SC: W jaki sposób kobiety w „Hologramowym świecie III. Moralności” pokazują moc i ograniczenia w strukturze społecznej?
IG: Kobiety w tej książce żyją wewnątrz porządku, którego nie tworzą, ale którego konsekwencje bardzo mocno odczuwają na własnym ciele i losie. Na przykład Belti, która po śmierci męża zostaje wyrzucona z własnego domu na ulicę — działa z empatii. Amat, córka nadzorcy magazynów i darów świątyni w Babilonie, w czasie kryzysu wnosi do karawany odpowiedzialność i rozwagę.
Choć są różne, łączy je zdolność widzenia dalej niż chwila. Nie angażują się w niepotrzebne spory, znają swoje miejsce.
SC: Symbolika rozbitej tabliczki jest mocnym obrazem – czy chciała Pani w ten sposób pokazać kruchość prawdy i moralności?
IG: Tabliczka jest zapisem urzędowym, dowodem właściwego lub niewłaściwego postępowania. Miarą zewnętrznej moralności, za którą idą wszelkie konsekwencje prawne i społeczne. Jej sfałszowanie staje się więc ciężarem, który uruchamia lawinę zdarzeń i konsekwencji.
Dlatego jej zniknięciu towarzyszy tak silne napięcie. I oto paradoks — wokół tej bezdusznej, systemowej sprawy wyrasta tak wiele ludzkich moralności, budowanych na wewnętrznym poczuciu odpowiedzialności i sensu istnienia, gdzie ostatecznym weryfikatorem okazuje się nie system, lecz własne sumienie.
SC: Czy widzi Pani analogie między starożytnym światem książki a współczesnymi instytucjami i społeczeństwem?
IG: Babilon w VI wieku przed naszą erą to jedna z najbardziej rozwiniętych cywilizacji starożytnego Wschodu. Hierarchiczna organizacja z rozbudowanym systemem prawa, administracją, sądownictwem i wojskiem.
Choć minęły tysiące lat, mechanizmy funkcjonowania świata nie zmieniły się. W XXI wieku nadal mamy urzędy, struktury, przepisy, sąd i wojsko. A w nich różnych ludzi o wielu twarzach: bezdusznych urzędników, zdrajców czy sprzedawczyków. Mamy też moralność, która stanowi aurę „tu i teraz”. A człowiek musi żyć w tym labiryncie, przetrwać — dokładnie jak kiedyś.
Jedynym orężem i punktem oparcia, które daje siłę, jest więc sumienie — ponadczasowe kryterium moralności. Człowiek zakorzeniony w prawdzie i odpowiedzialności wobec siebie, ludzi i świata nie złamie się pod naporem wiatru, lecz przetrwa — czysty i silny.
SC: Jak długo powstawał proces budowania świata, w którym prawo, religia i indywidualne doświadczenie wchodzą ze sobą w konflikt?
IG: Konflikt między prawem, religią a indywidualnym doświadczeniem pojawia się zawsze tam, gdzie człowiek próbuje uporządkować życie poprzez system. Jako istota myśląca i czująca doświadcza rozdarcia. To napięcie jest więc naturalne i ponadczasowe. Babilon jest tylko miejscem, w którym ten uniwersalny mechanizm staje się szczególnie widoczny.
Praktycznie w całej mojej twórczości dotykam tego obszaru napięcia — w książkach, odwołując się do konkretnych momentów historycznych, w poezji zaś do stanów emocjonalnych człowieka. Mam wrażenie, że ta droga jest ciągłym dochodzeniem do siebie — leczeniem ran serca i ducha, które powstają w zderzeniu z chłodną, bezduszną rzeczywistością.
SC: Czy w Pani opowieści każda decyzja bohatera miała być tragiczna, czy raczej naturalnym konsekwencją sytuacji?
IG: Wybory, których dokonują bohaterowie, są normalnymi życiowymi decyzjami. Każdy z nas codziennie mierzy się z podobnymi sytuacjami.
Skręcając w prawo, nie możemy jednocześnie iść w lewo. Decydując się na jedną drogę, rezygnujemy z innych. Zawsze coś zyskujemy i coś tracimy. Czy to jest tragiczne? Nie. Postrzegam te wybory jako naturalną konsekwencję życia.
W „Moralności” pokazuję jednak nadzieję. Postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem w konsekwencji przynosi większe dobro — nam samym i ludziom, z którymi żyjemy. Karawana idzie dalej, a człowiek — jako istota duchowa i wierząca — doświadcza wewnętrznego oczyszczenia, które jest najważniejsze w dalszej drodze.
SC: Jakiego rodzaju refleksję chciałaby Pani, aby czytelnik wyniósł po zakończeniu lektury?
IG: Życie jest darem, lecz droga jest trudna. Zewsząd przychodzą ciosy — niektóre potrafią powalić na ziemię. I wtedy warto wiedzieć, że nie jesteśmy sami, gdyż mamy sumienie. Postępując w zgodzie z nim odzyskujemy wiarę we własną moc.
I tak poturbowani i sponiewierani przez życie możemy wstać, przetrwać trudny czas i ruszyć dalej…