-G.: Co było pierwszym impulsem do napisania „Hologramowego Świata” – konkretna teoria naukowa czy raczej osobiste doświadczenie?
I.G.: Iskrą zapalną było wydarzenie literackie. Właśnie przygotowywałam się do mojego pierwszego spotkania autorskiego. Zaczęłam wtedy porządkować własną twórczość oraz przemyślenia dotyczące świata, człowieka i kierunku, w którym zmierza współczesna cywilizacja. I nagle, ni stąd, ni zowąd, sięgnęłam po pióro, by zacząć je spisywać. Powstawały krótkie epizody, które publikowałam na fan page’u. Początkowo była to po prostu zabawa i sposób na dzielenie się pomysłami z czytelnikami. Ku mojemu zaskoczeniu ta forma rozmowy zaczęła żyć własnym życiem. Z czasem te epizody ułożyły się w rozdziały, a później w książkę. Tak narodził się „Hologramowy Świat”.
D. R-G.: Jakie książki, badania albo idee najmocniej wpłynęły na kształt pierwszego tomu?
I.G.: Nie był to wpływ jednej książki ani jednej idei. Czerpałam z raportów dotyczących świata i rozwoju cywilizacji (ONZ, OECD, Bank Światowy), publikacji naukowych oraz wiedzy związanej z nowymi technologiami. Ogromny wpływ miały również setki biografii i historii ludzi, które poznawałam przez lata – od filozofów, naukowców i odkrywców po przywódców politycznych, artystów i kobiety, które zmieniały bieg historii. Ważne miejsce zajmuje także filozofia Władysława Tatarkiewicza.
D. R-G.: Czy od początku wiedziała Pani, że powstanie cykl, czy tom I początkowo miał być zamkniętą całością?
I.G.: Nie. Pierwsze epizody publikowane na fan page’u miały być raczej jednorazową przygodą niż początkiem wieloletniego projektu. Jednak każdy kolejny temat otwierał następne pytania. Kiedy próbowałam zrozumieć świat, coraz częściej trafiałam na pytania o człowieka. A kiedy zaczęłam badać człowieka, pojawiły się pytania o granice poznania i odpowiedzialności. Z czasem te pytania same zaczęły układać się w kolejne książki.
D. R-G.: Na ile ta książka jest wynikiem fascynacji nauką, a na ile próbą znalezienia odpowiedzi na własne pytania?
I.G.: Nauka jest jednym z narzędzi, z których korzystam. Natomiast źródłem książki są pytania. Gdyby nie było we mnie potrzeby zrozumienia świata i własnego miejsca w nim, nie powstałby ani jeden rozdział. To właśnie pytania prowadzą mnie od jednej książki do następnej.
D. R-G.: Skąd decyzja o tak nietypowej formie – łączeniu nauki, refleksji i elementów narracyjnych?
I.G.: Ponieważ właśnie tak postrzegam rzeczywistość. Nigdy nie doświadczałam świata w podziale na naukę, emocje, historię i duchowość. Wszystko przenika się wzajemnie. Dlatego nie chciałam pisać ani powieści science fiction, ani eseju popularnonaukowego. Szukałam formy, która pozwoliłaby mi pokazać świat w całej jego wielowarstwowości.
D. R-G.: Czy ta forma była od początku zamierzona, czy wykształciła się w trakcie pisania?
I.G.: Wykształciła się w trakcie pracy. Początkowo miałam jedynie pytania i kierunek poszukiwań. Z czasem pojawiły się hologramy, kolejne perspektywy i przemiany bohaterki. Forma rozwijała się wraz z historią i tematami, które prowadziły mnie dalej.
D. R-G.: Czy uważa Pani, że taka hybrydowa forma pozwala lepiej mówić o rzeczywistości niż tradycyjna powieść?
I.G.: Nie powiedziałabym, że lepiej. Raczej inaczej. Każda forma ma własne możliwości. W moim przypadku taka konstrukcja pozwoliła połączyć wiedzę, doświadczenie i refleksję w jedną opowieść. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi historię, ale uczestniczy w procesie poznawania.
D. R-G.: W książce pojawia się wiele odniesień do nauki – jak wybierała Pani, które fakty i teorie włączyć do narracji?
I.G.: Szukałam teorii i idei, które zmieniały sposób, w jaki człowiek postrzega siebie i otaczający go świat. Sięgałam zarówno do nauki głównego nurtu, jak i do teorii bardziej spekulatywnych, a także do filozofii, religii, wierzeń i metafizyki. Hologramowy Świat jest zapisem tej drogi. Szczególnie fascynująca okazała się dla mnie fizyka i mechanika kwantowa.
D. R-G.: Czy zależało Pani na wierności aktualnej wiedzy naukowej, czy raczej na swobodnym operowaniu inspiracjami?
I.G.: Zależało mi na rzetelności. Wszystkie zjawiska, procesy czy teorie, o których piszę, mają swoje źródła w aktualnej wiedzy naukowej. Jednocześnie jest to literatura, a nie podręcznik akademicki.
Moim celem nie było szczegółowe omawianie badań, lecz pokazanie, dokąd prowadzą one ludzką wyobraźnię i jakie pytania rodzą. Staram się opierać na faktach, ale pozostawiam sobie przestrzeń do refleksji nad ich znaczeniem.
D. R-G.: Gdzie według Pani przebiega granica między nauką a spekulacją w tej książce? I jak czytelnik może odróżnić prawdę od fikcji?
I.G.: Nauka opiera się na tym, co możemy badać, mierzyć i weryfikować. Spekulacja zaczyna się tam, gdzie próbujemy odpowiedzieć na pytania, na które współczesna wiedza nie daje jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.
W książce staram się wyraźnie oddzielać jedno od drugiego. Gdy opisuję procesy biologiczne, fizyczne czy historyczne, opieram się na dostępnej wiedzy. Natomiast gdy bohaterka zastanawia się nad naturą świadomości, sensem istnienia czy przyszłością człowieka, wchodzimy już w obszar pytań i hipotez.
Zresztą nie zachęcam czytelnika, by wierzył mi na słowo. Zachęcam go, by sam szukał, sprawdzał i wyciągał własne wnioski.
D. R-G.: A przechodząc do fikcji. W książce pojawia się wiele ciekawych innowacji, których nie ma w naszym świecie. Mnie zaintrygowały hologramowe podróże. A który z opisanych wynalazków najchętniej zobaczyłaby Pani w rzeczywistości?
I.G.: Oj! Gdybym tylko mogła przenieść się w czasie jak moi bohaterowie… do tamtych miejsc i tamtych wydarzeń. To właśnie historia fascynuje mnie najbardziej podczas pisania „Hologramowego Świata”. Współczesny świat możemy zobaczyć na własne oczy. Możemy odwiedzać kraje, poznawać ludzi i ich kulturę. Znacznie bardziej intryguje mnie możliwość zobaczenia rzeczywistości takiej, jaka była naprawdę – uczestniczenia w wydarzeniach historycznych, obserwowania dawnych cywilizacji i spotkania ludzi, którzy kształtowali świat.
D. R-G.: Jednak nie tylko o wynalazki chodzi. W publikacji pojawia się wiele odniesień do bieżącej sytuacji. Czy książka jest Pani komentarzem do współczesnych zmian – rozwoju technologii, nauki i kierunku, w którym zmierza świat?
I.G.: Tak. „Hologramowy Świat” jest próbą przyjrzenia się zmianom, które zachodzą wokół nas. Rozwijamy naukę, technologie i medycynę w tempie niespotykanym w historii, ale równocześnie zatruwamy środowisko, ingerujemy w naturę, modyfikujemy żywność, coraz bardziej uzależniamy się od technologii i oddalamy od tego, co przez tysiące lat stanowiło fundament człowieczeństwa.
Nie twierdzę, że postęp jest zły. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w pogoni za rozwojem coraz częściej gubimy po drodze człowieka.
D. R-G.: Czy widzi Pani w tych procesach więcej szans czy zagrożeń dla człowieka?
I.G.: Widzę jedno i drugie.
Każde wielkie odkrycie w historii ludzkości niosło ze sobą ogromny potencjał dobra i równie wielkie ryzyko. Ogień ogrzewał ludzi, ale także niszczył miasta. Energia atomowa pozwoliła zasilać państwa, ale doprowadziła również do stworzenia broni masowej zagłady.
Technologia sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. O wszystkim decyduje człowiek i wartości, którymi się kieruje. Dlatego bardziej niż rozwoju technologii obawiam się sytuacji, w której rozwój moralny nie nadąża za rozwojem wiedzy. Obawiam się też człowieka, który przestaje myśleć.
D. R-G.: Jakie pytanie o przyszłość ludzkości było dla Pani najważniejsze podczas pisania tomu I?
Chyba najprostsze i jednocześnie najtrudniejsze: Czy wraz z rozwojem wiedzy stajemy się mądrzejsi?
I.G.: Potrafimy coraz lepiej rozumieć wszechświat, manipulować materią, zmieniać geny i budować inteligentne maszyny. Ale czy równie dobrze rozumiemy samych siebie?
To pytanie powracało do mnie podczas pisania wszystkich siedmiu części pierwszego tomu.
D. R-G.: Czy sądzi Pani, że literaturą można dokonać pozytywnych zmian?
I.G.: Tak. Literatura od wieków wpływa na sposób, w jaki ludzie postrzegają świat, innych i samych siebie. Dziś wiele treści dociera do odbiorców również poprzez filmy, podcasty, audiobooki czy media społecznościowe. Zmieniają się narzędzia, ale nie potrzeba dzielenia się wiedzą, doświadczeniem i historiami.
Jeżeli taki przekaz skłoni kogoś do refleksji, pomoże spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy albo zachęci do zadania sobie ważnego pytania, to już jest zmiana. Czasem właśnie od takich małych zmian zaczynają się te największe.
D. R-G.: W mojej ocenia Pani książka ma też edukacyjny charakter. Opowiada Pani zarówno o zagrożeniach, jak i o przebiegu wielu zjawisk fizycznych. Czy Pani czytelnicy wspominają, że się czegoś nauczyli? A może lepiej zrozumieli niektóre zjawiska?
I.G.: Trudno mi ocenić, ile konkretnie osób nauczyło się dzięki moim książkom fizyki, genetyki czy historii. Tworzę je w dość nietypowy sposób. Każdy rozdział publikuję niemal od razu po napisaniu – czytam go na głos, przygotowuję ilustrację i udostępniam w mediach społecznościowych. Czytelnicy mogą więc obserwować powstawanie książki krok po kroku.
Kiedy książka jest gotowa, tworzę również film premierowy poświęcony jej głównemu tematowi, a później podróżuję śladami miejsc i bohaterów, którzy pojawili się w narracji. Z tych wypraw powstają kolejne relacje i filmy.
Nie otrzymuję wielu rozbudowanych analiz czy recenzji. Znacznie częściej pojawiają się krótkie komentarze, serca, słowa wsparcia czy refleksje pod relacjami z podróży. Mam jednak poczucie, że wokół tych książek powstała społeczność ludzi ciekawych świata, historii i człowieka.
D. R-G.: Pisanie książek, które tak mocno odnoszą się do teorii naukowych, wymaga dużej wiedzy. Jak wyglądały przygotowania do napisania „Hologramowego światu”?
Gdzie i jak szukała Pani informacji?
I.G.: Przygotowania trwały właściwie przez całe moje dorosłe życie. Zawodowo funkcjonowałam w świecie nowych technologii, równolegle śledząc raporty dotyczące rozwoju cywilizacji, nauki i społeczeństw (m.in. ONZ, OECD czy Banku Światowego). Od lat czytałam również biografie, książki historyczne, publikacje popularnonaukowe i filozoficzne.
Kiedy zaczęłam pisać „Hologramowy Świat”, nie budowałam wiedzy od zera. Raczej porządkowałam i łączyłam informacje, które gromadziłam przez lata. Oczywiście wiele zagadnień wymagało dodatkowej weryfikacji i pogłębionych poszukiwań, ale fundament powstał znacznie wcześniej – z ciekawości świata i ludzi.
D. R-G.: Poza nauką równie ważna jest też etyka. Ten wątek jest bardzo ważny zwłaszcza w części poświęconej klonowaniu człowieka. Jakie jest najważniejsze pytanie, które ludzkość musi sobie zadać, zanim zdecyduje się na ten krok?
I.G.: Myślę, że najważniejsze pytanie brzmi: czy dlatego, że coś potrafimy zrobić, rzeczywiście powinniśmy to zrobić?
Wraz z rozwojem nauki zdobywamy coraz większą władzę nad naturą. Nie jestem jednak pewna, czy nasza mądrość rozwija się równie szybko jak nasze możliwości.
D. R-G.: Mam Pani na swoim literackim koncie wiele książek. Pisanie którego tytułu było największym wyzwaniem?
Największym wyzwaniem jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie „Hologramowy Świat”. Nie dlatego, że jest najtrudniejszy technicznie czy wymaga największej ilości wiedzy. To projekt, który wciąż trwa. Obecnie piszę już jego trzynastą część i mam świadomość, że każda kolejna książka jest jedynie następnym etapem poznania świata, człowieka i samej siebie.
Ten proces przypomina mi wspinanie się po drabinie. Kiedy stoimy na najniższym szczeblu, widzimy jedynie niewielki fragment rzeczywistości. Gdy wspinamy się wyżej, odsłania się szersza perspektywa, ale pojawiają się też nowe pytania, których wcześniej nawet nie potrafiliśmy dostrzec. Tak właśnie powstaje „Hologramowy Świat”. Każda książka daje mi pewne odpowiedzi, ale jednocześnie otwiera kolejne drzwi.
Dlatego mam wrażenie, że to wyzwanie nie kończy się wraz z napisaniem jednej części. Trwa nieprzerwanie od pierwszego tomu i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo się nie skończy.
D. R-G.: Jakie są Pani literackie plany?
I.G.: Obecnie pracuję nad „Mądrością”, trzynastą częścią „Hologramowego Świata”. Co będzie dalej? Tego jeszcze nie wiem. Dotychczas każda książka prowadziła mnie do kolejnej i mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.
D. R-G.: Dziękuję za rozmowę!
Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email
HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia
Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?
Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.
Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.
Seria ma trzy wymiary:
- Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
- Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
- Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.
Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.
To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.
Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.
Hologramowy Świat I
Tom I
Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I
Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II
Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III
Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV
Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V
Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI
Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII
Hologramowy Świat II
Tom II
Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII
Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX
Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X
Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI
Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII
Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII
Oktalogia
Posted on by Aleksandra Siwek
OKTALOGIA – Raport Ziemi / Granice Ziemi
Oktalogia to ośmiotomowy, zamknięty cykl literacki osadzony w realnych krajach i konkretnych kontekstach historycznych oraz społecznych. Seria ukazuje współczesny świat jako przestrzeń głębokich napięć: między rozwojem cywilizacyjnym a duchowym wyczerpaniem, między pamięcią historii a teraźniejszością, między odpowiedzialnością a zapomnieniem.
Książki mają charakter refleksyjny i symboliczny, jednak pozostają silnie zakorzenione w rzeczywistości politycznej, kulturowej i historycznej opisywanych miejsc. Autorka łączy reportażowy konkret z onirycznym sposobem narracji, w którym sen, wizja i metafora nie oddalają od świata, lecz pozwalają dotrzeć do jego głębszych warstw.
Oktalogia stawia pytania o granice rozwoju cywilizacji, o relację człowieka z planetą oraz o duchowe konsekwencje nowoczesności. Każda książka skupia się na innym kraju, traktowanym nie jako tło, lecz jako pełnoprawny bohater — z własną historią, traumami i pamięcią.
Powrót Cesarza
Raport Ziemi: Część I
Miejsce akcji: Chiny
Znaki Czasu
Raport Ziemi: Część II
Miejsce akcji: USA
Droga do Raju
Raport Ziemi: Część III
Miejsce akcji: Izrael
Ręka Boga
Raport Ziemi: Część IV
Miejsce akcji: Argentyna
Czas Snu
Raport Ziemi: Część V
Miejsce akcji: Australia
Bezimienii
Granice Ziemi: Część I
Miejsce akcji: Meksyk
Niedotykalni
Granice Ziemi: Część II
Miejsce akcji: Indie
Ocaleńcy
Raport Ziemi: Część III
Miejsce akcji: Kanada
Japonia – Tokio, Kioto
Posted on by Aleksandra Siwek
Japonia
kwiecień 2026
Dzień 1
Z Monachium do Tokio lecieliśmy około 12,5 godziny, pokonując dystans ponad 9 000 kilometrów
. Trasa prowadziła slalomem między obszarami konfliktów — pod Ukrainą i nad Iranem — a po drodze mijaliśmy m.in. Morze Czarne, pustynię Gobi, Pekin i Koreę Południową 
Na miejscu mój zegarek wskazywał 00:30, ale po zmianie czasu nagle zrobiła się 7:30 rano — więc…jakby jedna noc została wyjęta z życia 
Jak przywitała nas stolica? Niebieskim niebem, niezwykłą czystością i… ciepłymi sedesami 
Trzeba przyznać, że japońskie toalety to osobny świat — pełen przycisków, funkcji podgrzewania i muzyki wybrzmiewającej z aparatury sedesowej 
Z lotniska do centrum jechaliśmy koleją jednoszynową (monorail)
, która porusza się po jednej szynie, często poprowadzonej wysoko nad ziemią — dzięki temu ma się wrażenie, jakby pociąg płynął w powietrzu między budynkami. Przyglądaliśmy się niezliczonej ilości ogromnych wieżowców
, które odsłaniały przed nami pierwsze oblicze Tokio.
Czas do zameldowania się w hotelu spędziliśmy w Parku Ueno
, położonym niedaleko naszego miejsca noclegowego. Choć szczyt kwitnienia sakury w Tokio przypada na drugą połowę marca, nadal można bylo poczuć ten niezwykły klimat.
Przypominam, że w piątej części „Hologramowego Świata” to właśnie do tego miejsca zwabiły mnie kwitnące wiśnie, prowadząc w głąb podziemnego świata korzeni — sieci mikoryzowej
, gdzie po raz pierwszy doświadczyłam świadomości przyrody.
W Tokio spędzimy pięć dni, podążając szlakiem moich bohaterów… póki co znikam do łóżka , gdyż oczy same się zamykają 
Dzień 2
„Słyszę odgłosy bitwy. Spoglądam w dół. Gdzie jestem? Na polu zauważam samurajów w zdobionych zbrojach, ich miecze iskrzą w słońcu. Z mgły wyłania się baner z rodowym herbem Ieyasu Tokugawy – jednego z najwybitniejszych daimyō [czyli feudalnych władców] w historii Japonii. Jego wojownicy właśnie wygrają bitwę. Tak, to bitwa pod Sekigaharą ! Jest rok 1600.
[…]
Spoglądam na Tokugawę; ten jednoczy kraj, rozpoczynając tym samym okres rządów szogunatu. Potomni nazwą okres jego rządów złotym wiekiem.
–Wiekiem pokoju, stabilności oraz rozwoju kulturalnego w historii Japonii – przypominam sobie i zanurzam się w tamtym okresie
–Synu, czas zacząć budowę Zamku Edo. Japonia potrzebuje solidnej siedziby, należy podkreślić wielkość kraju. – Tokugawa przedstawia swoje wizje młodzieńcowi, który kłania się, uderzając czołem w podłogę.
–Ojcze, dopilnujemy, by zamek Edo stał się sercem naszej władzy; nie twierdzą strachu, lecz bastionem rozwoju oraz kultury. Przyrzekam, że twierdza ta przyczyni się do rozkwitu naszej wielkiej Japonii.
Widzę, że Zamek Edo rozkwita. Na dziedzińcu gromadzą się samurajowie, demonstrują sztukę wojenną podczas ceremonii otwarcia swojej pierwszej szkoły. Podziwiam artystów i miłośników sztuki z całej Japonii, jak również uczestników festiwalu tanabata, którzy wspólnie świętują. Podekscytowana, zaczynam krążyć nad twierdzą Edo. Czuję moc oraz potęgę tego miejsca, przyszłej stolicy Japonii. Wydaje mi się nawet, że jakoś tajemniczo na mnie oddziałuje.”
fragment „Świadomość Wszechświata”
Dzisiaj przeszliśmy 23 kilometry
Na zdjęciach:
Najstarsza świątynia buddyjska w Tokio, założona w 628 roku i poświęcona bodhisattwie Kannon. Została zniszczona podczas II wojny światowej i odbudowana po 1945 roku. Wejście prowadzi przez bramę Kaminarimon z charakterystycznym czerwonym lampionem oraz ulicę Nakamise — jedną z najstarszych ulic handlowych w Japonii.
Znajduje się na terenie dawnego Zamku Edo, który od XVII wieku był siedzibą siogunów Tokugawa. W 1873 roku główna część zamku spłonęła. Po restauracji Meiji teren przeznaczono na rezydencję cesarską. Obecny kompleks pałacowy odbudowano po zniszczeniach II wojny światowej i dziś pełni funkcję oficjalnej siedziby cesarza Japonii.
We wschodniej części kompleksu pałacowego znajdują się ogrody cesarskie z kwiatami, drzewami, trawnikami oraz zachowanymi fragmentami murów i fundamentów dawnego Zamku Edo.
Dzielnica powstała po wielkim pożarze w 1872 roku jako nowoczesna, zachodnia część Tokio. Z czasem stała się centrum handlu i luksusu. Dziś to jedna z najdroższych lokalizacji w Japonii, znana z ekskluzywnych sklepów, domów mody i nowoczesnej architektury.
W stolicy Japonii znajduje się ponad 150 budynków powyżej 150 m, a najwyższe z nich przekraczają 250–300 metrów. Większość powstała po 1960 roku, szczególnie w okresie boomu gospodarczego lat 80. i 2000., i należy do najnowocześniejszych na świecie — są projektowane z myślą o trzęsieniach ziemi, z elastycznymi konstrukcjami i zaawansowanymi systemami bezpieczeństwa.
Dzień 3
Dzisiaj zobaczyliśmy jeden ze 100 aktywnych wulkanicznie obszarów Japonii. Miejsce oddalone jest od Tokio o ok. 100 kilometrów i wciąż zieje parą oraz gazami, choć ostatnią dużą erupcję odnotowano tu 3 tys. lat temu.
Trzeba przyznać, że doświadczenia były niezwykłe – mgła i mżawka mieszały się z siarkowymi wyziewami, tworząc nad ziemią surrealistyczne kłęby mokrego dymu o intensywnym zapachu siarki. Na całe szczęście ten nieznośny aromat nie był wyczuwalny w restauracji, gdzie serwowano jeden z najdziwniejszych przysmaków Japonii. Chodzi o jajka gotowane w gorących źródłach siarkowych, które zabarwiają się na czarno. Według legendy zjedzenie jednego jajka wydłuża życie o 7 lat… więc zjedliśmy po dwa. Kolejne dwa planujemy jutro 
Gdyby nie kapryśna pogoda, przejechalibyśmy się jeszcze kolejką gondolową nad doliną wulkaniczną, skąd przy dobrej widoczności można podziwiać górę Fuji. Niestety kolejka była zamknięta, a Fuji zniknęła za ścianą mgły i deszczu… Cóż, spróbujemy jeszcze wypatrzyć ją później – póki co musiały wystarczyć koszulki z jej wizerunkiem 
Do Hakone jechaliśmy wycieczką zorganizowaną, więc droga – mimo deszczu – była ciekawa. Przewodnik zabawiał nas opowieściami o Japonii, a po drodze zatrzymywaliśmy się w interesujących miejscach, m.in. w tradycyjnej wiosce Oshino Hakkai, położonej między jeziorami Kawaguchi i Yamanaka – którą widać na zdjęciach.
Dzień 4
Był maj 1869 roku, gdy jako qubit świadomości – najmniejszy byt wszechświata – oglądałam koniec szogunatu w Japonii. Oddziały lojalne cesarzowi Meiji zdobyły twierdzę Goryokaku, a samurajowie, którzy przez wieki sprawowali władzę, składali broń. Wielu z nich – nie godząc się z porażką – popełniało seppuku, zgodnie z kodeksem honorowym.
Przejęcie władzy przez cesarza Meiji zamknęło epokę sakoku – ponad dwustuletnią izolację kraju od reszty świata. Kończył się czas odcięcia i zacofania. Japonia weszła w okres budowy nowoczesnego państwa.
„Zauważam, że to pod jego skrzydłami Japonia przekształca się z zacofanego państwa feudalnego w potęgę przemysłową i militarną. Przez trzydzieści lat dokonuje on zmian, które innym krajom zajęłyby sto pięćdziesiąt, albo i więcej lat. W miejscu małych, biednych manufaktur jak grzyby po deszczu wyrastają nowoczesne fabryki, rozległe terytoria pokrywają sieci kolejowe. Na wzór zachodnich monarchii uchwalona zostaje konstytucja, która znosi system klasowy. Budowane są szkoły; w ich ławkach zasiadają dzieci z rodzin chłopskich, rzemieślniczych oraz kupieckich, a nie tylko samurajów. Kraj wymienia się wiedzą kulturalną i technologiczną z całym światem.”
Na zdjęciach:
Dzień 5
Tokio i wyspa Odaiba
Choć Japonia wybrzmiała w 5. części Hologramowego Świata, to prawdę mówiąc – w mojej duszy zagrała znacznie wcześniej…
Już w 2021 roku napisałam kilka rozdziałów książki o tym kraju, której jednak nigdy nie dokończyłam…
Akcja tej opowieści toczyła się wokół
Tokyo Skytree i okolicznych dzielnic, choć fabuła była zanurzona głęboko w historii i przyszłości Japonii…
Dziś, ze łzami w oczach i kołaczącym sercem, wracałam do tamtych bohaterów i scen…To niewiarygodne, jak silnie działa na mnie wyobraźnia. 
Do dzielnicy Asakusa, gdzie stoi Skytree, udaliśmy się pieszo.Znałam te ulice bardzo dobrze – mieszkali tu moi bohaterowie.
Choć w rzeczywistości byłam tam pierwszy raz…
Przeszliśmy przez most nad
Sumida River, którym w myślach podążałam setki razy……i dopiero wtedy naprawdę dotarliśmy do wieży.
__
Została otwarta w 2012 roku i jest najwyższą na świecie konstrukcją tego typu.
Jej stabilność zapewnia nowatorski system betonowego rdzenia, który redukuje drgania podczas trzęsień ziemi, a trójkątna podstawa płynnie przechodzi wraz z wysokością w kształt koła.
Na wysokości 350 i 450 metrów znajdują się tarasy widokowe, z których przy dobrej pogodzie można dostrzec nawet górę Fuji. 
To jedno z najbardziej imponujących osiągnięć inżynieryjnych współczesnej Japonii.
Ma około 27 kilometrów długości i przez stulecia była głównym szlakiem transportowym dawnego Edo.
Wraz z rozwojem kolei i dróg jej znaczenie zmalało, a dziś pełni przede wszystkim funkcję rekreacyjną – jest miejscem spacerów i rejsów.
__
Po zwiedzeniu Skytree wodnym autobusem popłynęliśmy na Odaiba, która pokazuje najbardziej futurystyczne oblicze Tokio, gdzie na tle Rainbow Bridge ogladaliśmy wieczorny pokaz tańczących fontann przy muzyce.
Na zdjęciach widać:
Do centrum wróciliśmy automatyczną kolejką
Yurikamome Line, która porusza się bez maszynisty, po betonowej estakadzie (bez klasycznych szyn), prowadząc nad zatoką między mostami i zabudową Tokio / film zamieszczam w osobnym poście/.
Yurikamome Line – autonomiczna kolejka bez maszynisty i bez klasycznych torów. Nocą sunie po betonowej estakadzie zawieszonej nad wodami Zatoki Tokijskiej i wije się między mostami a futurystyczną zabudową Tokio.
Dzień 6
Jutro opuszczamy stolicę i ta myśl wciąż krążyła nad moją głową. Bo z jednej strony żal tego ogromnego, tętniącego życiem miasta, a z drugiej – czekają już inne zakątki Japonii.
Wędrując więc ulicami, uchwyciłam się nadziei, że jeszcze tu wrócę – na ostatni wieczór i ostatnią noc… I tak spijałam każdą chwilę dzisiejszego dnia, idąc kilometr za kilometrem – aż nazbierało się ich prawie 22. 
Na zdjęciach utrwalone chwile:
Z okazji wizyty polskiego premiera w Tokio okolice gmachu parlamentu zostały ozdobione naszymi barwami. Duma rozpierała serce. Sami zobaczcie na zdjęciach 
Nowoczesny, 238-metrowy wieżowiec w dzielnicy Roppongi, z platformą widokową na 52. piętrze (Tokyo City View) oraz przestrzenią wystawienniczą Mori Art Museum, gdzie prezentowana jest współczesna sztuka z całego świata.
Dzień 7
Tej nocy (z 14/15 kwietnia) w Takayamie – górskim miasteczku na wyspie Honsiu – trwa jeden z najpiękniejszych festiwali Japonii: Takayama Matsuri 

To święto religijne związane z sanktuarium Hie Shrine (Sannō-sama), odprawiane jako rytuał modlitwy o pomyślność i dobre zbiory, organizowane nieprzerwanie od XVI wieku.
Po ulicach suną misternie zdobione platformy yatai
– prawdziwe dzieła sztuki, na których można zobaczyć tradycyjne mechaniczne lalki karakuri. Ciągną je mieszkańcy ubrani w historyczne kimona, a całość przypomina podróż w czasie do epoki Edo.
Dlatego nie mogło nas tu zabraknąć…
Z samego rana wsiedliśmy do Shinkansen
– najszybszych pociągów na świecie, potem przesiedliśmy się do ekspresu Hida Limited Express i tak w 4 godziny pokonaliśmy ponad 500 kilometrów, by dotrzeć do celu.
Droga była przepiękna – mijaliśmy zielone doliny, górskie rzeki i majestatyczną górę Fuji 
Wielkie, oświetlone wozy już sunęły przez miasto, a dźwięki fletów rozchodziły się ponad naszymi głowami. Otaczali nas ludzie w tradycyjnych japońskich strojach, lampiony rodem z czasów Edo i setki, a może tysiące kramów z lokalnymi przysmakami.
Powiem jedno – było nieziemsko 
Miałam wrażenie, że z każdej strony wciąga mnie żywa historia, zanurzona w nowoczesnej oprawie..
W Takayamie spędzimy 4 noce 
Na nagraniu widać ogromne, oświetlone platformy yatai, które powoli suną przez miasto przy dźwiękach fletów.
Całość jest bardzo spokojna, wręcz dostojna – bardziej przypomina rytuał niż dynamiczny festiwal. Dla nas było to zaskakujące doświadczenie… zupełnie inne, niż można się spodziewać.
Shishimai – rytualny taniec mitycznego lwa, który odwiedza domy, przynosząc szczęście i ochronę.
Na nagraniu widać jedną z lokalnych procesji zmierzających do Sakurayama Hachimangu Shrine, gdzie składane są modlitwy i domyka się rytuał. W pochodzie idą także osoby przebrane za shishimai – mityczne lwy, oczyszczające przestrzeń i przynoszące pomyślność.
Dzień 8
Takayama to niewielkie, około 90-tysięczne miasto położone w japońskich Alpach, w górskiej dolinie. Choć teren ten był zamieszkany już w okresie prehistorycznym, jako osada rozwinął się dopiero w średniowieczu.
Dzisiaj znane jest w całej Japonii z kilku powodów:
Na zdjęciach uliczki Takayamy, sanktuarium Hie Shrine, muzeum Yatai Kaikan oraz obrzędy festiwalu Takayama Matsuri.
Jutro wypożyczamy samochód i wyruszamy na spotkanie z historią w przepięknej, alpejskiej przyrodzie. 

Dzień 9
Shirakawa-go i Gokayama
Wypożyczyliśmy kei car – małe, pudełkowate auto, które wypełnia japońskie ulice.
Nie bez powodu: jest zwrotne, oszczędne i idealne do codziennego poruszania się po mieście.
A dla nas? Kierownica po prawej stronie i zupełnie inna obsługa skrzyni biegów – automat z dźwignią przy kierownicy 
I tak wyruszyliśmy w Alpy Japońskie, a dokładniej w pasmo Hida.
Droga prowadziła przez piękne góry i blisko 70 tuneli, w tym słynny Hida Tunnel o długości 10,7 km. To była podróż, w której krajobraz zmieniał się co kilka minut – doliny, rzeki i strome zbocza 

To jedna z najbardziej znanych wiosek wpisanych na listę UNESCO.
Już sam wjazd robi wrażenie – długi most prowadzący nad turkusową rzeką, która towarzyszyła nam przez dużą część trasy, wijąc się między górami.
Na miejscu stoją charakterystyczne domy gasshō-zukuri – z bardzo stromymi, krytymi strzechą dachami, które pozwalały przetrwać ciężkie, śnieżne zimy.
Widok całej doliny z tymi domami jest absolutnie niepowtarzalny.
Tu wszystko zmienia się jeszcze bardziej – droga zaczyna się piąć wysoko w góry, wąska i kręta, prowadzi przez surowy, dziki krajobraz.
Widoki są spektakularne – w oddali widać całe pasma białych gór na tle intensywnie niebieskiego nieba.
Również wpisana na listę UNESCO, ale znacznie spokojniejsza i mniej turystyczna niż Shirakawa-go.
To właśnie tutaj jedliśmy jedne z najlepszych rzeczy w Japonii – chrupiącą tempurę, zupę z makaronem soba i lokalne pikle 

Pogoda zrobiła nam tego dnia prawdziwy prezent…Bezchmurne niebo, ostre światło i góry, które wyglądały jak wycięte z obrazu.
Dzień 10
Przez ponad 100 lat, od XV do początku XVII wieku, Japonia była krajem podzielonym i pogrążonym w chaosie. Rządzili nią daimyō (feudalni władcy), z których każdy dbał przede wszystkim o własne interesy. Trwały nieustanne wojny między rodami samurajów o władzę i terytorium.
W 1600 roku, po zwycięstwie nad rywalami, Tokugawa Ieyasu zdobył decydującą przewagę nad innymi władcami Japonii, a wkrótce potem ogłosił się siogunem (wojskowym władcą Japonii). Jego rządy zakończyły okres wojen i zapoczątkowały epokę Edo – ponad 250 lat pokoju, stabilności i rozwoju kultury Japonii.
Aby kontrolować cały kraj, Tokugawa stworzył sprawny system administracyjny, który zajmował się poborem podatków, finansami, policją, sądownictwem oraz zarządzaniem lasami. W tym celu wysyłał swoich urzędników z Edo (dzisiejszego Tokio) do regionów pozostających pod jego bezpośrednią kontrolą. Jednym z takich miejsc była Takayama Jinya.
Na zdjęciach:
Wnętrza ukazują m.in. sale urzędowe i sądowe, magazyn ryżu, tradycyjny pokój gościnny (zashiki), salę konferencyjną oraz ogród w stylu japońskim z okresu Edo. Wszystkie pomieszczenia wyłożone są matami tatami, dlatego zwiedzający muszą chodzić boso.
I tak kończy się nasz pobyt w tym malowniczym, górskim zakątku Japonii.
Jutro pakujemy walizki i ekspresową kolejką Hida ruszamy do Nagoi, a stamtąd shinkansenem do Kioto
Dzień 11
Nagoya przywitała nas nowoczesnym dworcem, zatłoczonymi ulicami i lśniącymi wieżowcami. Przyznam, że po kilku dniach spędzonych w cichej, górzystej przestrzeni- i podróży przez zieloną, soczystą przyrodę- poczuliśmy się trochę przytłoczeni.
Przez godzinę krążyliśmy z dwiema walizkami w poszukiwaniu miejsca, gdzie moglibyśmy je zostawić. Wszystkie lockery bagażowe i pobliskie przechowalnie były zajęte. Na szczęście przygarnęła je przechowalnia w pobliskim Marriott… 
Dzięki temu udało nam się zobaczyć jeden z najważniejszych zabytków miasta.
>>Na zdjęciach:
Został zbudowany na początku XVII wieku na polecenie Tokugawy Ieyasu jako ważna twierdza kontrolująca szlaki między Edo a Kioto. Przez wieki był siedzibą jednej z najważniejszych linii rodu Tokugawa.
Zamek został zniszczony podczas II wojny światowej i odbudowany w drugiej połowie XX wieku. Jego najbardziej charakterystycznym elementem są złote ornamenty w kształcie delfinów (shachihoko) na dachu, symbolizujące ochronę przed pożarem i potęgę władzy.
Nagoya to jedno z największych miast Japonii, położone w centralnej części wyspy Honsiu, nad zatoką Ise. Liczy ponad 2 miliony mieszkańców, co czyni je czwartym co do wielkości miastem w kraju.
To także jedno z najważniejszych centrów przemysłowych Japonii – właśnie tutaj powstała firma Toyota, a w mieście znajduje się jej muzeum, które można zwiedzać.
Niestety tym razem zabrakło nam na to czasu, gdyż czekało już na nas Kioto…
Dzień 12
Kioto przez ponad 1000 lat (794–1868) było stolicą kraju i siedzibą cesarzy, dlatego do dziś uznawane jest za duchowe i kulturowe serce Japonii. Miasto słynie z ogromnej liczby świątyń – znajduje się tu ponad 1600 miejsc kultu buddyjskiego i 400 chramów shintō.
Są one bardzo różnorodne – od niewielkich, ukrytych między zabudową miasta, po rozległe, monumentalne kompleksy świątynne. Wiele z nich zostało wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Dzisiaj odwiedziliśmy kilka najważniejszych, a i tak przedreptaliśmy prawie 20 kilometrów…
A jakie wrażenie zrobiło na mnie miasto? Mieszane. Choć Kioto liczy około 1,5 miliona mieszkańców, odniosłam wrażenie, że poza centrum – tą najbardziej turystyczną częścią – jest dość prowincjonalne i momentami mało wyraziste. Może dlatego, że nie znajdziemy tu nowoczesnych wieżowców, a zabudowa w wielu miejscach ma już za sobą lata świetności.
Na zdjęciach m.in.:
Shotengai – zadaszone pasaże handlowe w Kioto.
To tradycyjne ulice handlowe, przykryte dachem, które ciągną się przez setki metrów, a czasem nawet kilometry. Nie są galeriami handlowymi, lecz zwykłymi miejskimi ulicami, na których od pokoleń toczy się codzienne życie.
Dzień 13
„– Co się dzieje? – zdezorientowana rozglądam się dookoła, próbując rozpoznać teren. Wygląda na to, że znajduję się w gęstwinie. Otaczają mnie czterdziestometrowe, zielone łodygi, zakończone morzem wąskich liści. Rośliny delikatnie kołyszą się na wietrze, tworząc wysoko nade mną ogromny parasol, przez który przebija się słońce, a jego promienie malują na ziemi wzory.
Te przedstawiają jakiś spektakl. Zerkam na cienie – mam wrażenie, że o czymś opowiadają.
– O czym? – zastanawiam się. – Co to za dziwne miejsce? Gdzie jestem?
– W lesie bambusowym w Arashiyama w Kioto. Otaczają cię jedne z największych bambusów na świecie – Phyllostachys edulis – jakiś głos dochodzi z oddali. Rozglądam się, jednak nikogo nie dostrzegam.
Czuję natomiast delikatny, orzeźwiający zapach świeżego bambusa, który uspokaja zmysły. Słyszę też muzykę.
– Kto gra? – pytam zaintrygowana.
– To my – odpowiada las. – Trzaskają nasze łodygi, które wznoszą się ku niebu. Rośniemy bardzo szybko – nawet trzydzieści centymetrów na dobę – dlatego pękają nasze segmenty. Słyszysz także odgłosy korzeni, które pod ziemią szukają wody i minerałów.”
>>Fragment mojej książki „Świadomość Wszechświata”<<
I dziś… stoję dokładnie w tym miejscu. Wokół mnie tłumy, trudno o ciszę, która może wybrzmieć między mną i drzewami. A jednak wystarczy zatrzymać się na moment, spojrzeć w górę, by zrozumieć, że wszystko dzieje się po coś.
– A więc jestem tutaj – mówię. – Jak to możliwe? Czy mnie słyszycie?
—
Oprócz lasu bambusowego Arashiyama zobaczyliśmy dzisiaj jeszcze kilka innych miejsc. To była zorganizowana, jednodniowa wycieczka.
Na zdjęciach:
Ścieżka prowadząca przez bambusowy zagajnik ma około 500 metrów długości i łączy okolice świątyni Tenryū-ji z rejonem rzeki Katsura. W 1996 roku dźwięki poruszających się na wietrze bambusów zostały wpisane przez japońskie Ministerstwo Środowiska na listę „100 pejzaży dźwiękowych Japonii”.
W kadrze pojawia się monumentalna brama prowadząca do świątyni oraz zabudowania sakralne oglądane z zewnątrz.
Miasto znane jest przede wszystkim z wolno spacerujących jeleni, uznawanych za święte zwierzęta i symbol opieki bogów. Przechadzają się między ludźmi, jakby od zawsze były częścią tego miejsca, tworząc wyjątkowy, niemal nierealny klimat.
Dzień 14
Gejsze w naszej kulturze często kojarzone są błędnie – jako symbol egzotyki czy towarzystwa dla mężczyzn. Tymczasem w Japonii od wieków pełnią zupełnie inną rolę.
Pojawiły się w okresie Edo (XVII–XIX wiek) jako profesjonalne artystki, których zadaniem było umilanie spotkań poprzez muzykę, taniec, śpiew i rozmowę. Były wykształcone, zdyscyplinowane i niezależne – przechodziły wieloletnie szkolenie, ucząc się nie tylko sztuki, ale także zasad zachowania i prowadzenia konwersacji.
W Kioto do dziś funkcjonują jako geiko, a ich uczennice – maiko – kontynuując tę tradycję. Spotkania z nimi należą do jednych z najbardziej elitarnych doświadczeń w Japonii – krótkie występy czy pokazy kosztują około 5 000–17 000 jenów, natomiast kolacje z ich udziałem to już wydatek rzędu 40 000–80 000 jenów.
Wieczory z udziałem gejsz odbywają się najczęściej w tradycyjnych herbaciarniach i trwają około 1–2 godzin – obejmują rozmowę, taniec i muzykę. Koszt takiego spotkania, dzielony między gości, wynosi zazwyczaj od kilkudziesięciu tysięcy jenów za osobę i rośnie wraz z liczbą artystek.
Na zdjęciach:
Spacerując po Gion, można je spotkać – pojawiają się nagle i znikają równie szybko. Nie wolno robić im zdjęć na ulicy – pilnują tego strażnicy, a same gejsze często zasłaniają twarz dłonią.
Dzień 15
Dzisiaj wybraliśmy się na kilkugodzinną wycieczkę do Osaki. Przyznam, że nie liczyłam na jakieś wielkie „wow”… No bo ile można zobaczyć w tak krótkim czasie w trzecim co do wielkości mieście Japonii (po Tokio i Jokohamie)? W Osace żyje ponad 2,7 miliona ludzi, a cała aglomeracja liczy ponad 19 milionów mieszkańców.
Ale myliłam się – i to bardzo…
Wystarczyło przejść się ulicami dzielnicy Dōtonbori, by poczuć magię neonów, kolorów i tętniącego życia. To właśnie tutaj spróbowaliśmy jednego z najbardziej charakterystycznych dań ulicznych – takoyaki, czyli kulek z ciasta z kawałkami ośmiornicy w środku.
Potem wystarczyło zanurzyć się w jednym z największych oceanariów na świecie, aby poczuć ciszę i siłę podwodnej przestrzeni.
I już wiem, że posmakowałam miasta, które jest wyjątkowe – dynamiczne, kontrastowe i pełne zupełnie różnych wymiarów, które istnieją obok siebie.
Na zdjęciach:
W oceanarium można zobaczyć m.in. pingwiny z Antarktydy, wydry morskie, płaszczki, a także rzadziej spotykane gatunki, jak samogłów (Mola mola) – jedna z najbardziej niezwykłych ryb świata. Zwiedzanie prowadzi spiralnie w dół, przez kolejne warstwy oceanu.
Osaka dzisiaj.
Most nad kanałem w Dōtonbori.
Wokół tłum, światło neonów i nieustanny ruch – miasto w swojej najbardziej intensywnej odsłonie.
Osaka Aquarium Kaiyukan dzisiaj.
To najcięższa ryba kostnoszkieletowa – dorasta do około 3 metrów długości i może ważyć nawet 2 tony. Samice należą do najbardziej płodnych zwierząt na Ziemi – jednorazowo składają nawet 300 milionów jaj.
Choć wygląda nieporadnie, potrafi nurkować na duże głębokości, a często można ją zobaczyć przy powierzchni, gdzie „wygrzewa się” w słońcu.
Dzień 16
Ostatni dzień naszej obecności w Kioto przyniósł deszcz. I dobrze.
Łatwiej było zatrzymać się na chwilę i zająć bardziej przyziemnymi sprawami – pakowaniem, praniem, poszukiwaniem nail studio czy wymianą voucherów na bilety.
Przyjemniej było też po prostu usiąść z kawą i zanurzyć się w chwili – gdzieś pomiędzy wrażeniami z tej dalekiej podróży… odpocząć.
Po drodze trafiliśmy jeszcze na niewielką wystawę prac japońskiego artysty Kazuhisy Kusaby – intensywną, kolorową i zupełnie inną niż spokojna przestrzeń świątyń.
Przed nami kolejny etap – Hiroshima. Jutro rano wyruszamy.
Na zdjęciach: ostatni zabytek Kioto, który udało nam się dziś zobaczyć.
Najbardziej charakterystycznym elementem Tō-ji jest pięciokondygnacyjna pagoda – wieża, w której dawniej przechowywane były relikwie Buddy.
Z wysokością około 55 metrów stanowi najwyższą drewnianą konstrukcję tego typu w Japonii. Jej pięć kondygnacji odnosi się do pięciu elementów: ziemi, wody, ognia, wiatru i przestrzeni, tworząc pełnię wszechświata w filozofii buddyjskiej. W Japonii zachowało się zaledwie około 20–25 takich pagód, co podkreśla wyjątkowość tego miejsca.
W Kondō (Głównej Hali) znajduje się monumentalny posąg Buddy Yakushi (Buddy Medycyny), pokryty złotem. Towarzyszą mu dwaj bodhisattwowie oraz potężne postacie strażników, tworzące rozbudowaną scenę o silnym, niemal teatralnym wyrazie.
Buddyzm należy dziś do głównych religii Japonii – deklaruje go około 70–80% społeczeństwa, choć w praktyce przenika się on z rodzimym shintō, które stanowi najstarszą tradycję religijną kraju.
Dzień 17
Shinkansen zawiózł nas do Hiroszimy. Podróż była przednia – dosłownie – bo siedzieliśmy w pierwszym wagonie, na miejscach nr 1 A i B. Pogoda sprzyjała oglądaniu widoków za szybą, więc nie mogłam oderwać wzroku od tego, co mijało za oknem. To już ostatnia nasza podróż tą koleją w Japonii, więc chciałam nasycić się chwilą…
A Hiroszima? Choć mamy na poznanie miasta cztery dni, już na „dzień dobry” uwiodła nas przepięknym ogrodem Shukkei-en.
Ale przyznam szczerze – w odbiorze tego miejsca jest coś jeszcze… niewypowiedziany ciężar związany z wybuchem bomby atomowej w 1945 roku. Ta emocja tak silnie oddziałuje na wyobraźnię, że niemal w każdym spojrzeniu wracam myślami do tamtych chwil.
Na zdjęciach:
Dzień 18
6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8:15 rano na Hiroszimę zrzucono bombę atomową. Do końca 1945 roku zginęło około 140 tysięcy ludzi – niemal połowa populacji miasta. W kolejnych latach, na skutek promieniowania, zmarły dziesiątki tysięcy następnych osób. Obecnie łączną liczbę ofiar szacuje się na około 350 tysięcy.
Dzisiaj byłam w Hiroszimie, by zmierzyć się z przeszłością…
„Dziwne, ale nie odchodzę. Z własnej, nieprzymuszonej woli krążę nad zgliszczami Hiroszimy. Niczym obłąkane zwierzę kluczę pośród pustki i ciszy, która zionie śmiercią.
– Dlaczego – pytam siebie – wciąż tu jestem? Czego szukam?
Nie znajduję odpowiedzi, lecz czuję, że jakaś energia przyciąga mnie, zatrzymuje w tym miejscu. Boję się, że to ciemna strona mojego ja. Ludzkie ego, które obudziło się nagle, aby uświadomić mi moją własną destrukcyjność oraz niszczycielski potencjał; jakby najciemniejsze aspekty mojej duszy przejęły nade mną kontrolę, ukazując mi najmroczniejsze zakamarki ludzkiej natury.
– Kim jestem i komu mam dostarczyć informację… – boję się.
Właśnie oglądam obrazy popromienne, namalowane na ścianach i chodnikach miasta. To sylwetki mieszkańców, zwierząt i roślin, złapane w ostatnich chwilach życia. Widzę także odbicia maszyn, które nie zdążyły dokończyć pracy.
– Świat cieni – wzdycham. – Ciekawe, dlaczego powstał? O czym ma nam powiedzieć?
– Powstał, aby ostrzegać przyszłe pokolenia. Uświadomić im skalę zniszczeń i zbrodni, które mogą nadejść, jeśli ludzkość się nie zmieni – odpowiada jakiś niebieski qubit, który krąży obok.
– A zmieni się? – podejrzliwie spoglądam w jego stronę.
– Oczywiście. Spójrz tylko.”
Fragment mojej książki „Świadomość Wszechświata”
W 1950 roku populacja Hiroszimy wynosiła już około 280 tysięcy mieszkańców – niemal tyle, co przed wojną. Dziś miasto zamieszkuje blisko 1,2 miliona ludzi. To nowoczesna, tętniąca życiem aglomeracja. Wysokie budynki, galerie handlowe, tramwaje, łódki na rzece… zwyczajne życie, które toczy się jak wszędzie.
Na zdjęciach m.in.
Hiroszima – 6 sierpnia 1945, godz. 8:15.
Symulacja wybuchu bomby atomowej: miasto przed, w chwili eksplozji i po niej.
Makieta z Peace Memorial Museum.
Dzień 19
Odkąd przybyliśmy do Hiroszimy, wciąż myślałam o ogromnej metalowej kopule, która góruje nad miastem. Nie sposób jej nie zauważyć. Znajduje się na jednym ze zboczy, pośród zielonych drzew. Z daleka przypomina coś pomiędzy gigantyczną bombą a nowoczesną interpretacją buddyjskiej pagody. Hiroshima Peace Pagoda – podpowiedział ChatGPT, a Google Maps pokazywał około kilometra pod górę… więc ruszyliśmy.
Schody ciągnęły się bez końca – przez ciasne zabudowania, potem las, a dalej między dziesiątkami czerwonych bram torii (鳥居), które wyznaczają świętą przestrzeń w religii shintō. Po drodze trafiliśmy też na pozostałości bunkrów i stanowisk przeciwlotniczych z czasów II wojny światowej.
A kiedy w końcu dotarliśmy na szczyt… widok dosłownie zapierał dech. Cała Hiroszima rozciągała się pod nami – spokojna, zielona, zupełnie inna niż jej przeszłość.
Popołudnie spędziliśmy w dzielnicy Yokogawa, gdzie trafiliśmy na Fushigi Festival – coroczne, trochę surrealistyczne wydarzenie pełne ulicznych występów i bardzo swobodnej atmosfery. Było w tym coś jednocześnie chaotycznego i pięknego. Nawet deszcz, który zaczął padać, kompletnie nam nie przeszkadzał – wręcz dodał klimatu.
Na koniec dnia – uczta dla ducha w Hiroshima Museum of Art.
Na zdjęciach:
Zbudowana w 1966 roku na szczycie Futabayama jako buddyjska stupa pokoju. Powstała, by modlić się za ofiary bomby atomowej i o świat bez wojny. W środku znajdują się relikwie Buddy podarowane m.in. z Indii, Sri Lanki i przez buddystów z Mongolii; w przedniej części stoi też posąg Buddy ze Sri Lanki.
Świątynia shintō z XVII wieku, poświęcona Tokugawie Ieyasu. To właśnie w jej stronę prowadzą czerwone bramy torii na zboczu. Zniszczona w 1945 roku, została później odbudowana.
Coroczny lokalny festiwal w dzielnicy Yokogawa. „Fushigi” znaczy „dziwny/tajemniczy” — i taki jest klimat: uliczne występy, muzyka, sztuka, trochę chaosu i dużo swobody.
Muzeum otwarte w 1978 roku, stworzone jako symbol odbudowy miasta przez sztukę. Skrywa ponad 90 oryginałów impresjonistów i postimpresjonistów, m.in. Moneta, Renoira, Degasa, Pissarra, Sisleya, Cézanne’a, van Gogha oraz Picassa — kolekcję wartą dziś grubo ponad miliard dolarów.
Dzień 20
Wiele niezwykłych rzeczy słyszeliśmy o tej niewielkiej wysepce położonej niedaleko Hiroszimy. Internet wabi bramą torii, która podczas przypływu wygląda, jakby unosiła się na wodzie, a turyści opowiadają o niezwykłych widokach ze szczytu Świętej góry Mount Misen. Rankiem wsiedliśmy więc do tramwaju, który zawiózł nas wprost do portu nad Morzem Wewnętrznym Seto, a stamtąd promem przepłynęliśmy na wyspę.
I co się okazało?
Brama torii rzeczywiście stała w nieco wilgotnej lagunie, więc ludzie bez problemu podchodzili do niej. Po ulicach, sklepach i parkach spacerowały japońskie jelenie, a dwie kolejki linowe śmigały nad górami, transportując turystów niemal pod sam szczyt.
Wsiedliśmy. Już z wagoników widoki zapierały dech w piersiach… ale Mount Misen był jeszcze wyżej i kusił.
Wzięliśmy więc nogi za pas i ostatni kilometr pokonaliśmy pieszo. Na górze chwila zachwytu – a potem 2,5 kilometra w dół, przez las i ogromne kamienne schody, z powrotem do miasteczka.
Tam przywitała nas brama torii zanurzona już w wodzie i morze lśniące w promieniach popołudniowego słońca.
I czego chcieć więcej od życia?
Na zdjęciach:
Niewielka wyspa i miasteczko oddalone o ok. 20 km od Hiroszimy. Nie została zniszczona podczas wybuchu bomby atomowej w 1945 roku, ponieważ znajdowała się poza strefą największych zniszczeń. Dzięki temu część zabudowy ma historyczny charakter, choć wiele domów było z czasem odnawianych.
Święta góra o wysokości 535 m n.p.m., najwyższy punkt wyspy. Na szczyt prowadzą szlaki piesze oraz dwie kolejki linowe (gondolowa i przesiadkowa).
Wzdłuż szlaku ciągną się ukryte w lesie świątynie i małe miejsca kultu – kamienne figurki, kapliczki oraz ciche, niemal mistyczne zakątki.
Jedna z najsłynniejszych bram torii w Japonii – ma ok. 16 m wysokości i stoi w płytkiej zatoce. Podczas przypływu sprawia wrażenie „pływającej”, a przy odpływie można podejść do niej suchą stopą.
Dzień 21
Nasza podróż po Japonii dobiega już końca. Pakujemy walizki i jutro wylatujemy z Hiroszimy do Tokio, gdzie spędzimy ostatnią dobę w kraju kwitnącej wiśni. Potem długi lot do Polski, przez Frankfurt.
Jak minął nam dzisiejszy dzień?
Odwiedziliśmy Iwakuni – niewielkie miasteczko, które słynie nie tylko z jednego z najstarszych i najpiękniejszych mostów w kraju, ale także z białych węży, uznawanych w Japonii za święte. Ale po kolei…
Największą atrakcją Iwakuni jest Kintai Bridge – niezwykły, drewniany most o pięciu łukach, uznawany za jeden z najpiękniejszych w Japonii. Został wybudowany w 1673 roku i mimo licznych odbudów wciąż zachwyca swoją formą i lekkością.
To właśnie przy nim odbędą się jutro obchody japońskiego święta Shōwa Day. Mostem przejdzie pochód samurajów i ludzi w historycznych strojach, będą bębny taiko i tradycyjne tańce – jak za czasów epoki Edo. Do miasteczka przybędą tysiące osób – aż szkoda, że nie będzie nas wśród nich… ale cóż, nie można mieć wszystkiego 
Za to dzisiaj, korzystając z ciszy i pięknej pogody, zwiedziliśmy Iwakuni Castle, wzniesiony w XVII wieku przez daimyo Kikkawa Hiroie. Na szczyt góry wjechaliśmy kolejką linową, a następnie spacerową trasą dotarliśmy do zamku i punktów widokowych.
Odwiedziliśmy też muzeum białych węży – wyjątkowych stworzeń, które w Japonii uznawane są za święte i utożsamiane z boginią Benzaiten – patronką bogactwa, sztuki i wody.
To był spokojny, trochę refleksyjny dzień (choć nad głową co jakiś czas przelatywały bojowe myśliwce). Przespacerowaliśmy ponad 16 kilometrów, podziwiając rzekę Nishiki, mosty i zielone wzgórza prowadzące od dworca aż do centrum miasta.
Na zdjęciach:
Miasto w prefekturze Yamaguchi o powierzchni ok. 870 km² i populacji ok. 130 tys. mieszkańców. Przez miasto przepływa rzeka Nishiki, a w jego pobliżu znajduje się także baza wojskowa US Marine Corps Iwakuni – jedna z ważniejszych amerykańskich w Japonii.
Zamek stoi na górze Shiroyama (ok. 200 m n.p.m.) i oferuje panoramę doliny rzeki Nishiki oraz mostu Kintai. Wewnątrz znajduje się niewielkie muzeum prezentujące zbroje samurajskie, broń oraz eksponaty związane z rodem Kikkawa.
Dzień 22
14 godzin lotu za nami
Tym razem nasza trasa z Tokio prowadziła daleko na północ — między Alaską a Rosją, nad Morzem Arktycznym i Grenlandią.
Po raz pierwszy w życiu widziałam taką bezkresną białą przestrzeń… zamarznięty ocean i ośnieżone góry — coś niesamowitego 
Post piszę z Frankfurtu, w oczekiwaniu na kolejny lot do Krakowa.
W głowie wciąż tysiące wspomnień… a szczególnie to ostatnie, pożegnalne wydarzenie.
Wczoraj wieczorem byliśmy w teamLab Planets w Tokio 
Woda, przestrzeń i gra kolorów sprawiały, że czuliśmy się jak w innej rzeczywistości 
Chodziliśmy po wodzie i lustrach, w otoczeniu milionów migoczących świateł i ogromnych, nadmuchiwanych balonów… zresztą, zobaczcie sami 
Zobacz więcej:
| czerwiec 2026 | Włochy – Rzym, Tivoli
| kwiecień 2026 | Japonia – Tokio, Kioto
| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025| Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2024 | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén, El Calafate, Iguazu, Misiones
| październik 2024 | Urugwaj – Colonia del Sacramento
| sierpień 2024 | Czechy – Olomouc
| lipiec 2024 | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan
| styczeń 2024 | Francja – Paryż
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol
| wrzesień 2023 | Holandia – Eindhoven
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 | Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 | Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan
Technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości
Posted on by Aleksandra Siwek
Technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości
Iwona Gajda, autorka cyklu „Hologramowy świat I”, łączy w swojej twórczości literaturę, naukę i wieloletnie doświadczenie w świecie nowych technologii. Jej powieść wymyka się klasycznym definicjom science fiction, stając się filozoficzną refleksją nad kondycją człowieka w epoce algorytmów, symulacji i cyfrowej rzeczywistości. W rozmowie opowiada o inspiracjach do stworzenia bohaterki funkcjonującej w świecie hologramów, o roli wiedzy naukowej, intuicji oraz o tym, dlaczego technologia jest dla niej nie tylko narzędziem pracy, lecz także sposobem postrzegania rzeczywistości.
W wywiadzie autorka mówi o granicach ludzkiego poznania, o relacji między nauką a duchowością oraz o odpowiedzialności człowieka wobec świata, który współtworzy. Odsłania także kulisy powstawania „Hologramowego Świata” i wyjaśnia, dlaczego kosmos w jej książce nie jest przestrzenią ucieczki, lecz lustrem, w którym odbija się współczesna świadomość. To rozmowa o technologii, przyszłości i miejscu człowieka w wielowymiarowej rzeczywistości.
Sylwia Cegieła: Skąd czerpała Pani inspiracje do stworzenia bohaterki poruszającej się w świecie hologramów i naukowych symulacji? Czy były to konkretnie dzieła filozoficzne, literackie, czy raczej fascynacja współczesną nauką?
Iwona Gajda: Moje życie zawodowe od ponad trzydziestu lat związane jest ze światem nowych technologii. Algorytmy, innowacje i kolejne przełomy nie są dla mnie abstrakcyjnymi pojęciami, lecz rzeczywistością, w której funkcjonuję i którą współtworzę. Na co dzień wdrażam scenariusze przyszłości, poznaję teorie i testuję granice poznania.
Można powiedzieć, że technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości. Takie doświadczenie, połączone z pasją rozumienia świata i człowieka, musiało doprowadzić do koncepcji hologramów i naukowych symulacji. Nie był to literacki pomysł, lecz naturalna konsekwencja sposobu, w jaki widzę rzeczywistość.
SC: Hologramy w książce odgrywa rolę zarówno narzędzia narracyjnego, jak i metafory. Jakie znaczenie nadaje Pani temu symbolowi w kontekście współczesnej kondycji człowieka i cyfrowej rzeczywistości?
IG: Hologram nie jest dla mnie jedynie technologicznym obrazem. Bardziej metodą pokazania wielowymiarowej, warstwowej rzeczywistości, której doświadczamy fragmentarycznie i niepełnie. A wręcz iluzorycznie, gdyż rodzi się ona z percepcji, wiedzy i pamięci zapisanej w ciele oraz z uwarunkowań ego, które narzuca interpretacje.
Jako narzędzie narracyjne hologram stał się dla mnie nie tyle metaforą, ile sposobem poznawania świata i doświadczania „ja” w tej wielowymiarowości. A przez to drogą – nadzieją do odnalezienia własnego miejsca i sensu w życiu.
SC: W książce wiedza naukowa nie jest przedstawiona jako absolutna. Czy chciała Pani w ten sposób skłonić czytelników do refleksji nad granicami ludzkiego poznania i pewności naukowej?
IG: Wiedza naukowa rozwija się, zmienia i bywa korygowana. Teorie, które kiedyś uchodziły za pewne, z czasem są uzupełniane albo zastępowane nowymi. Dlatego nie jest i nie może być traktowana jako absolut. Postrzegam ją raczej jako proces — pomoc w dochodzeniu do rozumienia rzeczywistości, a nie jej ostateczne wyjaśnienie.
A czy chciałam skłonić czytelników do refleksji nad granicami ludzkiego poznania? Tak, jak najbardziej. Obok nauki istnieją przecież inne sposoby doznawania świata: świadomość, intuicja, wewnętrzne rozpoznanie. To właśnie one prowadzą do głębi „ja”, które słucha i prowadzi przez życie.
SC: Bohaterka doświadcza zarówno fascynacji, jak i lęku wobec ogromu wszechświata. Czy odwołuje się Pani świadomie do tradycji egzystencjalistycznej w kreowaniu tego poczucia absurdalności i kruchości życia? A może to jednak coś innego?
IG: To ambiwalentne uczucie jednoczesnej fascynacji i lęku jest naturalną częścią odkrywania. Pojawia się u ludzi, którzy wchodzą na drogę poznania siebie i świata — nie tylko u myślicieli nurtu egzystencjalnego.
Jeśli chodzi o moją drogę, przez „Hologramowy Świat” prowadzi mnie intuicja. I owszem — teorie naukowe opisujące rzeczywistość często okazują się ze sobą sprzeczne, podobnie jak koncepcje metafizyczne czy religijne wierzenia.
A jednak z tej wieloznaczności i poczucia absurdalności zaczyna wyłaniać się obraz rzeczywistości jako uporządkowanego świata energii — niemożliwego do zgłębienia przez ludzki umysł, ale wyczuwalnego w doświadczeniu. Może więc nie jest najgorzej, skoro w tej kruchości wciąż jest miejsce na zachwyt i poznanie.
SC: Decyzja bohaterki, by pozostać na Ziemi mimo zagrożeń, ma wymiar etyczny. Czy zależało Pani na tym, aby czytelnik zastanowił się nad odpowiedzialnością jednostki wobec świata i moralnymi konsekwencjami swoich wyborów?
IG: W „Hologramowym Świecie” mówię z miejsca własnego doświadczenia, z rzeczywistości „tu i teraz”. I z tym bagażem — ciała i stanu świadomości — wyruszam w drogę, by szukać odpowiedzi na pytania: kim jestem i czym jest świat. Z tej perspektywy nie ma ucieczki — za każdym razem wracam do „tu i teraz”, na Ziemię.
W kolejnych odsłonach poznania pojawiają się nowe wyzwania, nowe dylematy. Także te dotyczące odpowiedzialności wobec świata, którego jestem częścią. Traktuję je poważnie, chcę refleksji nad światem i konsekwencjami naszych wyborów.
Nie zatrzymuję się jednak — podążam dalej za głosem intuicji, wierząc, że prowadzi mnie właściwie. A razem ze mną tą drogą podąża czytelnik.
SC: Książka oparta jest na epizodycznych spotkaniach z hologramami, tworzących mozaikę myśli i refleksji. Jakie były Pani przemyślenia dotyczące tego nietypowego układu narracyjnego i jego wpływu na odbiór treści?
IG: Epizodyczny układ pojawił się sam, w trakcie pisania, a nie w wyniku przemyślanych strategii narracyjnych. Dialogi, obrazy, myśli i rytm tworzą naturalny strumień, który pozwala wypełnić treść informacją, przy zachowaniu lekkości.
„Hologramowy Świat” nie jest klasyczną powieścią. Łączy naukowe teorie — od fizyki kwantowej po genetykę — z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Ma trzy wymiary: świat — jako próbę zrozumienia natury rzeczywistości, energii, czasu i materii; historię — wędrówkę przez miejsca i epoki odsłaniające duchową ewolucję człowieka; oraz „ja” — osobistą podróż, w której odkrywanie świata staje się jednocześnie odkrywaniem siebie.
Z tej wizji wyłania się wszechświat rozumiany jako żywy organizm, w którym historia, każdy atom i każdy człowiek — także ja — są częścią jednego hologramu. Taki układ sprawia, że czytelnik nie śledzi fabuły w tradycyjny sposób, lecz wchodzi w proces poznania i doświadcza treści warstwowo — podobnie jak bohaterka.
SC: Dialogi pełnią funkcję merytoryczną, a nie emocjonalną. Czy było to świadome ograniczenie ekspresji literackiej na rzecz intelektualnego wyzwania dla czytelnika?
IG: Nie zgadzam się z takim stanowiskiem. Dla mnie dialogi spełniają nie tylko funkcję merytoryczną, ale są także nośnikiem emocji. Kreślą tło historyczne, budują odczucia — strach, oburzenie, wstręt czy litość — i regulują temperaturę przekazu. Ocenę ich odbioru pozostawiam czytelnikom, ich doświadczeniu i wrażliwości.
SC: W książce odrzuca Pani popularny motyw ucieczki w kosmos. Czy mogłaby Pani przybliżyć filozoficzne i społeczne przesłanie tej decyzji? Czy jest to apel o odpowiedzialność i dojrzałość wobec naszej planety?
IG: „Hologramowy Świat” nie wyrasta z potrzeby ucieczki ani zmiany miejsca. Interesuje mnie raczej to, co dzieje się pomiędzy człowiekiem a światem, w którym żyje — napięcie, zależność, współistnienie.
Nie jest to więc opowieść o ratowaniu planety ani o idei odpowiedzialności w sensie społecznym. Bardziej o uświadomieniu sobie, że jesteśmy częścią większego porządku życia i nie funkcjonujemy poza nim.
Z tej perspektywy Ziemia nie jest tłem wydarzeń, lecz przestrzenią doświadczenia, która kształtuje nas tak samo, jak my kształtujemy ją.
SC: Kosmos jawi się jako przestrzeń wieczna, a Ziemia i człowiek jako efemeryczne. Jak ważny był dla Pani motyw czasu i przemijania w kształtowaniu przesłania książki?
IG: Jak do tej pory wyłania się przede mną obraz rzeczywistości, w której wszystko — kosmos, świat i życie — jest przejawem inteligentnej, duchowej energii, zakorzenionej w wiecznej przestrzeni. W tym rozumieniu Ziemia i człowiek są bytami podlegającymi przemianie, bo wszystko pozostaje w ruchu.
A czas? Jest wytworem powstałym na potrzeby życia i jego doświadczania.
Jak ważny jest to motyw? Bardzo ważny — ponieważ stanowi część odkrywanej prawdy o świecie i o nas samych. Ale nie zapominajmy, iż moja wędrówka wciąż trwa, a wraz z nią pogłębia się rozumienie rzeczywistości.
SC: Czy „Hologramowy świat I” ma przede wszystkim inspirować do intelektualnej refleksji, czy też chciała Pani poruszyć czytelnika emocjonalnie? Jakie pytania chciałaby Pani, aby czytelnik postawił sobie po lekturze?
IG: Nie rozdzielam tych dwóch porządków. Refleksja bez poruszenia jest martwa, a emocje bez refleksji szybko wygasają.
Ta książka ma raczej otwierać przestrzeń pytań niż dawać odpowiedzi. Jeśli po lekturze czytelnik zatrzyma się choć na chwilę i zastanowi nad sobą oraz światem — jego historią, teraźniejszością i problemami, które współtworzymy — to znaczy, że książka spełniła swoją rolę.
Zrozumienie zaczyna się właśnie tam: w uważności, która może przerodzić się w potrzebę troski, odpowiedzialności, a czasem nawet w miłość do życia i świata, którego jesteśmy częścią.
HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia
Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?
Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.
Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.
Seria ma trzy wymiary:
- Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
- Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
- Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.
Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.
To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.
Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.
Hologramowy Świat I
Tom I
Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I
Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II
Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III
Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV
Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V
Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI
Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII
Hologramowy Świat II
Tom II
Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII
Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX
Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X
Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI
Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII
Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII
Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email
Malta – Valetta
Posted on by Aleksandra Siwek
Malta - Valetta
luty 2026
Dzień 2
Spacerując wąskimi uliczkami próbowaliśmy nie myśleć o wielkich sprawach tego świata — w szczególności o konflikcie na Bliskim Wschodzie.
Uchwycić się nadziei, że będzie dobrze. Bo przecież musi.
Na zdjęciach:
Dzień 3
Chyba każdy z nas doświadczył w życiu swoich cudów — takich, które głęboko nosi w sercu. Jedni zaliczają je do losowych zdarzeń, inni wierzą w boską interwencję.
Dzisiaj w Rotundzie na Malcie stałam obok jednej z trzech ogromnych bomb, które w 1942 roku spadły na kościół pełen ludzi i nie wybuchły. I jak tu nie wierzyć?
Na zdjęciach m.in.
Dzień 4
Szczęśliwie wróciliśmy do domu 
Pogoda była wspaniała, więc w drodze zrobiłam zdjęcia z nieba i nagrałam krótki film, który publikuję w następnym wpisie 
Tymczasem – kilka słów o Malcie
Choć z góry wygląda niepozornie, wyspa jest jednym z najbardziej nasyconych historią miejsc w Europie.
Pierwsi ludzie dotarli tu około 5200 r. p.n.e., prawdopodobnie z Sycylii. To oni wznieśli megalityczne świątynie (3600–2500 r. p.n.e.) – starsze niż piramidy w Egipcie.
Powierzchnia całego państwa liczy zaledwie 316 km² >> około 27 km długości i 14 km szerokości.
Przez wyspę przechodzili kolejno:
– Fenicjanie (od VIII w. p.n.e.) 
– Rzymianie (218 p.n.e.–870 n.e.) 
– Arabowie (870–1091) 
– Rycerze Zakonu św. Jana (1530–1798) 
– Francuzi – zaledwie 2 lata 
– Brytyjczycy (1814–1964) 
Niepodległość Malta uzyskała w 1964 roku.
Dziś to republika parlamentarna, członek Unii Europejskiej (od 2004 r.).
Mieszka tu około 520 tysięcy osób, a rocznie przyjeżdża kilka milionów turystów – wielokrotnie więcej niż liczba mieszkańców.
>>>>
To tyle w skrócie. Wypoczęta rozpakowuję się i już wracam do 12. części „Hologramowego Świata” pt. „Moralność”, by z karawaną zmierzać do Babilonu 

Malta z lotu ptaka. Zawsze lubię ten moment.. Kiedy miejsce oddala się powoli, a ja jeszcze przez chwilę patrzę, jak znika w świetle ✈️✨✨
Zobacz więcej:
| czerwiec 2026 | Włochy – Rzym, Tivoli
| kwiecień 2026 | Japonia – Tokio, Kioto
| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025| Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2024 | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén, El Calafate, Iguazu, Misiones
| październik 2024 | Urugwaj – Colonia del Sacramento
| sierpień 2024 | Czechy – Olomouc
| lipiec 2024 | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan
| styczeń 2024 | Francja – Paryż
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol
| wrzesień 2023 | Holandia – Eindhoven
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 | Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 | Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan
Hiszpania – Madryt
Posted on by Aleksandra Siwek
Hiszpania - Madryt
styczeń 2026
Dzień 1
Madryt dziś 

Zmęczeni i w deszczu, ale z lekkim, radosnym sercem powitaliśmy dziś stolicę Hiszpanii
To właśnie tutaj spędzimy pierwszy zagraniczny weekend w tym roku 
Przyznam, że czuję się trochę dziwnie — Madrytu nie opisałam jeszcze w żadnej książce
Otwieram więc szeroko oczy 
Kto wie? Być może fabuła już sama się układa 
Dzień 2
Słońce i deszcz bawiły się z nami w berka
, sprawdzając, czy zdążymy zamieniać okulary przeciwsłoneczne na parasol. Ale byliśmy sprytniejsi — poruszaliśmy się slalomem między muzeami, kawiarenkami i przepięknymi ulicami miasta.
Co zapamiętam najbardziej?
1. Museo Arqueológico Nacional 
Muzeum archeologiczne, w którym czułam się jak ryba w wodzie. Wszystko uporządkowane epokami — historia opowiedziana od milionów lat wstecz aż po współczesność. Wykopaliska, rzeźby, artefakty… prawdziwy raj dla serca i duszy.
2. Museo del Prado 
Spotkanie z wielkimi mistrzami: Velázquez, Goya, El Greco, Bosch i Rubens. Arcydzieła, przy których czas na chwilę się zatrzymuje, a my stoimy w ciszy, chłonąc więcej, niż da się opisać słowami.
3. Migdałowe croissanty 
Ciepłe, pachnące, rozpływające się w ustach. Małe rzeczy, a zostają w pamięci równie mocno jak obrazy i kamienne rzeźby.
A jutro… mamy zarezerwowany pobyt w Pałacu Królewskim
Już nie mogę się doczekać.
Dzień 3
Dziś posmakowaliśmy przepychu władzy. Niczym dawni królowie pławiliśmy się w kosztownych, okazałych komnatach Zamku Królewskiego w Madrycie. Otaczały nas złote sztukaterie, ciężkie żyrandole, misternie wyszywane arrasy i chłodny blask marmurów 
A także królewskie karoce, korony i trony, które niczym magnes przyciągały wzrok i ciało, zapraszając w XVI i XVII wiek. W erę Złotego Wieku Hiszpanii, gdy była panem świata, rozciągając swoje macki na Europę, obie Ameryki, Afrykę i Azję 

Wejdź i Ty… poczuj ten smak 
────────────────────
Ach, ci królowie… 

Choć korzenie Hiszpanii sięgają starożytności, to rok 1492 uznaje się za symboliczny początek nowożytnego państwa. Wcześniej Półwysep Iberyjski pozostawał kolejno pod panowaniem Fenicjan, Greków, Kartagińczyków i Rzymian, a najdłużej – przez ponad sześć wieków – muzułmanów
.
Pierwszym królem zjednoczonej Hiszpanii był Karol I Habsburg (1516), znany w Europie jako cesarz Karol V
. Po nim na tronie zasiadało wielu monarchów różnych dynastii, z których najdłużej rządzili Burbonowie – od XVIII wieku do dziś, z przerwami. To właśnie oni na zgliszczach średniowiecznej twierdzy wznieśli Zamek Królewski, ustanawiając go oficjalną rezydencją króla. Funkcję tę zamek pełnił aż do 1931 roku, czyli do proklamowania II Republiki i wyjazdu króla Alfonsa XIII z kraju
.
Dziś hiszpańska monarchia ma charakter konstytucyjny i reprezentacyjny. Obecnym królem jest Filip VI, który objął tron w 2014 roku po abdykacji swojego ojca, Juana Carlosa I. Abdykacja była związana z kryzysem wizerunkowym monarchii, obejmującym skandale finansowe, życie prywatne króla i narastającą presję społeczną.
Dziś król Hiszpanii pełni funkcję konstytucyjną i reprezentacyjną – nie rządzi, lecz symbolizuje ciągłość państwa, podpisuje ustawy i reprezentuje kraj na arenie międzynarodowej. Na co dzień mieszka w Pałacu Zarzuela na obrzeżach Madrytu.
Dzień 4
Słońce wyprowadziło nas dzisiaj w zielone przestrzenie miasta
– nad rzekę Manzanares i parki ciągnące się wzdłuż jej brzegów. Choć zimą krajobraz jest przygaszony, a zamiast ptasich koncertów słychać głównie kaczki i mewy 
, było przepięknie. Ścieżki, trawniki, mostki i cisza… która opowiadała niestworzone historie.
Mayrit znaczy – „miejsce wód” 
I bynajmniej nie chodzi tu o szlaki rzeczne przepływające przez miasto, lecz o źródła wody ukryte pod ziemią. Madryt powstał w IX wieku jako muzułmańska osada i twierdza Mayrit. Aby zapewnić mieszkańcom dostęp do wody pitnej, zbudowano sieć podziemnych kanałów wodnych – tzw. qanatów. Były to długie, wąskie galerie drążone pod ziemią, które zbierały wodę gruntową i doprowadzały ją do miasta naturalnym spadkiem terenu, bez użycia pomp. Arabowie zastosowali technologię znaną wcześniej w Persji i na Bliskim Wschodzie. Dzięki niej woda pozostawała czysta, chłodna i chroniona przed parowaniem, co umożliwiło rozwój miasta mimo braku dużej rzeki.
Manzanares – obiektem kpin? 
Manzanares to niewielka, sezonowa rzeka (ok. 92 km długości), która przez wieki wyznaczała zachodnią granicę miasta, lecz nigdy nie była rzeką handlową ani żeglowną. „Łatwiej ją przeskoczyć niż przepłynąć” – żartowano, ponieważ latem często wysychała lub osiągała zaledwie kilkadziesiąt centymetrów głębokości. W XX wieku uregulowano jej nurt, a wokół powstały parki, ścieżki spacerowe i rowerowe 
, place zabaw oraz tereny sportowe. Dziś rzeka pełni przede wszystkim funkcję rekreacyjną, a jej poziom wody regulują śluzy, których zadaniem jest utrzymanie stałego nurtu, a nie żegluga. Przez Manzanares przerzucono kilkadziesiąt mostów – najstarszy z nich, Puente de Segovia, pochodzi z XVI wieku.
Parque del Buen Retiro 
Parque del Buen Retiro to park o powierzchni 125 hektarów, położony w samym centrum miasta i wpisany na listę UNESCO. Powstał w XVII wieku jako ogród królewski, a dla mieszkańców został otwarty w 1868 roku. W parku znajdują się Estanque Grande – jezioro z łódkami
, monumentalny pomnik Alfonsa XII, Palacio de Cristal
oraz stare drzewa, z których część ma kilkaset lat.
Dzień 5
Krótki pobyt w stolicy Hiszpanii dobiegł końca. Ostatnie godziny spędziliśmy w Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía – jednym z najważniejszych miejsc sztuki nowoczesnej i współczesnej w Hiszpanii. To tu spotykają się wielkie nazwiska XX wieku, awangarda, surrealizm i sztuka, która wciąż zadaje pytania 
Szczególne wrażenie zrobiła na mnie twórczość Maruji Mallo – jednej z najciekawszych artystek hiszpańskiej awangardy. Jej obrazy działają niczym wizualna zagadka – rozbudzają wyobraźnię i prowadzą ją poza schematy oraz granice racjonalnego myślenia 
Spotkaliśmy się także z twórczością Pabla Picassa. Przed monumentalną „Guernicą” (1937) panował gwar – unosiły się telefony i aparaty, a tłum próbował uchwycić obraz, który od lat pozostaje jednym z najmocniejszych manifestów przeciwko wojnie 

Po południu – już poza murami muzeum – spacer pod czerwonym parasolem, w rytmie madryckiego życia 
A wieczorem, nieco zmęczeni, ale naładowani sztuką, ruszyliśmy w kierunku lotniska
Dzień 5
Madryt – Praga – Kraków 
Nie każda podróż przebiega zgodnie z planem — czasem Wszechświat postanawia napisać własny scenariusz. I tak lot z Madrytu do Krakowa przyniósł nam więcej wrażeń, niż się spodziewaliśmy.
Noc wyglądała pięknie – za oknami samolotu przestrzeń migotała gwiazdami: tymi galaktycznymi i elektrycznymi, tworzonymi przez światła miejskich aglomeracji 
I byłoby naprawdę pięknie, gdyby nie turbulencje — niewielkie, ale jednak odczuwalne. Z napięciem czekałam więc na lądowanie… które niestety nie nastąpiło. Gęsta mgła nad Balicami pokrzyżowała plany i około 2 w nocy wylądowaliśmy w Pradze.
Ryanair poinformował, by na własną rękę wykupić nocleg — koszty miały zostać zwrócone. Udało się znaleźć Holiday Inn: 130 euro za możliwość ogarnięcia się i… około trzech godzin w hotelu. Realnie — godzina snu.
Rano podstawiono kolejny samolot i w południe wreszcie dotarliśmy do Krakowa.
Bez walizek.
Cóż… nie warto dyskutować z losem.
Wygląda na to, że czas na nowe ubrania i zmianę wizerunku. 
Zobacz więcej:
| czerwiec 2026 | Włochy – Rzym, Tivoli
| kwiecień 2026 | Japonia – Tokio, Kioto
| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025| Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2024 | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén, El Calafate, Iguazu, Misiones
| październik 2024 | Urugwaj – Colonia del Sacramento
| sierpień 2024 | Czechy – Olomouc
| lipiec 2024 | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan
| styczeń 2024 | Francja – Paryż
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol
| wrzesień 2023 | Holandia – Eindhoven
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 | Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 | Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan
Odkrywanie własnej prawdy
Posted on by Aleksandra Siwek
Odkrywanie własnej prawdy
– Przyjmując różne perspektywy — atomu węgla, fotonu, fluidu energii, qubitu świadomości czy cienia — badam dostępną wiedzę: od nauki po metafizykę i systemy wierzeń. Słucham ekspertów, debat, krytyków i zwolenników, po czym formuję własną prawdę. Moje książki tworzą spójną całość, w której każdy etap jest potrzebny i istotny – mówi Iwona Gajda, autorka książki Hologramowy świat I.
Skąd pomysł na książkę, która jest tak nietypowa i stara się odpowiedzieć na pytania, na które… odpowiedzi właściwie nie ma?
Są pytania, których nie można zignorować, bo rodzą się w głębi duszy. Kim jestem? Czym jest ten świat? Jaki jest sens istnienia? To pragnienie wiedzy, przed którym nie da się uciec. Dlatego nie chodziło o pomysł na książkę, lecz o potrzebę zaspokojenia ja, które domaga się ukojenia. Czy na te pytania istnieją odpowiedzi? Nie wiem. Historia pokazuje jednak, że byli ludzie, którzy dla odnalezienia własnej prawdy poświęcili całe życie. Ja również liczę na to, że swoją odpowiedź odnajdę.
Do kogo adresuje Pani swoją książkę? I jak nazwałaby ją Pani, jeżeli chodzi o łączenie gatunków literackich? Wymyka się wszystkim schematom.
Książka jest zapisem drogi prowadzącej do odkrywania własnej prawdy. Jestem jej autorką i bohaterką, która doświadcza poznania z wielu perspektyw. Sięgam po wiedzę dostępną w XXI wieku — zarówno po teorie naukowe, jak i metafizykę czy systemy wierzeń — sprawdzając je na sobie i wybierając to, co prowadzi mnie dalej. W tej drodze nie prowadzi mnie doktryna, lecz intuicja.
Do kogo adresuję książkę? Do czytelników ciekawych własnego ja i świata. Tych, którzy nie boją się myśleć poza schematami. Nie wiem, nie mam pojęcia, jaki to gatunek literacki. Opowieść powstaje w rytmie i napięciu, które same prowadzą język, a nie w granicach ustalonych form.
Każda z siedmiu części pokazuje inną perspektywę istnienia. Która jest dla Pani najważniejsza, najbardziej wyjątkowa?
Każda z książek jest mi bliska, ponieważ dotyka innej warstwy istnienia. Każda jest też ważna, bo implikuje następną — wszystkie są etapami jednego procesu poznania. Przyjmując różne perspektywy — atomu węgla, fotonu, fluidu energii, qubitu świadomości czy cienia — badam dostępną wiedzę: od nauki po metafizykę i systemy wierzeń. Słucham ekspertów, debat, krytyków i zwolenników, po czym formuję własną prawdę. Książki te razem tworzą spójną całość, w której każdy etap jest potrzebny i istotny dla mnie.
W pierwszej części bohaterka poznaje świat przez wyszukiwarki, dane i hologramowych naukowców. Czy ten sposób zdobywania wiedzy to dobra droga także dla nas, czytelników?
Od czegoś trzeba zacząć. Internet jest dziś ogromnym zbiorem informacji, pochodzących z bardzo różnych źródeł. To jednocześnie dobrodziejstwo i groza współczesnego świata. Część danych jest rzetelna, część – fałszywa, a pomiędzy nimi kryją się uproszczenia, iluzje i pułapki. Potrzeba uważności, by odnaleźć się w tym labiryncie i dotrzeć do źródeł, ekspertów oraz odmiennych opinii — zarówno za, jak i przeciw. Pokazuję ten etap świadomie — jako punkt wyjścia, nie ograniczenie. Nie zapominajmy też, że informacje dostępne w internecie są lustrem współczesnej rzeczywistości. Sama swoją wiedzę uzupełniam dalej w świecie rzeczywistym — poprzez podróże, rozmowy i obserwację.
Opisując Ziemię i człowieka, konfrontuje Pani naukowe fakty z obrazem planety w kryzysie. Co dzieje się z odpowiedzialnością człowieka, gdy wie coraz więcej, ale nie zmienia swojego działania?
Trudno mi dywagować na temat takiej postawy — mogę mówić jedynie o sobie. Wraz z napływem danych dotyczących fatalnej kondycji planety uświadomiłam sobie, że nie ma na co czekać i nie ma kogo obwiniać. Jestem mieszkańcem tego świata i z tej pozycji czuję odpowiedzialność, by robić wszystko, co w mojej mocy, aby mogły spełnić się dobre scenariusze i przyszłe pokolenia mogły tu żyć. Taką drogę zobaczyłam i taką chcę podążać.
W części o genetycznie idealnych istotach rozwój nauki prowadzi do zaniku Homo sapiens. Czy w tej historii moment graniczny pojawia się nagle, czy jest efektem wielu drobnych decyzji?
Technologie wprowadzają nowe możliwości i rozbudzają marzenia. Człowiek, brnąc w iluzję lepszego i łatwiejszego życia, stopniowo traci rozsądek i depcze prawdziwe wartości, niszcząc przyszłość. W Genetycznie idealnych istotach pokazuję, jak ten owczy pęd, powielany przez kolejne pokolenia, prowadzi ostatecznie do zagłady Homo sapiens. Na szczęście w mojej opowieści jest to tylko efekt jednorazowego eksperymentu — zastosowania opaski BCI (interfejsu łączącego mózg z technologią) podczas transhumanistycznej konferencji. W realnym świecie wciąż wierzę, że istnieją ludzie z twardym kręgosłupem moralnym, którzy nie dopuściliby do takiego scenariusza.
Bohaterka wielokrotnie przestaje być człowiekiem, stając się na przykład fotonem. Czy utrata ludzkiej formy oznacza poszerzenie świadomości, czy jej rozmycie?
Takie przeniesienie perspektywy jest czymś naturalnym w pisaniu — każdy autor wychodzi poza własne ja, wcielając się w inne postaci i formy istnienia. W literaturze świadomość często przestaje być wyłącznie ludzka. W Hologramowym Świecie traktuję to nie jako poszerzenie ani rozmycie świadomości, lecz jako naturalną zmianę punktu widzenia, pozwalającą zobaczyć świat poza ludzkimi ograniczeniami.
Obserwowanie Ziemi w skali milionów lat sprawia, że ludzkie życie staje się epizodem. Jak ta perspektywa zmienia sposób patrzenia na postęp i historię?
Ta perspektywa w niewytłumaczalny sposób umacnia mnie i nadaje życiu niemal mistyczny wymiar. Patrzę na kolejne etapy formowania Ziemi — kataklizmy, zmiany klimatu, narodziny i zanik cywilizacji. Doświadczam ich, lecz nie ginę — żyję. I wtedy zaczynam się zastanawiać, kim jestem. Czyżbym była cząstką świata, która w swojej istocie nigdy nie ginie?
W Molekułach nowej ery atom węgla bierze udział w tworzeniu nowej ludzkości. Czy w tej wizji człowiek jest jeszcze podmiotem, czy już tylko efektem procesów?
W tej opowieści atom węgla jest wszystkim — nośnikiem pamięci i doświadczenia całej ludzkości, zapisanym zarówno dobrymi, jak i złymi wyborami. Nie jest więc jedynie efektem procesu, lecz jego pełnym zapisem. To właśnie ta pamięć ma stać się zalążkiem nowego, lepszego świata, tworzonego w taki sposób, by nie powielać tych samych błędów.
W części poświęconej świadomości wszechświata znika klasyczna narracja oparta na zdarzeniach. Czy można uznać to za moment, w którym opowieść przestaje być historią, a staje się doświadczeniem?
Nie powiedziałabym, że opowieść przestaje być historią. Przełom polega na czymś innym — bohaterka przestaje interpretować świat wyłącznie poprzez kolejne zdarzenia, a zaczyna doświadczać go bezpośrednio, jako stanu istnienia. Historia nadal się toczy i zachowuje chronologię. Śledzimy konkretne wydarzenia związane z Japonią — erupcję Fuji, Wielkie Trzęsienie Ziemi Kantō, przemiany kraju w epoce Meiji czy tragedię Hiroszimy. Jednak sens opowieści nie wynika już z samego następstwa faktów, lecz z obecności w świadomości wszechświata. To zmienia sposób odbioru: czytelnik nie tyle śledzi fabułę, ile zostaje wciągnięty w proces doświadczania.
W Hologramowym Świecie I rozwój wiedzy i technologii nie chroni człowieka przed zagładą, lecz prowadzi do jego zniknięcia. Czy ludzkość przegrywa dlatego, że poszła za daleko, czy dlatego, że nie potrafiła się zatrzymać?
Nie stawiam tej historii jako oskarżenia ani przestrogi. Hologramowy Świat I to opowieść o świecie jako całości — planecie, rzeczywistości i Wszechświecie, rozumianym jako żywy, dynamiczny system informacyjno-energetyczny. Siedem książek tworzy spójną narrację o pochodzeniu, ewolucji i możliwej przyszłości świata, łącząc perspektywę naukową z duchową intuicją. Ta część jedynie dotyka technologii obecnej we współczesnym świecie, nie ocenia jej, lecz zatrzymuje się na etapie rozpoznania rzeczywistości i przygotowuje grunt pod kolejne książki, które skupiają się już bezpośrednio na człowieku i jego świadomości.
Czego więc możemy spodziewać się dalej?
Jeśli Hologramowy Świat I był pytaniem o naturę świata, dalsza droga prowadzi już do wnętrza — do tego, kim jestem, żyjąc w tej rzeczywistości. W Hologramowym Świecie II jako autorka i bohaterka przechodzę proces transformacji: zrzucam kolejne iluzje, konfrontuję się z ego i uczę się rozpoznawać jaźń oraz rolę intuicji, która zaczyna mnie prowadzić.
HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia
Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?
Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.
Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.
Seria ma trzy wymiary:
- Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
- Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
- Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.
Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.
To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.
Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.
Hologramowy Świat I
Tom I
Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I
Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II
Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III
Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV
Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V
Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI
Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII
Hologramowy Świat II
Tom II
Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII
Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX
Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X
Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI
Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII
Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII


