Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zwalnia się z osobistego wyboru i odpowiedzialności na rzecz tej przyjętej „moralności”

Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zwalnia się z osobistego wyboru i odpowiedzialności na rzecz tej przyjętej "moralności"

Rozmowa o książce „Hologramowy Świat III. Moralności” Iwony Gajdy. Książka  prowadzi w głąb jednego z najbardziej uniwersalnych doświadczeń człowieka — zmagania się z własnym sumieniem. Autorka odsłania kulisy powieści, w której system, prawo i społeczny porządek zderzają się z indywidualnymi wyborami jednostki.
 
Dyskutujemy o napięciu między tym, co narzucone, a tym, co wewnętrzne — między moralnością rozumianą jako zbiór zasad a moralnością przeżywaną jako osobista odpowiedzialność. Wielogłosowa narracja książki staje się tu nie tylko zabiegiem formalnym, ale sposobem pokazania, jak różne mogą być ludzkie perspektywy i jak niejednoznaczne są podejmowane decyzje.
 
W centrum rozważań tej historii znajduje się człowiek — uwikłany w system, a jednocześnie zdolny, by się z niego wyłamać. To właśnie w tym pęknięciu rodzi się pytanie najważniejsze: czy można żyć w zgodzie z narzuconym porządkiem, nie tracąc siebie?

Sylwia Cegieła: Co zainspirowało Panią do osadzenia akcji „Hologramowego świata III. Moralności” w realiach starożytnego Bliskiego Wschodu?

Iwona Gajda: Zaufałam wewnętrznemu głosowi, który wskazał Babilon — potęgę starożytnego świata. Miasto będące symbolem bogactwa, praworządności oraz wiedzy, ale także biblijną legendą o pysze i moralnym zepsuciu człowieka, które doprowadziły do jego upadku. To idealna sceneria do wybrzmienia moralności.

SC: Dlaczego zdecydowała się Pani na narrację wielogłosową zamiast jednej perspektywy?

IG: Każdy bohater odsłania pewien fragment moralności — ułamek uniwersalnej, ponadczasowej prawdy o nas, która uczy pokory wobec życia. Bo przecież nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od naszych przodków, lecz tak samo zawieszeni między „dobrem i złem”, utkanym przez społeczne normy, nakazy i prawa świata, w którym przyszło nam żyć. Tak samo skazani na ciągłą walkę ze sobą i z własnym sumieniem.

Wielogłosowość lepiej oddaje złożoność ludzkich wyborów i pozwala im wybrzmieć w czytelniku.

SC: W książce moralność często bywa iluzją porządku – czy chciała Pani pokazać, że systemy rządzące społeczeństwem zawsze ograniczają jednostkę?

IG: System daje ludziom bezpieczeństwo, porządkuje zbiorowe życie — poprzez prawa, procedury, hierarchie, a także religię i zwyczaje. Wszystkie one tworzą pewien obraz moralności, respektowany i uznawany przez dane społeczeństwo, żyjące „tu i teraz”.

Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zwalnia się z osobistego wyboru i odpowiedzialności na rzecz tej przyjętej „moralności”. Wówczas wpada w pułapkę iluzji, która prędzej czy później musi się rozpaść.

Bo jako byt myślący, czujący i świadomy, wymyka się poza sztuczne, tymczasowe ramy. I ostatecznie przychodzi moment, w którym musi zmierzyć się z własnym sumieniem — istotą człowieczeństwa.

SC: Postać Belti wprowadza element nieprzewidywalności – czy jest ona Pani symboliczną odpowiedzią na pytanie o siłę jednostki wobec systemu?

IG: Cóż zrobiła Belti? Poszła za głosem serca, które podpowiedziało jej, że przekładając glinianą tabliczkę z jednej torby do drugiej, pomoże innej kobiecie w potrzebie. Nie martwiąc się o prawo, nakazy i normy, instynktownie i naiwnie dopuściła się — z jej punktu widzenia — małego, niewinnego „przekrętu”.

A życie — jak to życie — pokazało swoją moc. I niczym „efekt motyla” z jednego gestu wywołało burzę.

W tym znaczeniu Belti pokazuje, jaką siłę może mieć jeden głos prawdy, nagle wpuszczony do ogromnej machiny uporządkowanego świata.

SC: W jaki sposób kobiety w „Hologramowym świecie III. Moralności” pokazują moc i ograniczenia w strukturze społecznej?

IG: Kobiety w tej książce żyją wewnątrz porządku, którego nie tworzą, ale którego konsekwencje bardzo mocno odczuwają na własnym ciele i losie. Na przykład Belti, która po śmierci męża zostaje wyrzucona z własnego domu na ulicę — działa z empatii. Amat, córka nadzorcy magazynów i darów świątyni w Babilonie, w czasie kryzysu wnosi do karawany odpowiedzialność i rozwagę.

Choć są różne, łączy je zdolność widzenia dalej niż chwila. Nie angażują się w niepotrzebne spory, znają swoje miejsce.

SC: Symbolika rozbitej tabliczki jest mocnym obrazem – czy chciała Pani w ten sposób pokazać kruchość prawdy i moralności?

IG: Tabliczka jest zapisem urzędowym, dowodem właściwego lub niewłaściwego postępowania. Miarą zewnętrznej moralności, za którą idą wszelkie konsekwencje prawne i społeczne. Jej sfałszowanie staje się więc ciężarem, który uruchamia lawinę zdarzeń i konsekwencji.

Dlatego jej zniknięciu towarzyszy tak silne napięcie. I oto paradoks — wokół tej bezdusznej, systemowej sprawy wyrasta tak wiele ludzkich moralności, budowanych na wewnętrznym poczuciu odpowiedzialności i sensu istnienia, gdzie ostatecznym weryfikatorem okazuje się nie system, lecz własne sumienie.

SC: Czy widzi Pani analogie między starożytnym światem książki a współczesnymi instytucjami i społeczeństwem?

IG: Babilon w VI wieku przed naszą erą to jedna z najbardziej rozwiniętych cywilizacji starożytnego Wschodu. Hierarchiczna organizacja z rozbudowanym systemem prawa, administracją, sądownictwem i wojskiem.

Choć minęły tysiące lat, mechanizmy funkcjonowania świata nie zmieniły się. W XXI wieku nadal mamy urzędy, struktury, przepisy, sąd i wojsko. A w nich różnych ludzi o wielu twarzach: bezdusznych urzędników, zdrajców czy sprzedawczyków. Mamy też moralność, która stanowi aurę „tu i teraz”. A człowiek musi żyć w tym labiryncie, przetrwać — dokładnie jak kiedyś.

Jedynym orężem i punktem oparcia, które daje siłę, jest więc sumienie — ponadczasowe kryterium moralności. Człowiek zakorzeniony w prawdzie i odpowiedzialności wobec siebie, ludzi i świata nie złamie się pod naporem wiatru, lecz przetrwa — czysty i silny.

SC: Jak długo powstawał proces budowania świata, w którym prawo, religia i indywidualne doświadczenie wchodzą ze sobą w konflikt?

IG: Konflikt między prawem, religią a indywidualnym doświadczeniem pojawia się zawsze tam, gdzie człowiek próbuje uporządkować życie poprzez system. Jako istota myśląca i czująca doświadcza rozdarcia. To napięcie jest więc naturalne i ponadczasowe. Babilon jest tylko miejscem, w którym ten uniwersalny mechanizm staje się szczególnie widoczny.

Praktycznie w całej mojej twórczości dotykam tego obszaru napięcia — w książkach, odwołując się do konkretnych momentów historycznych, w poezji zaś do stanów emocjonalnych człowieka. Mam wrażenie, że ta droga jest ciągłym dochodzeniem do siebie — leczeniem ran serca i ducha, które powstają w zderzeniu z chłodną, bezduszną rzeczywistością.

SC: Czy w Pani opowieści każda decyzja bohatera miała być tragiczna, czy raczej naturalnym konsekwencją sytuacji?

IG: Wybory, których dokonują bohaterowie, są normalnymi życiowymi decyzjami. Każdy z nas codziennie mierzy się z podobnymi sytuacjami.

Skręcając w prawo, nie możemy jednocześnie iść w lewo. Decydując się na jedną drogę, rezygnujemy z innych. Zawsze coś zyskujemy i coś tracimy. Czy to jest tragiczne? Nie. Postrzegam te wybory jako naturalną konsekwencję życia.

W „Moralności” pokazuję jednak nadzieję. Postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem w konsekwencji przynosi większe dobro — nam samym i ludziom, z którymi żyjemy. Karawana idzie dalej, a człowiek — jako istota duchowa i wierząca — doświadcza wewnętrznego oczyszczenia, które jest najważniejsze w dalszej drodze.

SC: Jakiego rodzaju refleksję chciałaby Pani, aby czytelnik wyniósł po zakończeniu lektury?

IG: Życie jest darem, lecz droga jest trudna. Zewsząd przychodzą ciosy — niektóre potrafią powalić na ziemię. I wtedy warto wiedzieć, że nie jesteśmy sami, gdyż mamy sumienie. Postępując w zgodzie z nim odzyskujemy wiarę we własną moc.

I tak poturbowani i sponiewierani przez życie możemy wstać, przetrwać trudny czas i ruszyć dalej…

Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email

HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia

Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?

Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.

Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.

Seria ma trzy wymiary:

  • Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
  • Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
  • Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.

Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.

To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.

Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.

Hologramowy Świat I
Tom I

Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I

Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II

Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III

Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV

Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V

Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI

Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII

Hologramowy Świat II
Tom II

Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII

Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX

Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X

Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI

Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII

Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII

Technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości

Technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości

Iwona Gajda, autorka cyklu „Hologramowy świat I”, łączy w swojej twórczości literaturę, naukę i wieloletnie doświadczenie w świecie nowych technologii. Jej powieść wymyka się klasycznym definicjom science fiction, stając się filozoficzną refleksją nad kondycją człowieka w epoce algorytmów, symulacji i cyfrowej rzeczywistości. W rozmowie opowiada o inspiracjach do stworzenia bohaterki funkcjonującej w świecie hologramów, o roli wiedzy naukowej, intuicji oraz o tym, dlaczego technologia jest dla niej nie tylko narzędziem pracy, lecz także sposobem postrzegania rzeczywistości.
 
W wywiadzie autorka mówi o granicach ludzkiego poznania, o relacji między nauką a duchowością oraz o odpowiedzialności człowieka wobec świata, który współtworzy. Odsłania także kulisy powstawania „Hologramowego Świata” i wyjaśnia, dlaczego kosmos w jej książce nie jest przestrzenią ucieczki, lecz lustrem, w którym odbija się współczesna świadomość. To rozmowa o technologii, przyszłości i miejscu człowieka w wielowymiarowej rzeczywistości.
Sylwia Cegieła: Skąd czerpała Pani inspiracje do stworzenia bohaterki poruszającej się w świecie hologramów i naukowych symulacji? Czy były to konkretnie dzieła filozoficzne, literackie, czy raczej fascynacja współczesną nauką?
 
Iwona Gajda: Moje życie zawodowe od ponad trzydziestu lat związane jest ze światem nowych technologii. Algorytmy, innowacje i kolejne przełomy nie są dla mnie abstrakcyjnymi pojęciami, lecz rzeczywistością, w której funkcjonuję i którą współtworzę. Na co dzień wdrażam scenariusze przyszłości, poznaję teorie i testuję granice poznania.
 
Można powiedzieć, że technologia niczym krew napędza mój organizm i kieruje go ku przyszłości. Takie doświadczenie, połączone z pasją rozumienia świata i człowieka, musiało doprowadzić do koncepcji hologramów i naukowych symulacji. Nie był to literacki pomysł, lecz naturalna konsekwencja sposobu, w jaki widzę rzeczywistość.
 
SC: Hologramy w książce odgrywa rolę zarówno narzędzia narracyjnego, jak i metafory. Jakie znaczenie nadaje Pani temu symbolowi w kontekście współczesnej kondycji człowieka i cyfrowej rzeczywistości?
 
IG: Hologram nie jest dla mnie jedynie technologicznym obrazem. Bardziej metodą pokazania wielowymiarowej, warstwowej rzeczywistości, której doświadczamy fragmentarycznie i niepełnie. A wręcz iluzorycznie, gdyż rodzi się ona z percepcji, wiedzy i pamięci zapisanej w ciele oraz z uwarunkowań ego, które narzuca interpretacje.
 
Jako narzędzie narracyjne hologram stał się dla mnie nie tyle metaforą, ile sposobem poznawania świata i doświadczania „ja” w tej wielowymiarowości. A przez to drogą – nadzieją do odnalezienia własnego miejsca i sensu w życiu.
 
SC: W książce wiedza naukowa nie jest przedstawiona jako absolutna. Czy chciała Pani w ten sposób skłonić czytelników do refleksji nad granicami ludzkiego poznania i pewności naukowej?
 
IG: Wiedza naukowa rozwija się, zmienia i bywa korygowana. Teorie, które kiedyś uchodziły za pewne, z czasem są uzupełniane albo zastępowane nowymi. Dlatego nie jest i nie może być traktowana jako absolut. Postrzegam ją raczej jako proces — pomoc w dochodzeniu do rozumienia rzeczywistości, a nie jej ostateczne wyjaśnienie.
 
A czy chciałam skłonić czytelników do refleksji nad granicami ludzkiego poznania? Tak, jak najbardziej. Obok nauki istnieją przecież inne sposoby doznawania świata: świadomość, intuicja, wewnętrzne rozpoznanie. To właśnie one prowadzą do głębi „ja”, które słucha i prowadzi przez życie.
SC: Bohaterka doświadcza zarówno fascynacji, jak i lęku wobec ogromu wszechświata. Czy odwołuje się Pani świadomie do tradycji egzystencjalistycznej w kreowaniu tego poczucia absurdalności i kruchości życia? A może to jednak coś innego?
 
IG: To ambiwalentne uczucie jednoczesnej fascynacji i lęku jest naturalną częścią odkrywania. Pojawia się u ludzi, którzy wchodzą na drogę poznania siebie i świata — nie tylko u myślicieli nurtu egzystencjalnego.
 
Jeśli chodzi o moją drogę, przez „Hologramowy Świat” prowadzi mnie intuicja. I owszem — teorie naukowe opisujące rzeczywistość często okazują się ze sobą sprzeczne, podobnie jak koncepcje metafizyczne czy religijne wierzenia.
 
A jednak z tej wieloznaczności i poczucia absurdalności zaczyna wyłaniać się obraz rzeczywistości jako uporządkowanego świata energii — niemożliwego do zgłębienia przez ludzki umysł, ale wyczuwalnego w doświadczeniu. Może więc nie jest najgorzej, skoro w tej kruchości wciąż jest miejsce na zachwyt i poznanie.
 
SC: Decyzja bohaterki, by pozostać na Ziemi mimo zagrożeń, ma wymiar etyczny. Czy zależało Pani na tym, aby czytelnik zastanowił się nad odpowiedzialnością jednostki wobec świata i moralnymi konsekwencjami swoich wyborów?
 
IG: W „Hologramowym Świecie” mówię z miejsca własnego doświadczenia, z rzeczywistości „tu i teraz”. I z tym bagażem — ciała i stanu świadomości — wyruszam w drogę, by szukać odpowiedzi na pytania: kim jestem i czym jest świat. Z tej perspektywy nie ma ucieczki — za każdym razem wracam do „tu i teraz”, na Ziemię.
 
W kolejnych odsłonach poznania pojawiają się nowe wyzwania, nowe dylematy. Także te dotyczące odpowiedzialności wobec świata, którego jestem częścią. Traktuję je poważnie, chcę refleksji nad światem i konsekwencjami naszych wyborów.
 
Nie zatrzymuję się jednak — podążam dalej za głosem intuicji, wierząc, że prowadzi mnie właściwie. A razem ze mną tą drogą podąża czytelnik.
 
SC: Książka oparta jest na epizodycznych spotkaniach z hologramami, tworzących mozaikę myśli i refleksji. Jakie były Pani przemyślenia dotyczące tego nietypowego układu narracyjnego i jego wpływu na odbiór treści?
 
IG: Epizodyczny układ pojawił się sam, w trakcie pisania, a nie w wyniku przemyślanych strategii narracyjnych. Dialogi, obrazy, myśli i rytm tworzą naturalny strumień, który pozwala wypełnić treść informacją, przy zachowaniu lekkości.
 
„Hologramowy Świat” nie jest klasyczną powieścią. Łączy naukowe teorie — od fizyki kwantowej po genetykę — z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Ma trzy wymiary: świat — jako próbę zrozumienia natury rzeczywistości, energii, czasu i materii; historię — wędrówkę przez miejsca i epoki odsłaniające duchową ewolucję człowieka; oraz „ja” — osobistą podróż, w której odkrywanie świata staje się jednocześnie odkrywaniem siebie.
 
Z tej wizji wyłania się wszechświat rozumiany jako żywy organizm, w którym historia, każdy atom i każdy człowiek — także ja — są częścią jednego hologramu. Taki układ sprawia, że czytelnik nie śledzi fabuły w tradycyjny sposób, lecz wchodzi w proces poznania i doświadcza treści warstwowo — podobnie jak bohaterka.
SC: Dialogi pełnią funkcję merytoryczną, a nie emocjonalną. Czy było to świadome ograniczenie ekspresji literackiej na rzecz intelektualnego wyzwania dla czytelnika?
 
IG: Nie zgadzam się z takim stanowiskiem. Dla mnie dialogi spełniają nie tylko funkcję merytoryczną, ale są także nośnikiem emocji. Kreślą tło historyczne, budują odczucia — strach, oburzenie, wstręt czy litość — i regulują temperaturę przekazu. Ocenę ich odbioru pozostawiam czytelnikom, ich doświadczeniu i wrażliwości.
 
SC: W książce odrzuca Pani popularny motyw ucieczki w kosmos. Czy mogłaby Pani przybliżyć filozoficzne i społeczne przesłanie tej decyzji? Czy jest to apel o odpowiedzialność i dojrzałość wobec naszej planety?
 
IG: „Hologramowy Świat” nie wyrasta z potrzeby ucieczki ani zmiany miejsca. Interesuje mnie raczej to, co dzieje się pomiędzy człowiekiem a światem, w którym żyje — napięcie, zależność, współistnienie.
 
Nie jest to więc opowieść o ratowaniu planety ani o idei odpowiedzialności w sensie społecznym. Bardziej o uświadomieniu sobie, że jesteśmy częścią większego porządku życia i nie funkcjonujemy poza nim.
 
Z tej perspektywy Ziemia nie jest tłem wydarzeń, lecz przestrzenią doświadczenia, która kształtuje nas tak samo, jak my kształtujemy ją.
 
SC: Kosmos jawi się jako przestrzeń wieczna, a Ziemia i człowiek jako efemeryczne. Jak ważny był dla Pani motyw czasu i przemijania w kształtowaniu przesłania książki?
 
IG: Jak do tej pory wyłania się przede mną obraz rzeczywistości, w której wszystko — kosmos, świat i życie — jest przejawem inteligentnej, duchowej energii, zakorzenionej w wiecznej przestrzeni. W tym rozumieniu Ziemia i człowiek są bytami podlegającymi przemianie, bo wszystko pozostaje w ruchu.
 
A czas? Jest wytworem powstałym na potrzeby życia i jego doświadczania.
 
Jak ważny jest to motyw? Bardzo ważny — ponieważ stanowi część odkrywanej prawdy o świecie i o nas samych. Ale nie zapominajmy, iż moja wędrówka wciąż trwa, a wraz z nią pogłębia się rozumienie rzeczywistości.
 
SC: Czy „Hologramowy świat I” ma przede wszystkim inspirować do intelektualnej refleksji, czy też chciała Pani poruszyć czytelnika emocjonalnie? Jakie pytania chciałaby Pani, aby czytelnik postawił sobie po lekturze?
 
IG: Nie rozdzielam tych dwóch porządków. Refleksja bez poruszenia jest martwa, a emocje bez refleksji szybko wygasają.
 
Ta książka ma raczej otwierać przestrzeń pytań niż dawać odpowiedzi. Jeśli po lekturze czytelnik zatrzyma się choć na chwilę i zastanowi nad sobą oraz światem — jego historią, teraźniejszością i problemami, które współtworzymy — to znaczy, że książka spełniła swoją rolę.
 
Zrozumienie zaczyna się właśnie tam: w uważności, która może przerodzić się w potrzebę troski, odpowiedzialności, a czasem nawet w miłość do życia i świata, którego jesteśmy częścią.

HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia

Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?

Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.

Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.

Seria ma trzy wymiary:

  • Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
  • Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
  • Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.

Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.

To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.

Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.

Hologramowy Świat I
Tom I

Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I

Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II

Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III

Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV

Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V

Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI

Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII

Hologramowy Świat II
Tom II

Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII

Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX

Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X

Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI

Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII

Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII

Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email

Malta – Valetta

Malta - Valetta

luty 2026

Dzień 1

W natłoku zdarzeń, w wirze codziennych spraw, tak łatwo zapomnieć o chwili tylko dla siebie.
 
Dlatego wyrwaliśmy trzy dni z codzienności… i polecieliśmy na Maltę ✈️
 
Ciekawe, czym zaskoczy nas ta wyspa🧐
 
PS. Na szczęście walizka doleciała razem z nami 🙂

Dzień 2

Spacerując wąskimi uliczkami próbowaliśmy nie myśleć o wielkich sprawach tego świata — w szczególności o konflikcie na Bliskim Wschodzie.
 
Uchwycić się nadziei, że będzie dobrze. Bo przecież musi.
 
Na zdjęciach:
1️⃣ Valletta 🏛️ – miasto zbudowane w XVI wieku przez Rycerzy Zakonu św. Jana. Wzniesiono je z lokalnego wapienia, który nadaje budynkom złocisty kolor – szczególnie piękny w słońcu. Nad miastem górują potężne fortyfikacje: grube mury, bastiony i obronne tarasy schodzące ku morzu. Pod powierzchnią kryją się wykute w skale korytarze i schrony, z których część wykorzystywano jeszcze podczas II wojny światowej.
 
2️⃣ Katedra św. Jana ⛪ – główny kościół Zakonu Rycerzy św. Jana, którzy rządzili Maltą przez ponad 250 lat. Z zewnątrz jest surowa i przypomina raczej twierdzę niż świątynię. Wnętrze jest jednak jednym z najbogatszych przykładów baroku w Europie – z marmurową posadzką z nagrobkami rycerzy oraz słynnym obrazem Caravaggia „Ścięcie św. Jana Chrzciciela”.
 
3️⃣ Pałac Wielkiego Mistrza 🏰 – dawna siedziba przywódców Zakonu Maltańskiego i centrum władzy na wyspie. Od XVI wieku do 1798 roku rezydowali tu wielcy mistrzowie Zakonu św. Jana, którzy rządzili Maltą przez ponad dwa i pół wieku. W tych murach podejmowano decyzje dotyczące obrony wyspy i polityki w regionie Morza Śródziemnego. Dziś mieści się tu siedziba prezydenta Malty i część instytucji państwowych.

Dzień 3

Chyba każdy z nas doświadczył w życiu swoich cudów — takich, które głęboko nosi w sercu. Jedni zaliczają je do losowych zdarzeń, inni wierzą w boską interwencję.
 
Dzisiaj w Rotundzie na Malcie stałam obok jednej z trzech ogromnych bomb, które w 1942 roku spadły na kościół pełen ludzi i nie wybuchły. I jak tu nie wierzyć?
 
Na zdjęciach m.in.
1️⃣ Klify Dingli 🌊 – najwyższe klify Malty, wznoszące się miejscami na ponad 250 metrów nad Morzem Śródziemnym. Tworzą potężną ścianę z jasnego wapienia, który przez tysiące lat rzeźbiły wiatr i fale. Z ich krawędzi widać niewielką wyspę Filfla, leżącą kilka kilometrów od południowego wybrzeża Malty.
 
2️⃣ Mdina i Katedra Metropolitalna ⛪ – dawna stolica Malty, nazywana „Cichym Miastem”. Jej początki sięgają czasów fenickich, a przez wiele stuleci była centrum władzy na wyspie. W samym sercu Mdiny stoi barokowa Katedra św. Pawła, wzniesiona w XVII wieku po trzęsieniu ziemi z 1693 roku, które zniszczyło wcześniejszą świątynię.
 
3️⃣ Rotunda w Moście ⛪ – monumentalny kościół z XIX wieku o okrągłym planie i średnicy około 55 metrów. Budowano go prawie 30 lat (1833–1860) z lokalnego wapienia. Grubość murów u podstawy sięga ponad 8 metrów, a ogromna kopuła należy do największych w Europie i dominuje nad panoramą całego miasta Mosta.

Dzień 4

Szczęśliwie wróciliśmy do domu ✈️
 
Pogoda była wspaniała, więc w drodze zrobiłam zdjęcia z nieba i nagrałam krótki film, który publikuję w następnym wpisie 🎥
 
Tymczasem – kilka słów o Malcie📜
 
Choć z góry wygląda niepozornie, wyspa jest jednym z najbardziej nasyconych historią miejsc w Europie.
 
Pierwsi ludzie dotarli tu około 5200 r. p.n.e., prawdopodobnie z Sycylii. To oni wznieśli megalityczne świątynie (3600–2500 r. p.n.e.) – starsze niż piramidy w Egipcie.
 
Powierzchnia całego państwa liczy zaledwie 316 km² >> około 27 km długości i 14 km szerokości.
 
Przez wyspę przechodzili kolejno:
– Fenicjanie (od VIII w. p.n.e.) ⚓
– Rzymianie (218 p.n.e.–870 n.e.) 🏛
– Arabowie (870–1091) 🌿
– Rycerze Zakonu św. Jana (1530–1798) 🛡
– Francuzi – zaledwie 2 lata 🇫🇷
– Brytyjczycy (1814–1964) 🇬🇧
 
Niepodległość Malta uzyskała w 1964 roku.
Dziś to republika parlamentarna, członek Unii Europejskiej (od 2004 r.).
Mieszka tu około 520 tysięcy osób, a rocznie przyjeżdża kilka milionów turystów – wielokrotnie więcej niż liczba mieszkańców.
>>>>
 
To tyle w skrócie. Wypoczęta rozpakowuję się i już wracam do 12. części „Hologramowego Świata” pt. „Moralność”, by z karawaną zmierzać do Babilonu 💪🙂
Malta z lotu ptaka. Zawsze lubię ten moment.. Kiedy miejsce oddala się powoli, a ja jeszcze przez chwilę patrzę, jak znika w świetle ✈️✨✨
Zobacz więcej:

| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025|  Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide 
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante 
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
|  wrzesień 2024  | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén,  El Calafate, Iguazu, Misiones 
|  październik 2024  |  Urugwaj – Colonia del Sacramento 
|  sierpień  2024  | Czechy – Olomouc  
|  lipiec 2024  | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester 
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa 
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan 
| styczeń 2024 | Francja – Paryż 
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki  
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol 
| wrzesień 2023  | Holandia – Eindhoven 
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City 
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam 
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach 
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 |  Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 |  Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan

Hiszpania – Madryt

Hiszpania - Madryt

styczeń 2026

Dzień 1

Madryt dziś 🌧️🙂
 
Zmęczeni i w deszczu, ale z lekkim, radosnym sercem powitaliśmy dziś stolicę Hiszpanii ❤️ To właśnie tutaj spędzimy pierwszy zagraniczny weekend w tym roku ✈️
 
Przyznam, że czuję się trochę dziwnie — Madrytu nie opisałam jeszcze w żadnej książce 📖 Otwieram więc szeroko oczy 👀
 
Kto wie? Być może fabuła już sama się układa 💪

Dzień 2

Słońce i deszcz bawiły się z nami w berka 🌦️, sprawdzając, czy zdążymy zamieniać okulary przeciwsłoneczne na parasol. Ale byliśmy sprytniejsi — poruszaliśmy się slalomem między muzeami, kawiarenkami i przepięknymi ulicami miasta.
 
Co zapamiętam najbardziej?
 
1. Museo Arqueológico Nacional 🏛️
Muzeum archeologiczne, w którym czułam się jak ryba w wodzie. Wszystko uporządkowane epokami — historia opowiedziana od milionów lat wstecz aż po współczesność. Wykopaliska, rzeźby, artefakty… prawdziwy raj dla serca i duszy.
 
2. Museo del Prado 🎨
Spotkanie z wielkimi mistrzami: Velázquez, Goya, El Greco, Bosch i Rubens. Arcydzieła, przy których czas na chwilę się zatrzymuje, a my stoimy w ciszy, chłonąc więcej, niż da się opisać słowami.
 
3. Migdałowe croissanty 🥐
Ciepłe, pachnące, rozpływające się w ustach. Małe rzeczy, a zostają w pamięci równie mocno jak obrazy i kamienne rzeźby.
A jutro… mamy zarezerwowany pobyt w Pałacu Królewskim 👑 Już nie mogę się doczekać.🧐

Dzień 3

Dziś posmakowaliśmy przepychu władzy. Niczym dawni królowie pławiliśmy się w kosztownych, okazałych komnatach Zamku Królewskiego w Madrycie. Otaczały nas złote sztukaterie, ciężkie żyrandole, misternie wyszywane arrasy i chłodny blask marmurów 🤍
 
A także królewskie karoce, korony i trony, które niczym magnes przyciągały wzrok i ciało, zapraszając w XVI i XVII wiek. W erę Złotego Wieku Hiszpanii, gdy była panem świata, rozciągając swoje macki na Europę, obie Ameryki, Afrykę i Azję 🌍🇪🇸
Wejdź i Ty… poczuj ten smak 😊
────────────────────
 
Ach, ci królowie… 👑✨
Choć korzenie Hiszpanii sięgają starożytności, to rok 1492 uznaje się za symboliczny początek nowożytnego państwa. Wcześniej Półwysep Iberyjski pozostawał kolejno pod panowaniem Fenicjan, Greków, Kartagińczyków i Rzymian, a najdłużej – przez ponad sześć wieków – muzułmanów 🏺.
 
Pierwszym królem zjednoczonej Hiszpanii był Karol I Habsburg (1516), znany w Europie jako cesarz Karol V 👑. Po nim na tronie zasiadało wielu monarchów różnych dynastii, z których najdłużej rządzili Burbonowie – od XVIII wieku do dziś, z przerwami. To właśnie oni na zgliszczach średniowiecznej twierdzy wznieśli Zamek Królewski, ustanawiając go oficjalną rezydencją króla. Funkcję tę zamek pełnił aż do 1931 roku, czyli do proklamowania II Republiki i wyjazdu króla Alfonsa XIII z kraju 🕰️.
 
Dziś hiszpańska monarchia ma charakter konstytucyjny i reprezentacyjny. Obecnym królem jest Filip VI, który objął tron w 2014 roku po abdykacji swojego ojca, Juana Carlosa I. Abdykacja była związana z kryzysem wizerunkowym monarchii, obejmującym skandale finansowe, życie prywatne króla i narastającą presję społeczną.
 
Dziś król Hiszpanii pełni funkcję konstytucyjną i reprezentacyjną – nie rządzi, lecz symbolizuje ciągłość państwa, podpisuje ustawy i reprezentuje kraj na arenie międzynarodowej. Na co dzień mieszka w Pałacu Zarzuela na obrzeżach Madrytu.

Dzień 4

Słońce wyprowadziło nas dzisiaj w zielone przestrzenie miasta 🌿 – nad rzekę Manzanares i parki ciągnące się wzdłuż jej brzegów. Choć zimą krajobraz jest przygaszony, a zamiast ptasich koncertów słychać głównie kaczki i mewy 🦆🐦, było przepięknie. Ścieżki, trawniki, mostki i cisza… która opowiadała niestworzone historie.
 
Mayrit znaczy – „miejsce wód” 💧
I bynajmniej nie chodzi tu o szlaki rzeczne przepływające przez miasto, lecz o źródła wody ukryte pod ziemią. Madryt powstał w IX wieku jako muzułmańska osada i twierdza Mayrit. Aby zapewnić mieszkańcom dostęp do wody pitnej, zbudowano sieć podziemnych kanałów wodnych – tzw. qanatów. Były to długie, wąskie galerie drążone pod ziemią, które zbierały wodę gruntową i doprowadzały ją do miasta naturalnym spadkiem terenu, bez użycia pomp. Arabowie zastosowali technologię znaną wcześniej w Persji i na Bliskim Wschodzie. Dzięki niej woda pozostawała czysta, chłodna i chroniona przed parowaniem, co umożliwiło rozwój miasta mimo braku dużej rzeki.
 
Manzanares – obiektem kpin? 🤍
Manzanares to niewielka, sezonowa rzeka (ok. 92 km długości), która przez wieki wyznaczała zachodnią granicę miasta, lecz nigdy nie była rzeką handlową ani żeglowną. „Łatwiej ją przeskoczyć niż przepłynąć” – żartowano, ponieważ latem często wysychała lub osiągała zaledwie kilkadziesiąt centymetrów głębokości. W XX wieku uregulowano jej nurt, a wokół powstały parki, ścieżki spacerowe i rowerowe 🚶‍♀️🚴‍♂️, place zabaw oraz tereny sportowe. Dziś rzeka pełni przede wszystkim funkcję rekreacyjną, a jej poziom wody regulują śluzy, których zadaniem jest utrzymanie stałego nurtu, a nie żegluga. Przez Manzanares przerzucono kilkadziesiąt mostów – najstarszy z nich, Puente de Segovia, pochodzi z XVI wieku.
 
Parque del Buen Retiro 🌳
Parque del Buen Retiro to park o powierzchni 125 hektarów, położony w samym centrum miasta i wpisany na listę UNESCO. Powstał w XVII wieku jako ogród królewski, a dla mieszkańców został otwarty w 1868 roku. W parku znajdują się Estanque Grande – jezioro z łódkami 🚣‍♀️, monumentalny pomnik Alfonsa XII, Palacio de Cristal ✨ oraz stare drzewa, z których część ma kilkaset lat.

Dzień 5

Krótki pobyt w stolicy Hiszpanii dobiegł końca. Ostatnie godziny spędziliśmy w Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía – jednym z najważniejszych miejsc sztuki nowoczesnej i współczesnej w Hiszpanii. To tu spotykają się wielkie nazwiska XX wieku, awangarda, surrealizm i sztuka, która wciąż zadaje pytania 🎨
 
Szczególne wrażenie zrobiła na mnie twórczość Maruji Mallo – jednej z najciekawszych artystek hiszpańskiej awangardy. Jej obrazy działają niczym wizualna zagadka – rozbudzają wyobraźnię i prowadzą ją poza schematy oraz granice racjonalnego myślenia 💭
Spotkaliśmy się także z twórczością Pabla Picassa. Przed monumentalną „Guernicą” (1937) panował gwar – unosiły się telefony i aparaty, a tłum próbował uchwycić obraz, który od lat pozostaje jednym z najmocniejszych manifestów przeciwko wojnie 📱🖼️
 
Po południu – już poza murami muzeum – spacer pod czerwonym parasolem, w rytmie madryckiego życia 🌂
 
A wieczorem, nieco zmęczeni, ale naładowani sztuką, ruszyliśmy w kierunku lotniska✈️

Dzień 5

Madryt – Praga – Kraków  ✈️
 
Nie każda podróż przebiega zgodnie z planem — czasem Wszechświat postanawia napisać własny scenariusz. I tak lot z Madrytu do Krakowa przyniósł nam więcej wrażeń, niż się spodziewaliśmy.
 
Noc wyglądała pięknie – za oknami samolotu przestrzeń migotała gwiazdami: tymi galaktycznymi i elektrycznymi, tworzonymi przez światła miejskich aglomeracji 🌌
I byłoby naprawdę pięknie, gdyby nie turbulencje — niewielkie, ale jednak odczuwalne. Z napięciem czekałam więc na lądowanie… które niestety nie nastąpiło. Gęsta mgła nad Balicami pokrzyżowała plany i około 2 w nocy wylądowaliśmy w Pradze.
 
Ryanair poinformował, by na własną rękę wykupić nocleg — koszty miały zostać zwrócone. Udało się znaleźć Holiday Inn: 130 euro za możliwość ogarnięcia się i… około trzech godzin w hotelu. Realnie — godzina snu.
 
Rano podstawiono kolejny samolot i w południe wreszcie dotarliśmy do Krakowa.
Bez walizek. 
Cóż… nie warto dyskutować z losem.
Wygląda na to, że czas na nowe ubrania i zmianę wizerunku. 🙂
Zobacz więcej:

| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025|  Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide 
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante 
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
|  wrzesień 2024  | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén,  El Calafate, Iguazu, Misiones 
|  październik 2024  |  Urugwaj – Colonia del Sacramento 
|  sierpień  2024  | Czechy – Olomouc  
|  lipiec 2024  | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester 
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa 
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan 
| styczeń 2024 | Francja – Paryż 
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki  
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol 
| wrzesień 2023  | Holandia – Eindhoven 
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City 
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam 
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach 
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 |  Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 |  Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan

Odkrywanie własnej prawdy

Odkrywanie własnej prawdy

– Przyjmując różne perspektywy — atomu węgla, fotonu, fluidu energii, qubitu świadomości czy cienia — badam dostępną wiedzę: od nauki po metafizykę i systemy wierzeń. Słucham ekspertów, debat, krytyków i zwolenników, po czym formuję własną prawdę. Moje książki tworzą spójną całość, w której każdy etap jest potrzebny i istotny – mówi Iwona Gajda, autorka książki Hologramowy świat I

Skąd pomysł na książkę, która jest tak nietypowa i stara się odpowiedzieć na pytania, na które… odpowiedzi właściwie nie ma?

Są pytania, których nie można zignorować, bo rodzą się w głębi duszy. Kim jestem? Czym jest ten świat? Jaki jest sens istnienia? To pragnienie wiedzy, przed którym nie da się uciec. Dlatego nie chodziło o pomysł na książkę, lecz o potrzebę zaspokojenia ja, które domaga się ukojenia. Czy na te pytania istnieją odpowiedzi? Nie wiem. Historia pokazuje jednak, że byli ludzie, którzy dla odnalezienia własnej prawdy poświęcili całe życie. Ja również liczę na to, że swoją odpowiedź odnajdę.

Do kogo adresuje Pani swoją książkę? I jak nazwałaby ją Pani, jeżeli chodzi o łączenie gatunków literackich? Wymyka się wszystkim schematom.

Książka jest zapisem drogi prowadzącej do odkrywania własnej prawdy. Jestem jej autorką i bohaterką, która doświadcza poznania z wielu perspektyw. Sięgam po wiedzę dostępną w XXI wieku — zarówno po teorie naukowe, jak i metafizykę czy systemy wierzeń — sprawdzając je na sobie i wybierając to, co prowadzi mnie dalej. W tej drodze nie prowadzi mnie doktryna, lecz intuicja.

Do kogo adresuję książkę? Do czytelników ciekawych własnego ja i świata. Tych, którzy nie boją się myśleć poza schematami. Nie wiem, nie mam pojęcia, jaki to gatunek literacki. Opowieść powstaje w rytmie i napięciu, które same prowadzą język, a nie w granicach ustalonych form.

Każda z siedmiu części pokazuje inną perspektywę istnienia. Która jest dla Pani najważniejsza, najbardziej wyjątkowa?

Każda z książek jest mi bliska, ponieważ dotyka innej warstwy istnienia. Każda jest też ważna, bo implikuje następną — wszystkie są etapami jednego procesu poznania. Przyjmując różne perspektywy — atomu węgla, fotonu, fluidu energii, qubitu świadomości czy cienia — badam dostępną wiedzę: od nauki po metafizykę i systemy wierzeń. Słucham ekspertów, debat, krytyków i zwolenników, po czym formuję własną prawdę. Książki te razem tworzą spójną całość, w której każdy etap jest potrzebny i istotny dla mnie.

W pierwszej części bohaterka poznaje świat przez wyszukiwarki, dane i hologramowych naukowców. Czy ten sposób zdobywania wiedzy to dobra droga także dla nas, czytelników?

Od czegoś trzeba zacząć. Internet jest dziś ogromnym zbiorem informacji, pochodzących z bardzo różnych źródeł. To jednocześnie dobrodziejstwo i groza współczesnego świata. Część danych jest rzetelna, część – fałszywa, a pomiędzy nimi kryją się uproszczenia, iluzje i pułapki. Potrzeba uważności, by odnaleźć się w tym labiryncie i dotrzeć do źródeł, ekspertów oraz odmiennych opinii — zarówno za, jak i przeciw. Pokazuję ten etap świadomie — jako punkt wyjścia, nie ograniczenie. Nie zapominajmy też, że informacje dostępne w internecie są lustrem współczesnej rzeczywistości. Sama swoją wiedzę uzupełniam dalej w świecie rzeczywistym — poprzez podróże, rozmowy i obserwację.

Opisując Ziemię i człowieka, konfrontuje Pani naukowe fakty z obrazem planety w kryzysie. Co dzieje się z odpowiedzialnością człowieka, gdy wie coraz więcej, ale nie zmienia swojego działania?

Trudno mi dywagować na temat takiej postawy — mogę mówić jedynie o sobie. Wraz z napływem danych dotyczących fatalnej kondycji planety uświadomiłam sobie, że nie ma na co czekać i nie ma kogo obwiniać. Jestem mieszkańcem tego świata i z tej pozycji czuję odpowiedzialność, by robić wszystko, co w mojej mocy, aby mogły spełnić się dobre scenariusze i przyszłe pokolenia mogły tu żyć. Taką drogę zobaczyłam i taką chcę podążać.

W części o genetycznie idealnych istotach rozwój nauki prowadzi do zaniku Homo sapiens. Czy w tej historii moment graniczny pojawia się nagle, czy jest efektem wielu drobnych decyzji?

Technologie wprowadzają nowe możliwości i rozbudzają marzenia. Człowiek, brnąc w iluzję lepszego i łatwiejszego życia, stopniowo traci rozsądek i depcze prawdziwe wartości, niszcząc przyszłość. W Genetycznie idealnych istotach pokazuję, jak ten owczy pęd, powielany przez kolejne pokolenia, prowadzi ostatecznie do zagłady Homo sapiens. Na szczęście w mojej opowieści jest to tylko efekt jednorazowego eksperymentu — zastosowania opaski BCI (interfejsu łączącego mózg z technologią) podczas transhumanistycznej konferencji. W realnym świecie wciąż wierzę, że istnieją ludzie z twardym kręgosłupem moralnym, którzy nie dopuściliby do takiego scenariusza.

Bohaterka wielokrotnie przestaje być człowiekiem, stając się na przykład fotonem. Czy utrata ludzkiej formy oznacza poszerzenie świadomości, czy jej rozmycie?

Takie przeniesienie perspektywy jest czymś naturalnym w pisaniu — każdy autor wychodzi poza własne ja, wcielając się w inne postaci i formy istnienia. W literaturze świadomość często przestaje być wyłącznie ludzka. W Hologramowym Świecie traktuję to nie jako poszerzenie ani rozmycie świadomości, lecz jako naturalną zmianę punktu widzenia, pozwalającą zobaczyć świat poza ludzkimi ograniczeniami.

Obserwowanie Ziemi w skali milionów lat sprawia, że ludzkie życie staje się epizodem. Jak ta perspektywa zmienia sposób patrzenia na postęp i historię?

Ta perspektywa w niewytłumaczalny sposób umacnia mnie i nadaje życiu niemal mistyczny wymiar. Patrzę na kolejne etapy formowania Ziemi — kataklizmy, zmiany klimatu, narodziny i zanik cywilizacji. Doświadczam ich, lecz nie ginę — żyję. I wtedy zaczynam się zastanawiać, kim jestem. Czyżbym była cząstką świata, która w swojej istocie nigdy nie ginie?

Molekułach nowej ery atom węgla bierze udział w tworzeniu nowej ludzkości. Czy w tej wizji człowiek jest jeszcze podmiotem, czy już tylko efektem procesów?

W tej opowieści atom węgla jest wszystkim — nośnikiem pamięci i doświadczenia całej ludzkości, zapisanym zarówno dobrymi, jak i złymi wyborami. Nie jest więc jedynie efektem procesu, lecz jego pełnym zapisem. To właśnie ta pamięć ma stać się zalążkiem nowego, lepszego świata, tworzonego w taki sposób, by nie powielać tych samych błędów.

W części poświęconej świadomości wszechświata znika klasyczna narracja oparta na zdarzeniach. Czy można uznać to za moment, w którym opowieść przestaje być historią, a staje się doświadczeniem?

Nie powiedziałabym, że opowieść przestaje być historią. Przełom polega na czymś innym — bohaterka przestaje interpretować świat wyłącznie poprzez kolejne zdarzenia, a zaczyna doświadczać go bezpośrednio, jako stanu istnienia. Historia nadal się toczy i zachowuje chronologię. Śledzimy konkretne wydarzenia związane z Japonią — erupcję Fuji, Wielkie Trzęsienie Ziemi Kantō, przemiany kraju w epoce Meiji czy tragedię Hiroszimy. Jednak sens opowieści nie wynika już z samego następstwa faktów, lecz z obecności w świadomości wszechświata. To zmienia sposób odbioru: czytelnik nie tyle śledzi fabułę, ile zostaje wciągnięty w proces doświadczania.

Hologramowym Świecie I rozwój wiedzy i technologii nie chroni człowieka przed zagładą, lecz prowadzi do jego zniknięcia. Czy ludzkość przegrywa dlatego, że poszła za daleko, czy dlatego, że nie potrafiła się zatrzymać?

Nie stawiam tej historii jako oskarżenia ani przestrogi. Hologramowy Świat I to opowieść o świecie jako całości — planecie, rzeczywistości i Wszechświecie, rozumianym jako żywy, dynamiczny system informacyjno-energetyczny. Siedem książek tworzy spójną narrację o pochodzeniu, ewolucji i możliwej przyszłości świata, łącząc perspektywę naukową z duchową intuicją. Ta część jedynie dotyka technologii obecnej we współczesnym świecie, nie ocenia jej, lecz zatrzymuje się na etapie rozpoznania rzeczywistości i przygotowuje grunt pod kolejne książki, które skupiają się już bezpośrednio na człowieku i jego świadomości.

Czego więc możemy spodziewać się dalej?

Jeśli Hologramowy Świat I był pytaniem o naturę świata, dalsza droga prowadzi już do wnętrza — do tego, kim jestem, żyjąc w tej rzeczywistości. W Hologramowym Świecie II jako autorka i bohaterka przechodzę proces transformacji: zrzucam kolejne iluzje, konfrontuję się z ego i uczę się rozpoznawać jaźń oraz rolę intuicji, która zaczyna mnie prowadzić.

Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email

HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia

Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?

Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.

Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.

Seria ma trzy wymiary:

  • Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
  • Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
  • Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.

Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.

To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.

Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.

Hologramowy Świat I
Tom I

Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I

Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II

Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III

Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV

Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V

Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI

Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII

Hologramowy Świat II
Tom II

Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII

Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX

Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X

Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI

Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII

Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII

Myśli mogą być sprzymierzeńcem człowieka i wspierać go w osiąganiu szczęścia

Myśli mogą być sprzymierzeńcem człowieka i wspierać go w osiąganiu szczęścia

Czy myśli są naszym sprzymierzeńcem, czy raczej niewidzialnym mechanizmem kontroli? Gdzie kończy się to, co własne, a zaczynają narracje kultury, religii i zbiorowej pamięci? W rozmowie z Iwoną Gajdą – autorką książki „Hologramowy świat II. Myśli” – zaglądamy w głąb ludzkiej świadomości, przeciążonej bodźcami, rozdartej między ego a obecnością, myśleniem a regulacją płynącą z poziomu serca.
 
To rozmyślania o Irlandii jako przestrzeni transformacji, o myślach traktowanych jak autonomiczny byt, o neurobiologii, duchowości i kobiecym doświadczeniu ciała oraz władzy. Autorka opowiada o tym, jak kultura może jednocześnie chronić i zniewalać, dlaczego rozpad wewnętrznych narracji bywa koniecznym warunkiem przemiany oraz w jaki sposób serce może stać się nowym centrum regulacji życia.
 
Jeśli interesuje Was literatura pogłębiona, refleksja nad umysłem, świadomością i współczesnym kryzysem wewnętrznym człowieka – to ten dialog jest zaproszeniem do uważnego czytania i zatrzymania się przy własnych myślach.

Sylwia Cegieła: Dlaczego Irlandia – z jej mitologią, historią i duchowością – stała się przestrzenią opowieści o myślach? Co ten krajobraz wnosi do refleksji nad świadomością, czego nie mogłaby wnieść żadna inna kultura?

Iwona Gajda: Irlandia przyciągnęła mnie swoim żyznym, wilgotnym krajobrazem, z którego wyłania się rytm wiecznego życia. Deszcz, rzeki i ocean nieustannie krążą pomiędzy ziemią a człowiekiem, wypełniając przestrzeń ruchem i obecnością, a wiatr oddycha mgłą, niosąc historie i emocje sprzed lat. W tak pulsującej aurze przyrody nic naprawdę nie mija – myśli rodzą się same, bez wysiłku. I co ważne, nie powstają z nadmiaru bodźców generowanych w sztucznym świecie, lecz z ich oczyszczenia.
 
To właśnie ta przestrzeń pozwala zanurzyć się w prawdziwym „ja”, w esencji samego istnienia, i rozróżnić myśli własne od tych, które napływają z zewnątrz – z historii, kultury i pamięci zbiorowej. Łatwiej zmysłom i myślom dążyć ku wewnętrznej przemianie, ku zdrowieniu.
 
SC: Bohaterka funkcjonuje jednocześnie jako uczestniczka historii i jej obserwatorka, a myśli są w książce niemal autonomicznym bytem. Czy taki zabieg miał pokazać współczesną relację człowieka do własnego umysłu – rozdartego między przeżywaniem a analizą?
 
IG: Myśli mogą być sprzymierzeńcem człowieka i wspierać go w osiąganiu szczęścia, spełnienia i dobrostanu, o ile potrafi on je zauważać i świadomie obserwować ich przepływ. Współczesna nauka dowodzi, że są informacją, która realnie wpływa na organizm — zmienia napięcie mięśni, oddech, rytm serca i przebudowuje mózg. Myślenie nie jest więc procesem neutralnym.
 
Tymczasem większość ludzi nie analizuje świadomie — po prostu funkcjonuje w strumieniu wewnętrznych narracji, nie zdając sobie z tego sprawy. Uczynienie myśli niemal autonomicznym bytem było zabiegiem celowym. Chciałam skłonić czytelnika do ich zauważenia i zobaczenia, jak działają.
 
SC: W pierwszych rozdziałach myśli nie są oddzielone od wiary, lęku i porządku świata, później zaś pojawia się ich rozpoznanie jako cudzych narracji. Czy uważa Pani, że większość naszych myśli ma charakter dziedziczony kulturowo, a nie osobisty?
 
IG: Tak — w ogromnej mierze. Większość myśli, które uznajemy za „własne”, to przejęte schematy interpretacji świata: religijne, moralne, społeczne czy rodzinne. To one organizują nasze reakcje, zanim jeszcze zdążymy je zauważyć. Dopiero w pewnym momencie pojawia się możliwość rozpoznania: to nie jest moje. To jednak nie daje od razu poczucia wolności — często prowadzi najpierw do dezorientacji, a nawet lęku. Bo jeśli myśli nie są moje, pojawia się pytanie: kim jestem ja? Spokój i radość przychodzą dopiero później, wraz z odkrywaniem własnej prawdy.
SC: Rozpad myślenia, natrętność myśli i ucieczka w obrazy oraz narracje to jeden z najmocniejszych momentów książki. Czy widzi Pani w nim literacki zapis przeciążenia psychicznego współczesnego człowieka – i czy taki rozpad jest warunkiem przemiany?
 
IG: Żyjemy w świecie, który nie przewiduje pauzy dla układu nerwowego. Nadmiar bodźców, narracji i sprzecznych komunikatów często przekracza nasze możliwości poznawcze, prowadząc do przeciążenia organizmu. Na tym etapie pojawia się potrzeba przewartościowania. Zaczynamy przyglądać się własnemu życiu i zauważać schematy, słowa, obrazy oraz symbole, które uruchamiają powtarzające się myśli, emocje i reakcje — całą mnogość bodźców docierających do nas z zewnątrz, jak i tych zapisanych w ciele. To rozpad iluzji, który otwiera drogę do życia w zgodzie z własnymi wartościami.
 
SC: W „Hologramowym świecie II. Myśli” kultura, mit i religia jednocześnie chronią i zniewalają. Czy są one dla człowieka schronieniem przed chaosem myśli, czy raczej kolejną formą iluzji?
 
IG: Wiara w siłę nadprzyrodzoną towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów i jest głęboko zakorzeniona w jego doświadczeniu. Od początku istnienia człowiek szukał w niej oparcia, sensu i nadziei. Z perspektywy współczesnej wiedzy wiemy, że myśli mają realny wpływ na psychikę i ciało, a wiara jest jednym z najsilniejszych narzędzi regulujących ten proces. Potrafi uspokajać układ nerwowy, budzić poczucie bezpieczeństwa, wzmacniać empatię i wspierać procesy zdrowienia.
 
Kultura, mit i religia pełnią więc ważną funkcję ochronną — porządkują chaos myśli i pomagają człowiekowi przetrwać trudne doświadczenia. Problem pojawia się wtedy, gdy do tej pierwotnej potrzeby dołącza ludzka żądza władzy, kontroli i dominacji. Wówczas wiara i kultura przestają być schronieniem, a stają się narzędziem manipulacji i zniewolenia, opartym na strachu, poczuciu winy i narastającej obsesji. Nie są więc iluzją same w sobie — iluzją stają się dopiero wtedy, gdy zostają oderwane od życia, empatii i odpowiedzialności.
 
SC: W czwartej części książki następuje przesunięcie z myślenia na regulację z poziomu serca. Jak Pani rozumie „serce” – jako metaforę, biologiczny ośrodek regulacji, czy realny poziom świadomości – i czy oznacza to nową relację z myślami, a nie ich koniec?
 
IG: Serce pełni dla mnie funkcję biologicznego ośrodka regulacji, który działa szybciej i bardziej całościowo niż myślenie. Współczesna neurobiologia coraz wyraźniej pokazuje, że serce i układ nerwowy tworzą system, który organizuje doświadczenie, zanim pojawi się myśl. Z drugiej strony serce jest symbolem prawdy oraz szczerych, dobrych intencji — a te prowadzą do zdrowienia organizmu i napełnienia go energią. Nie chodzi więc o koniec myślenia, lecz o zmianę hierarchii. Myśli nie znikają, ale przestają rządzić — zaczynają podążać za głębszym porządkiem, który płynie z poziomu serca.
 
SC: Wyraźnie obecne jest napięcie między ego a obecnością, władzą a wewnętrzną prawdą. Czy ego jest w Pani ujęciu wrogiem człowieka, czy raczej narzędziem, które przejęło ster?
 
IG: Ego nie jest wrogiem człowieka. Jest narzędziem przetrwania, które trzymało ster. Napięcie pojawiło się z chwilą rozpuszczenia iluzji na temat siebie i świata, ukazania się innych wartości i chęci dążenia do życia w prawdzie. Taka zmiana nie jest dla ego komfortowa. W odpowiedzi zaczęło kompulsywnie myśleć, planować i kontrolować rzeczywistość, próbując odzyskać utraconą władzę. Jednak w momentach granicznych — przeciążenia, bezradności czy w obliczu śmierci — ta strategia nie zadziałała. W „Myślach” ego przegrało walkę z sercem.
 
SC: Postać Cormaca mac Airt łączy władzę, prawo i mądrość, a jednocześnie ujawnia mechanizmy kontroli i dominacji. Czy ta figura miała być komentarzem do braku zintegrowanego przywództwa – także wewnętrznego – we współczesnym świecie?
 
IG: Cormac mac Airt funkcjonuje jednocześnie w porządku realnym i mitologicznym — tak jak cała historia Irlandii, w której fakty, legendy i duchowe sensy nieustannie się przenikają. Jest władcą mitycznym, ale jednocześnie bardzo ludzkim: sprawiedliwym i mądrym, a zarazem uwikłanym w mechanizmy władzy, prawa i kontroli.
 
Ten sposób opowiadania nie dotyczy wyłącznie historii czy przywództwa politycznego. Jest odbiciem naszego wewnętrznego świata. Każdy z nas żyje we własnej rzeczywistości, niesie własne doświadczenia i ciężary, interpretuje świat przez swój indywidualny filtr. Podobnie jak mityczna Irlandia, także my funkcjonujemy na styku tego, co realne i tego, co wewnętrzne — między narzuconym porządkiem a głosem serca i sumienia.

SC: W książce bardzo mocno wybrzmiewa kobiece doświadczenie ciała, myśli i władzy. Czy pisała Pani tę historię jako opowieść uniwersalną, czy jednak głęboko osadzoną w kobiecej perspektywie?

 
IG: Pisałam tę książkę w taki sposób, by poruszać serce i wyobraźnię czytelnika — dotrzeć do jego własnej prawdy o sobie. Tworzyłam przestrzeń, w której każdy może usłyszeć własne myśli i własną melodię. Dlatego, odpowiadając na to pytanie, powiedziałabym, że książka nie narzuca jednej perspektywy — raczej odbija to, z czym czytelnik do niej przychodzi.
 
SC: „Hologramowy świat II” łączy narrację literacką z refleksją neurobiologiczną i filozoficzną. Na ile ta książka jest zapisem osobistej transformacji, a na ile intelektualną syntezą – i czy traktuje ją Pani jako projekt zamknięty, czy etap dalszej drogi?
 
IG: Jedno i drugie. Doświadczenie wewnętrzne przeplata się tu z refleksją o życiu — tak jak w każdej części Hologramowego Świata. Konsekwentnie odkrywam własną prawdę o sobie, będąc jednocześnie autorką i bohaterką tej opowieści. Wykorzystuję wiedzę o świecie dostępną w XXI wieku — zawartą zarówno w teoriach naukowych, jak i w metafizyce oraz wierzeniach. Skłaniam się ku jednych teoriom, inne odrzucam, testuję je na sobie, wcielając się w różne byty. W tym procesie transformacji prowadzi mnie intuicja.
 
Dlatego „Myśli” nie są projektem zamkniętym, lecz jedenastą częścią serii. Książka domyka Hologramowy Świat II, ale jednocześnie otwiera pytania o granice — i w tym miejscu naturalnie pojawia się kolejna część cyklu.

HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia

Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?

Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.

Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.

Seria ma trzy wymiary:

  • Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
  • Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
  • Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.

Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.

To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.

Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.

Hologramowy Świat I
Tom I

Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I

Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II

Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III

Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV

Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V

Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI

Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII

Hologramowy Świat II
Tom II

Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII

Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX

Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X

Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI

Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII

Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII

Udostępnij:
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Pinterest
Email

Włochy – Rzym

Włochy - Rzym

grudzień 2025

Dzień 1

Rzym dzisiaj💪
 
Właśnie wylądowaliśmy w Rzymie. Jak wygląda Wieczne Miasto w okresie przedświątecznym w tym roku? Zobaczymy. Póki co pogoda nas rozpieszcza — 14 stopni, słońce ☀️, a córka już nie może się doczekać 😊… Zapowiada się ciekawie ✨.

Dzień 2

Kilkudniowy pobyt rozpoczęliśmy wizytą na Placu św. Piotra w Watykanie. Moje serce nie mogło inaczej — potrzebowało wyciszenia i prowadzenia w tym labiryncie żywiołów, więc zaprowadziło mnie właśnie tutaj. Sprawdzone. 💛
 
Ludzi było sporo, ale w porównaniu z tłumami, które siedem miesięcy temu przygniatały podczas oczekiwania na wybór Papieża — to naprawdę niewiele. Teraz praktycznie cały plac jest zamknięty: zastawiony krzesłami dla wiernych, powstaje stajenka, a choinka jest właśnie strojona. 🎄✨
 
Potem ruszyliśmy wzdłuż Tybru na moje ulubione wzgórze Aventyn, aby spojrzeć na wszystko z góry i z dystansu, zdała od zgiełku dnia🌟
 
Na zdjęciach — stajenki w Bazylice św. Piotra ✨ i w Bazylice Santa Maria Maggiore 🎄 oraz kilka ujęć miasta 📸🌟

Dzień 3

Dziś uciekliśmy od rzymskiego zgiełku do Castel Gandolfo – małego miasteczka nad jeziorem Albano, oddalonego od Rzymu o zaledwie 25 km. To letnia rezydencja głów Kościoła Katolickiego od XVII wieku, z której przez stulecia korzystało ponad trzydziestu papieskich następców.
 
Pałac i ogrody zajmują dziesiątki hektarów i są naprawdę wyjątkowe — położone na wzniesieniu, z panoramicznym widokiem na jezioro Albano i okoliczne wzgórza. To miejsce, w którym można odpocząć i naładować baterie — także kąpiąc się w jeziorze.
 
Ale ma też drugie oblicze: Castel Gandolfo dało schronienie tysiącom ludzi podczas II wojny światowej. Na archiwalnych zdjęciach widać, jak uchodźcy spali w ogrodach, na schodach i w komnatach pałacu — mówi się, że w tym czasie urodziło się tu kilkadziesiąt dzieci. 🕊️
 
Na terenie kompleksu działa również papieska farma – od warzyw i owoców po mleko, sery, jajka i mięso. Dziś jej produkty można kupić jako lokalne specjały. 🧀🍅🐏🐂
 
A na koniec ciekawostka: Jan Paweł II kazał tu zbudować basen. Gdy część kardynałów protestowała przeciwko kosztom, odpowiedział żartobliwie, że „basen i tak jest tańszy niż kolejne konklawe”. 😄

Dzień 4

Czas spędziliśmy spacerując po parku Villa Borghese i krętych uliczkach starego miasta. Błękitne niebo, słońce i jakaś dziwna nostalgia… Bo z pięciu dni pobytu zrobiły się nagle trzy. Dzień przylotu umknął, a jutro wracamy ✈️.
 
Ach, chciałoby się zatrzymać czas.
Na szczęście zdjęcia i wspomnienia pozostaną 📸🥹.
Zobacz więcej:

| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025|  Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide 
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante 
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
|  wrzesień 2024  | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén,  El Calafate, Iguazu, Misiones 
|  październik 2024  |  Urugwaj – Colonia del Sacramento 
|  sierpień  2024  | Czechy – Olomouc  
|  lipiec 2024  | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester 
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa 
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan 
| styczeń 2024 | Francja – Paryż 
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki  
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol 
| wrzesień 2023  | Holandia – Eindhoven 
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City 
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam 
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach 
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 |  Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 |  Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan

Hologramowy Świat

HOLOGRAMOWY ŚWIAT — cykl podróży przez naturę istnienia

Seria Hologramowy Świat to wielowymiarowa podróż przez naukę, historię i świadomość.
To poszukiwanie odpowiedzi na najstarsze pytania:
Czym jest świat, w którym żyjemy? Kim jest człowiek? Jaki jest sens istnienia?

Każda z książek ukazuje ten świat z innej perspektywy — raz jako strukturę energii i informacji, raz jako zapis ludzkich dziejów, a czasem jako wewnętrzny krajobraz świadomości.

Autorka łączy naukowe teorie – od fizyki kwantowej po genetykę – z duchową intuicją i historyczną pamięcią miejsc. Z jej wizji wyłania się wszechświat, będący żywym organizmem, w którym każdy atom, człowiek i historia są częścią jednego hologramu.

Seria ma trzy wymiary:

  • Świat – badanie natury rzeczywistości, jej energii, czasu i materii.
  • Historia – wędrówka przez miejsca i epoki, które ujawniają duchową ewolucję ludzkości.
  • Ja – osobista podróż autorki, w której odkrywanie świata staje się odkrywaniem siebie.

Od Planety Ziemi i Człowieka po Zmysły, od Ego po Intuicję, książki tworzą wspólną opowieść o przemianie świadomości – od zewnętrznego poznania ku wewnętrznej jedności.

To cykl, który przekracza granice gatunków i nauk, zapraszając czytelnika do wejścia w przestrzeń, gdzie wiedza, historia i duchowość stają się jednym.

Autorka wciąż pisze — Hologramowy Świat pozostaje żywą, otwartą podróżą.

Hologramowy Świat I
Tom I

Planeta Ziemia i Człowiek
Hologramowy Świat I
Część I

Genetycznie Idealne Istoty
Hologramowy Świat I
Część II

Energia Życia
Hologramowy Świat I
Część III

Molekuły Nowej Ery
Hologramowy Świat I
Część IV

Świadomość Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część V

Pamięć Wszechświata
Hologramowy Świat I
Część VI

Zmysły
Hologramowy Świat I
Część VII

Hologramowy Świat II
Tom II

Ego
Hologramowy Świat II
Część VIII

Jaźń
Hologramowy Świat II
Część IX

Intuicja
Hologramowy Świat II
Część X

Myśli
Hologramowy Świat II
Część XI

Moralność
Hologramowy Świat III
Część XII

Mądrość
Hologramowy Świat III
Część XIII

Zobacz więcej

Zobacz więcej:

| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025|  Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide 
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante 
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
|  wrzesień 2024  | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén,  El Calafate, Iguazu, Misiones 
|  październik 2024  |  Urugwaj – Colonia del Sacramento 
|  sierpień  2024  | Czechy – Olomouc  
|  lipiec 2024  | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester 
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa 
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan 
| styczeń 2024 | Francja – Paryż 
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki  
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol 
| wrzesień 2023  | Holandia – Eindhoven 
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City 
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam 
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach 
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 |  Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 |  Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan

Chile i Peru

Chile

wrzesień 2025

Chile - Santiago

Dzień 1

Za nami 26 godzin podróży (w tym aż 19 w samolotach!) – trasa:
Pyrzowice → Frankfurt → Bogota → Santiago.
 
Najpierw przez bezkres Atlantyku, a potem zanurzeni w surrealistycznych obrazach malowanych przez zachodzące słońce nad Ameryką Południową… Udało się uchwycić kilka pięknych kadrów 📸✨
 
Przed nami jeszcze 5 lotów wewnętrznych po Chile i Peru oraz 3 przez São Paulo w drodze do Polski. Ale najpierw – upragniony sen 😴, a potem dwa dni na rekonesans stolicy Chile. I wreszcie szturm na pustynię Atakama 💪🔥

Dzień 2

W dwa dni przeszliśmy ok. 40 km ulicami stolicy Chile: centrum i okolice. I jakie wrażenia? Santiago zaskoczyło mnie biedą. Bezdomni na każdym kroku — w namiotach, pod kocami, na ławkach, ciągnący ze sobą cały dobytek. Już 3 km od centrum chodniki zasypane śmieciami. Na ulicach kwitnie handel – ludzie na płachtach sprzedają wszystko: od zup i herbaty ☕ po ubrania, buty 👟 i zabawki. Stare rzeczy i nowe, byle co.
 
A jakie są dane? W 7-milionowym Santiago oficjalnie żyje ponad 21 tys. bezdomnych, szacunki mówią nawet o 40 tys. osób. Ponad 113 tys. rodzin mieszka w slumsach (campamentos), a 10% najbogatszych Chilijczyków zarabia 26 razy więcej niż 10% najbiedniejszych.
 
A gdzie byliśmy dzisiaj? Co zwiedziliśmy:
Cerro Santa Lucía – wzgórze, na którym w 1541 roku Pedro de Valdivia założył Santiago.
Barrio Bellavista – kolorową, artystyczną dzielnicę pełną murali 🎨, kafejek i nocnego życia, gdzie najmocniej czuć bohemę Santiago.
Museo Chileno de Arte Precolombino – dla mnie coś absolutnie niezwykłego: całe dziedzictwo cywilizacji, o których pisałam w Hologramowym Świecie i Bezimiennych – Nazca, Moche, Chavín, Inkowie, Wari i Chinchorro. Byłam w siódmym niebie ✨.
Mercado Central – ogromny, tętniący życiem targ pełen zapachów ryb 🐟, owoców morza 🦐 i ulicznego jedzenia. Choć panował tam tłok i swoisty chaos, miejsce miało w sobie niepowtarzalny charakter.
Museo Nacional de Bellas Artes – elegancki gmach i wspaniałą kolekcję sztuki chilijskiej 🖼️, prawdziwe serce kultury miasta.
 
Pogoda była zmienna – raz słońce ☀️, raz deszcz 🌧️ – ale i tak super. Jutro ruszamy dalej 🚶.

Dzień 3

By sprawiedliwości stało się zadość, postanowiliśmy dzisiaj spojrzeć na Santiago z innej perspektywy — tej lepszej. Dlatego ruszyliśmy w kierunku najbogatszej i najbardziej prestiżowej części miasta — dzielnicy Providencia. To właśnie w niej znajdują się ambasady, siedziby międzynarodowych korporacji i ekskluzywne apartamentowce. Także Gran Torre Costanera — najwyższy budynek w Ameryce Południowej (300 m, 62 piętra).
 
I jakie wrażenia? No zupełnie inne niż wczoraj. Ulice zadbane — parki, skwery, fontanny. Pieniądze płyną strugami — co widać po wnętrzach nowoczesnej galerii handlowej Costanera Center.
 
📊 A co mówią dane?
Region metropolitalny Santiago (czyli stolica wraz z otaczającymi ją dzielnicami) liczy dziś ok. 8,4 mln mieszkańców i podzielony jest na 52 dzielnice (comunas). Najbogatsze z nich – Providencia (~164 tys. mieszkańców) i Vitacura (~97 tys.) – tworzą tzw. „sector oriente”, gdzie koncentruje się klasa wyższa: biznesmeni, dyplomaci i zamożne rodziny korzystające z prywatnych szkół, ekskluzywnych sklepów i apartamentowców. Ceny nieruchomości w tych dzielnicach należą do najwyższych w całej Ameryce Południowej.
 
📸 Co zobaczyliśmy i utrwaliliśmy na zdjęciach:
Uroczystą zmianę warty przed pałacem prezydenckim La Moneda – z orkiestrą i końmi, w podniosłej atmosferze.
Ulice najbogatszej części Santiago – dzielnicy Providencia.
Wieżowiec Gran Torre Costanera i ekskluzywne wnętrza galerii Costanera Center – z największą strefą gastronomiczną, jaką kiedykolwiek widziałam w centrum handlowym 🍴.
Stację metra Universidad de Chile – ozdobiona muralem Memoria Visual de una Nación (1200 m²), opowiadającym dzieje Chile od podboju po współczesność.
Zaułek Barrio París-Londres – mały fragment Paryża i Londynu w samym sercu Santiago.
Kościół św. Franciszka – najstarszy katolicki kościół miasta (1562 r.), gdzie w mszy uczestniczą również czworonogi 🐕.
 
🌼 Dziś w Chile obchodzony jest pierwszy dzień wiosny (21 września). Z tej okazji wszyscy obdarowują się żółtymi kwiatami, które symbolizują radość, odrodzenie i nowy początek. 🙂

Chile- San Pedro de Atacama

Dzień 4

Przybyliśmy na najsuchszą pustynię świata. Są tu miejsca, gdzie od tysięcy lat nie spadła ani kropla deszczu i gdzie życie nigdy nie powstało — nie ma tu roślin, zwierząt ani nawet bakterii.
Zameldowaliśmy się w miasteczku, które od tysięcy lat jest oazą wśród bezkresu piasków i gór, dawniej zamieszkaną przez kultury Atacameños.
Nad nami niebo obsypane gwiazdami, zbliża się północ, a my podekscytowani nastawiamy budziki na 4:00, by wyruszyć ku gejzerom El Tatio 🌋❄️
Jest dokładnie tak, jak w Hologramowym Świecie… ✨

Dzień 5

Gejzery El Tatio
 
Ziemia gotuje się pod stopami, choć przykryta jest warstwą lodu. Gorąca woda rozrywa skorupę, zionąc parą. Z minuty na minutę w powietrzu unosi się coraz więcej gęstej, białej mgły, malując w mojej wyobraźni apokaliptyczny obraz końca świata.
 
Nic dziwnego — temperatura −10°C, odczuwalna jeszcze niższa ❄️. Wysokość 4320 m n.p.m. 🏔️, a my mamy za sobą 1,5-godzinny maraton po skalistych serpentynach w całkowitych ciemnościach.
Ale chwila zdrowego rozsądku i już wiem — to tylko El Tatio: pole gejzerów, setki fumaroli i wrzących źródeł, które o świcie wyrzucają w powietrze fontanny pary i wody 🌫️💦. Trzecie co do wielkości pole gejzerowe na świecie. 🌍
 
Znam to miejsce doskonale. To właśnie tutaj, na pustyni Atacama, szamani Atacameños przed tysiącami lat odprawiali rytuały oczyszczenia i kontaktu z duchami ziemi 🔥✨.
 
A ja trafiłam na tę ceremonię w moim Hologramowym Świecie. Tak… i teraz też było warto oglądać ten niesamowity, magiczny spektakl natury 🌌💫.
🌾 Święte ziarna Inków.
W San Pedro de Atacama spróbowałam dziś wyjątkowej potrawy, która znowu przeniosła mnie na karty Hologramowego Świata.
🌱 Mowa o kaszy quinoa – od tysięcy lat uprawianej w Andach przez różne kultury prekolumbijskie (na terenie dzisiejszego Peru, Boliwii, Ekwadoru i Chile).
Czy wiedzieliście, że to jedno z najzdrowszych ziaren świata?
✨ Zawiera pełnowartościowe białko (wszystkie 9 niezbędnych aminokwasów – rzadkość w roślinach).
✨ Dostarcza błonnika, magnezu, żelaza, cynku, fosforu i witamin z grupy B.
✨ Ma niski indeks glikemiczny, więc stabilizuje poziom cukru we krwi.
✨Nie zawiera glutenu, więc nadaje się dla osób na diecie bezglutenowej.
…a do tego rośnie na wysokościach nawet 4000 m n.p.m., gdzie inne zboża nie mają szans przetrwać… 🌄

Dzień 6

🚙 Samochodem przez Atacamę
 
Pustynia Atacama potrafi zmieniać się jak kameleon – w zależności od wysokości, światła i samej ziemi pokazuje zupełnie inne oblicza. Wczoraj wsiedliśmy do wypożyczonego samochodu, by z bliska przyjrzeć się jej różnym twarzom.
 
1. Laguna Cejar
Laguny to po prostu naturalne zbiorniki wodne, które powstają tam, gdzie woda gromadzi się w słonych kotlinach i nie ma ujścia. Parowanie zostawia sól i minerały, tworząc połyskujące tafle. W regionie Salar de Atacama jest ich kilka: Cejar,
Tebinquinche, Chaxa i inne, a każda różni się kolorem, zasoleniem czy głębokością. My zatrzymaliśmy się nad Laguną Cejar. Na krystalicznej wodzie unosiły się flamingi, nawołujące się w porze godowej. Pod nogami migały małe jaszczurki, a kawałek dalej pojawił się zwierzak przypominający skrzyżowanie lisa z psem. W przejrzystej wodzie widać było skalne urwiska, a niektórzy kusili się o kąpiel w tym hipersłonym jeziorze – choć my ruszyliśmy dalej.
 
2. Trasa ku granicy z Boliwią
Im wyżej, tym bardziej zmienia się pustynia. Na wysokości ok. 4500 m n.p.m. zobaczyliśmy całe połacie ostrej trawy ichu – suche kępy, które potrafią przetrwać tylko w tych ekstremalnych warunkach. Ziemia była popękana jak wyschnięta skorupa, a pomiędzy nią piętrzyły się ogromne bloki skalne – ślad dawnej aktywności wulkanicznej. U podnóża wulkanu Licancabur dostrzegliśmy potężne pęknięcia i wąwozy, wyglądające tak, jakby ziemia miała zaraz rozpaść się na pół.
 
3. Wulkan Licancabur
Ten majestatyczny stożek góruje nad San Pedro, wznosząc się na prawie 6000 m. Na jego szczycie znajduje się jedno z najwyżej położonych jezior świata. Choć nie wybuchał w czasach historycznych, wulkan uważany jest za potencjalnie czynny, ale niskiego ryzyka – ostatnie młode wypływy lawy datowane są na ponad 13 tysięcy lat temu. Licancabur miał znaczenie sakralne dla ludów andyjskich – na obrzeżach krateru odkryto kamienne platformy rytualne, używane podczas równonocy i przesileń. W czasach Inków takie szczyty łączono z rytuałem capacocha, w którym składano ofiary – dzieci i drogocenne przedmioty – by przebłagać bogów w chwilach kryzysu.
 
4. Dolina Śmierci
Ostatnim etapem naszej trasy była Dolina Śmierci – miejsce, gdzie od tysięcy lat nie spadł deszcz. Krajobraz jest surowy i niemal kosmiczny, przypominając klimat Marsa. Dlatego służy jako poligon badań analogowych dla misji marsjańskich. Jej niezwykła sceneria przyciąga też filmowców – fragmenty Quantum of Solace i dokument Cielo powstały właśnie tutaj. To jedno z najbardziej nieziemskich miejsc na pustyni Atacama.
🎥 ZAPRASZAM NA ATACAMĘ✨🌍
 
Są miejsca na ziemi, gdzie czas się zatrzymał. Gdzie wiatr opowiada historie dawnych światów, a cisza wbija się w duszę jak echo wieczności. Takim miejscem jest Dolina Śmierci w San Pedro de Atacama. 🌵
 
Tu od tysięcy lat nie spadła kropla deszczu. Nie ma wody, nie ma życia, nawet bakterii. Ziemia oddycha pustką, a jednocześnie emanuje mocą większą niż wszystkie miasta świata. 💨
 
To właśnie tutaj narodziła się we mnie potrzeba napisania 7. części „Hologramowego Świata” – Zmysły. Patrząc na bezkres piasku, zanurzyłam się w opowieści dawnych ludów: pradawnych Chinchorro, którzy jako pierwsi na świecie mumifikowali swoich bliskich, w tajemnice Inkaskiego imperium, w dramatyczne ślady hiszpańskich konkwistadorów, aż po ślady obozu Pincheira, gdzie bunt mieszał się z nadzieją. 🔥
 
A potem moja wyobraźnia poleciała jeszcze dalej – ku przyszłości, na Marsa, do obserwatorium ALMA, które z tej samej pustyni spogląda w nieskończoność kosmosu. 🚀
 
Dolina Śmierci to jak fragment innej planety. Jakby ktoś wyrwał kawałek Marsa i zostawił go tu, byśmy mogli spojrzeć w lustro – zobaczyć świat bez wody, bez życia, ale pełen… sensu. ✨
🌙 Valle de la Luna – Dolina Księżycowa
 
Valle de la Luna swoim wyglądem przypomina powierzchnię Księżyca, choć niektórzy naukowcy porównują ją do Marsa. To obszar o powierzchni około 440 km² w obrębie Cordillera de la Sal – pełen kraterów, skalnych grzbietów, szczelin i piaskowych wydm.
Miliony lat temu znajdowało się tu wewnętrzne morze, które wyschło, pozostawiając ogromne pokłady soli i minerałów. Wiatry i osady wulkaniczne wyrzeźbiły skały w niezwykłe kształty przypominające m.in. Amfiteatr, Trzy Marie – formacje kojarzone z kobiecymi postaciami strażniczek pustyni – oraz jaskinie solne. ✨
 
Dolina zawiera także pozostałości starych kopalni soli — np. kopalnię Victoria Mine, czynną do połowy XX wieku, gdzie wydobywano bloki soli używane później do konserwacji mięsa i w produkcji przemysłowej. Z Cordillera de la Sal związane jest nazwisko Ignacego Domeyki, polskiego geologa i badacza, który w XIX wieku opisywał chilijskie Andy i przyczynił się do rozwoju wiedzy o tym regionie. ⛏️ .
 
Trasę liczącą ok. 7 km pokonaliśmy samochodem, jadąc powoli z dozwoloną prędkością około 20 km/h. We wskazanych miejscach zatrzymywaliśmy się, by pieszo eksplorować teren. Muszę przyznać – dech zapiera w piersiach! Czuliśmy się jakbyśmy byli na innej planecie 🧐🧐

Dzień 7

Pożegnanie z Atacamą 🏜️
 
Nasz 4-dniowy pobyt na pustyni Atacama dobiega końca. Przyznam, polubiłam to miejsce w realnym świecie, a pokochałam w iluzorycznym – na kartach Hologramowego Świata część 7 „Zmysły”.
 
🌙 Dzisiejszy dzień spędziliśmy w Dolinie Księżycowej. Krajobraz wyglądał jak z innej planety – Marsa? A może Księżyca? Hmm..🤔
 
🐕 Pożegnaliśmy się też z San Pedro – niewielkim miasteczkiem na wysokości 2400 m n.p.m., z niską zabudową z gliny i… niezliczoną liczbą psów, które zdają się być jego prawdziwymi gospodarzami.
 
🌵 To miejsce od tysięcy lat zamieszkiwali Atakamowie (Likan Antai), którzy stworzyli tu swoją kulturę i pozostawili bogate dziedzictwo. Ich obecność czuć na każdym kroku – w glinianych murach, dawnych cmentarzach i kamiennych rytach. Nad miasteczkiem góruje majestatyczny wulkan Licancabur, który przypomina o dawnych rytuałach i ofiarach składanych wysoko na jego zboczach.
 
✈️ Jutro ruszamy do Peru – kolejny etap naszej podróży!

Chile - Lima

Dzień 9

✈️ „Intuicja” przywiodła mnie do Peru, by doświadczyć prawdy. Zaufam jej- niech mnie prowadzi…

Dzień 10

Prawie 500 lat temu została założona stolica Peru. 🖋🖋
– Który mamy teraz rok? – dociekam, ogarniając wzrokiem andyjskie przestrzenie.
– 1535. Właśnie Francisco Pizarro zakłada Miasto Królów. Spójrz tam! Leży ono na żyznych ziemiach doliny rzeki Rímac, niedaleko wybrzeża Pacyfiku. Nazywa się Ciudad de los Reyes, choć wszyscy mówią na nie Lima.
– Dlaczego?
– To zniekształcenie lokalnego, keczuańskiego określenia rzeki Rímac, które Hiszpanie wymawiali jako „Lima”.
Fragment książki „Intuicja” – 10. część
Hologramowego Świata ✨🖋🖋
 
🌐 A jak wygląda współczesna Lima?
Dziś Lima to 11‑milionowa metropolia, w której mieszają się potomkowie rdzennych ludów, Europejczyków (głównie Hiszpanów), Afro‑Peruwiańczyków i migrantów z gór i prowincji. 🌎
 
Większość mieszkańców miasta pracuje w sektorze usług – handlem, gastronomią, transportem, turystyką, telekomunikacją czy opieką zajmuje się ponad połowa zatrudnionych.
 
Część ma własne mikrobiznesy lub sprzedaje na ulicy – od soków i owoców po ładowarki i plastikowe krzesła. 🛒
 
Spora grupa zatrudniona jest nieformalnie, bez umów i ubezpieczeń – w kraju, gdzie wielu żyje „z dnia na dzień”. ⏳
 
Zarobki są skrajnie zróżnicowane. Jedni pracują w biurowcach międzynarodowych firm, inni w slumsach wynoszą śmieci albo czyszczą rury.
 
Średnia pensja to ok. 550–650 USD miesięcznie, ale setki tysięcy osób zarabiają znacznie mniej– często poniżej progu ubóstwa. 💸
 
To miasto kontrastów. Z jednej strony – nowoczesne galerie handlowe, apartamentowce i dzielnice z oceanicznym widokiem.
Z drugiej – barrios altos i pueblos jóvenes, gdzie ludzie żyją w prowizorycznych domach, często bez kanalizacji i dostępu do wody. 🚫
 
Rímac – główna rzeka, z której Lima czerpie znaczną część wody pitnej – jest silnie zanieczyszczona, bo trafiają do niej ścieki domowe, przemysłowe, odpady komunalne i spływy rolne.
 
W 2025 roku rzeka przyciągnęła globalną uwagę, gdy zabarwiła się na różowo – co wywołało alarmy dotyczące skrajnego zanieczyszczenia i braku kontroli nad jakością wód. 💧
 
A mimo to – miasto żyje. Tętni energią. Miliony ludzi każdego dnia próbują przebić się przez beton, smog i hałas – w poszukiwaniu pracy, przyszłości, jakiegoś sensu. 🌀

Peru. Lima – Miraflores. Teraz nad Pacyfikiem 🌊☀️

Dzień 10

Dziś Pacyfik wyznaczał nam trasę — szliśmy jego brzegiem przez wiele godzin.
Ocean Spokojny 🌊 wyglądał łagodnie. Fale ledwie dotykały brzegu, cofając się z cichym sykiem po kamieniach — dźwięk przypominał kruszenie szkła albo pękające w szczelinach skały. Niezwykły, hipnotyczny odgłos.
 
Turystom ani surferom 🏄‍♂️ zupełnie to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie — plaża La Pampilla, o długości ok. 350 metrów, była niemal w całości zajęta. Od 2016 roku objęta jest ochroną jako strefa łamań fali. To jedno z ulubionych miejsc do surfingu w Limie — można tu spotkać zarówno amatorów, jak i zawodowców.
 
Jedynym, co budziło niepokój, były tablice z napisem “ZONA DE PELIGRO – TSUNAMI” 🚨 oraz strome, skalne zbocza zabezpieczone solidną siatką. Sprawiały wrażenie, jakby w każdej chwili mogły rzucić wyzwanie nadciągającej wodzie.
 
El Niño to zjawisko, które potrafi zmienić wszystko. Gdy nadchodzą jego silne fazy, tropikalne ulewy 🌧️ potrafią padać bez przerwy przez wiele dni — ziemia osuwa się, morze burzy. Zjawisko powraca co 2–7 lat i zawsze zostawia ślady na wybrzeżu.
 
A przecież to tylko jedna twarz natury. Peru leży na Pacyficznym Pierścieniu Ognia 🌋 — trzęsienia ziemi zdarzają się tu nawet kilkadziesiąt razy w roku. Co kilka–kilkanaście lat dochodzi do silnych wstrząsów (≥8 M), którym towarzyszą tsunami — w 1746 r. fale sięgały aż 25 metrów i uderzyły głęboko w ląd.
Dziś całe wybrzeże Limy oznaczone jest jako strefa wysokiego ryzyka ⚠️ — prawdopodobieństwo niszczącej fali w ciągu 50 lat wynosi ponad 40%.
 
A mimo to — albo właśnie dlatego — to miejsce przyciąga. >> W 2025 roku Peru odwiedzi ponad 3,6 miliona turystów ✈️. Wielu z nich przyjedzie właśnie tutaj — by usiąść na klifie, posłuchać fal… i przez chwilę poczuć siłę oceanu.
 
🌄 Tymczasem my żegnamy się z Limą i wyruszamy w stronę Cuzco, by posłuchać głosu Inków…

Peru - Cuzco

Dzień 11

W drodze do Cuzco.
 
✈️ Odległość z Limy do Cuzco wynosi ok. 570 km w linii prostej. Samochodem to kilkanaście godzin krętej, górskiej jazdy, ale samolot pokonuje tę trasę w zaledwie 1 godzinę i 15 minut.
 
Tak więc dziś polecieliśmy niczym ptak ponad szczytami Andów — najdłuższego łańcucha górskiego na świecie. 🏔️ Pod nami rozciągało się morze szczytów, przypominające zastygłe fale kamiennego oceanu. Światło przesuwało się po nich jak po ogromnej rzeźbie natury — monumentalnej, a jednocześnie kruchej.
 
Na miejscu przywitał nas zgiełk ulic, barwy targowisk i rytm codzienności 🎶.
 
Jutro wychodzimy przyjrzeć się stolicy Inków — miastu, które na przełomie XV i XVI wieku było centrum imperium sięgającego ponad 4 000 kilometrów: od andyjskich szczytów po wybrzeże Pacyfiku. To spotkanie zapowiada się jak wejście do żywego serca historii 🧐🧐
Peru. Cuzco. W drodze na największy targ w mieście – San Pedro. 🌿🥭
Tutaj kupisz wszystko – od owoców i przypraw po rękodzieło i tekstylia. Po drodze totalny chaos: wąskie uliczki zastawione straganami, tłumy ludzi, klaksony aut, sprzedawcy wołający na każdym kroku. Tysiące handlarzy i poruszanie się to nie lada wyzwanie – tak wygląda codzienne życie Cuzco💪💪

Dzień 12

Położenie miasta na wysokości 3400 m n.p.m. dało mi dziś o sobie znać… o 5:30 rano bólem głowy. Takim, co nie żartuje. Ani Ibum, ani herbata z liści koki nie chciały pomóc… 🙈
 
Na szczęście pogoda sprzyjała, a ja — z godziny na godzinę — jakoś ogarniałam życie. I tak, przespacerowaliśmy dziś 10 kilometrów, próbując zanurzyć się w atmosferze Cuzco. 🏃‍♀️🌤
 
No i co zobaczyłam w tym mieście? Na pewno nie pumę – czyli kształt zwierzęcia, który nadał mu Pachacutec, dziewiąty władca Inków, na przełomie XV i XVI wieku.
 
Uliczki wokół targowiska zdawały się poruszać wraz z handlarzami, samochodami, turystami i psami – we wszystkie strony świata jednocześnie. 🛺🧺🐕 Ludzie krzyczeli, zaczepiali, zajmowali każdą przestrzeń.
 
Centrum miasta to już inna bajka – bardziej magiczna, jak z Baśni tysiąca i jednej nocy ✨ Na Plaza de Armas – głównym placu Cuzco – szeroko i przestrzennie. Ludzie robili zdjęcia 📸, wpatrywali się w otaczające wzgórza.
 
A jest w co się wpatrywać – Cuzco otaczają wysokie zbocza Andów ⛰, na których domy wspinają się ku niebu, tworząc patchwork z dachów i kolorów, jakby utkany z wełny alpaki. 🧶
 
Potem spacer wąskimi uliczkami wokół miasta – urocze, przepełnione kafejkami ☕, sklepikami, handlarzami – tworzyły unikalny klimat, którego nie da się pomylić z żadnym innym miejscem.
 
Na koniec zajrzeliśmy do Muzeum Inków, by zobaczyć wydłużone czaszki i mumie, o których pisałam w Hologramowym Świecie. No i zobaczyłam… Szkielety siedziały ze związanymi kończynami, z otwartymi ustami, jakby zastygłe w krzyku… 💀 A ja? Stałam naprzeciwko nich, również z otwartymi ustami, próbując zrozumieć – co nas łączy, a co dzieli… prócz tych minionych 500 lat…

🚂Podróż panoramicznym pociągiem do Machu Picchu. A tam? Spektakl natury w reżyserii bogów. 🌄

Dzień 13

Wyprawa do Machu Picchu i 110% wrażeń!
 
Ta podróż była w miarę dopracowana: ponad cztery godziny jazdy panoramicznym pociągiem, potem autobus pod górę i zwiedzanie Świętego Miasta Inków.
Ale… jak to w podróży – nie wszystko zgrywa się z planem 😉
 
👁 Wagon z ogromnymi oknami aż po dach obiecywał widowisko i dotrzymał słowa. Najpierw obserwowaliśmy Cusco z lotu ptaka – dachy tworzące czerwony dywan, potem z bliska domostwa, surowe mury i biedę, która czasami ściskała za serce 💔. Po jakimś czasie oglądaliśmy pola, pasące się zwierzęta m.in świnie na łańcuchach 🐷 🐑 i monumentalne szczyty Andów 🏔️. Aż wreszcie zielona dżungla oplatała pociąg ze wszystkich stron 🌿.
 
Na stacji w Aguas Calientes zrobiło się już dziwnie, gdyż przywitały nas nie tylko kolorowe stragany, ale i kilkusetmetrowa kolejka ludzi do autobusów 🚍 i… deszcz, ktorego nie przewidzialy prognozy 🌧️. Nieco zdezorientowani, ale pełni wiary, wsiedliśmy do autobusu, który serpentynami wspinał się ku Machu Picchu.
 
A na szczycie? – czekała na nas niespodzianka. Zamiast widoku z pocztówek – ruin i majestatycznych zboczy gór – zmoczył nas gęsty deszcz. Chmury utworzyły białe morze nad głowami ☁️, a ja miałam wrażenie, że płyniemy po nim… w dawne czasy. Masywy zaś parowały z taką gorliwością, jakby chciały przekazać nam jakąś pilną wiadomość od pradawnych bóstw ✨.
 
Cóż… chyba tak miała wyglądać moja przemiana w prawdzie, której miałam doświadczyć właśnie w tym miejscu…🤔
 
W drodze powrotnej chmury zaczely znikać , a na niebie pojawiło sie słońce ☀️ i złotym blaskiem rozświetliło dolinę. A my? – przemoknięci, wyglądający jak mokre kury 🐔 – czuliśmy się szczęśliwi, że dotknęliśmy świata pradawnych Inków. 🌄

Dzień 14

Cuzco, Szlak Pumy
 
Udało się! Dzisiaj zlokalizowaliśmy kształt pumy, nadany miastu w XV wieku przez dziewiątego Sapa Inkę, i ruszyliśmy jego śladem. Ale po kolei…
 
🧱 Trochę historii
W XV wieku młody Cusi Yupanqui, syn ósmego władcy Inków, po zwycięstwie nad ludem Chanca został ogłoszony dziewiątym Sapa Inką i przyjął imię Pachacutec – ten, który odmienia świat. Miał zaledwie kilkanaście lat, a już przejął władzę, przekształcając lokalne Cuzco w stolicę największego imperium w historii Ameryki Południowej.
Pachacutec nadał miastu kształt pumy – świętego zwierzęcia Inków – i zlecił jego pełną przebudowę. Budowa trwała ponad 20 lat, a dziesiątki tysięcy ludzi z podbitych ludów zostało tu sprowadzonych siłą w ramach ciężkiej pracy mit’a.
Z Cuzco rozchodzilo się 41 promienistych linii – ceques, na których rozmieszczono ponad 300 świętych miejsc. Całe miasto było duchowym centrum czterech części Tahuantinsuyo – imperium sięgającego od dzisiejszego Ekwadoru aż po Chile.
 
🐾 Nasz szlak przez miasto-pumę
🔹 Zęby pumy – zaczęliśmy od trójzębnych murów Sacsayhuamán, których masywne bloki przypominają właśnie szczęki drapieżnika. Tak widzieli je Inkowie – jako zęby świętej pumy strzegącej miasta.
🔹 Głowa pumy – to właśnie forteca Sacsayhuamán, zbudowana z bloków ważących po kilkadziesiąt ton.
Monumentalna, geometryczna, doskonale wkomponowana w teren.
🔹 Kręgosłup pumy – dawną trasą rytualną, schodzącą z fortecy w dół miasta, przeszliśmy ku centrum. Ulice są wciąż ułożone zgodnie z tym dawnym planem.
🔹 Serce pumy – to świątynia Coricancha, poświęcona bogu Inti. Kiedyś całkowicie pokryta złotem, po podboju została zniszczona. Hiszpanie zbudowali na niej klasztor dominikanów – pozostawiając tylko inkaskie fundamenty.
🔹 Ciało pumy – schodziliśmy brukowanymi uliczkami i tarasami, które do dziś niosą rytm dawnego miasta.
To nie był zwykły spacer, lecz wejście do świata imperium Inków. 🐾
🥖✨ Cusco – stolica chleba Andów ✨🥖
 
Dziś na Plaza de Armas odbył się barwny festiwal chleba – Feria del Pan de Chuta, święto lokalnych piekarzy. Prezentowane były ogromne, okrągłe i ozdobne bochny, z tradycyjnymi napisami i symbolami, które od wieków towarzyszą andyjskiej kulturze.
Wydarzenie narodziło się z potrzeby podtrzymania dawnych zwyczajów i promocji rzemieślników. Dziś Cusco dumnie nazywane jest stolicą narodowego chleba – miejscem, gdzie tradycja wypieku spotyka się ze wspólnotą i świętowaniem.
 
Podczas uroczystości burmistrz uroczyście otworzył festiwal, a na zakończenie rozdawano przybyłym bochny chleba – my także dostaliśmy dwa. 🌄❤️
✝️✨ Cristo Blanco – strażnik nad Cusco ✨✝️
 
Nie sposób go nie zauważyć. Monumentalny, biały, stoi z rozpostartymi ramionami wysoko ponad miastem, jakby czuwał nad jego losem. Cristo Blanco – ośmiometrowy posąg Chrystusa.
 
Pytań mieliśmy wiele: skąd się tam wziął? Kto go wybudował? Dlaczego właśnie na czerwonym wzgórzu Pukamoqo, na wysokości 3 575 m n.p.m.? No i w końcu – jak wygląda miasto z tego miejsca, bo przecież z pewnością niezwykle. Postanowiliśmy sprawdzić wszystkie te informacje i wejść na górę pokonując kilkaset schodów.
 
1️⃣ Pomnik powstał w 1945 roku jako dar libańskiej społeczności dla mieszkańców Cusco – symbol wdzięczności i pokoju po II wojnie światowej.
 
2️⃣ Wybór miejsca nie był przypadkowy. Pukamoqo – „Czerwone Wzgórze” – od wieków miało znaczenie rytualne dla Inków. To tutaj składano ofiary Pachamamie (Matce Ziemi) i duchom gór (apus). Wzgórze było częścią świętej geografii Cusco – systemu ceques, linii prowadzących od Świątyni Słońca (Coricancha) do miejsc kultu. Według kronik właśnie tutaj złożono też ziemię ze wszystkich czterech regionów imperium Inków (Tahuantinsuyo), aby zjednoczyć je w pępku świata – Cusco.
 
Dziś Biały Chrystus nie tylko góruje nad miastem, ale też łączy dwie tradycje – andyjską duchowość i chrześcijański symbol pokoju.
 
A widok? 🌄 Naprawdę niesamowity!

Dzień 15

Szlakiem Inków przez Andy
 
Ostatni dzień w Peru spędziliśmy, jadąc i wędrując szlakiem najważniejszych miejsc Inków – królewskich miast, twierdz i świątyń Świętej Doliny.
 
Trasa prowadziła przez strome zbocza Andów, wijące się serpentynami na wysokości ponad 3500 m n.p.m.
 
Gdzie byliśmy i co zobaczyliśmy?
🌾 Chinchero
Dla Inków było to miejsce o głębokim znaczeniu symbolicznym. To tutaj cesarz Túpac Yupanqui, syn Pachacuteca, wybudował swoją pałacową rezydencję, czyniąc z Chinchero królewskie miasto.
Znajdujące się na wysokości 3760 m n.p.m., Chinchero było miejscem kultu, rytuałów i codziennego życia – z rozbudowaną siecią tarasów rolniczych i kanałów wodnych.
Po podboju Hiszpanie wznieśli tu kościół na fundamentach świątyni Inków. Do dziś zachowały się mury cyklopowe oraz żywa tradycja tkactwa, przekazywana przez lokalne wspólnoty.
 
⚪ Moray – laboratorium rolnicze Inków
Niezwykły kompleks koncentrycznych tarasów, przypominających zielone amfiteatry.
Inkowie używali go jako eksperymentalnego centrum rolniczego – testowali tu uprawy w różnych warunkach mikroklimatycznych.
Każdy poziom miał inną temperaturę i wilgotność. To dowód na ich ekologiczną precyzję i inżynieryjną pomysłowość.
 
🧂 Maras – solne tarasy Inków
Na zboczach Andów, na wysokości ok. 3300 m n.p.m., działa jeden z najstarszych systemów pozyskiwania soli na świecie.
 
👉 Ponad 3000 basenów wypełnianych jest wodą z podziemnego, naturalnie słonego źródła. Gdy woda paruje, zostaje czysta, różowa sól – jak za czasów Inków.
Do dziś miejsce to należy do lokalnych rodzin, które ręcznie zbierają sól i przekazują tradycję z pokolenia na pokolenie.
 
🌄 Ollantaytambo – serce Świętej Doliny Inków
 
Jedna z czterech głównych twierdz imperium Inków, pełniąca funkcję fortecy, centrum ceremonialnego i administracyjnego.
Położona na wysokości 2846 m n.p.m., była ważnym punktem na sieci dróg Qhapaq Ñan.
To tutaj Inkowie odnieśli rzadkie zwycięstwo nad Hiszpanami.
 
Miejsce zachowało oryginalny układ urbanistyczny i funkcjonuje do dziś – z monumentalnymi tarasami, precyzyjnie obrobionym kamieniem i głęboką symboliką.
 
🏛️ Pisac – strażnik Świętej Doliny
Pisac to kompleks łączący funkcje obronne, rolnicze i rytualne.
Chronił wschodni dostęp do doliny, był nekropolią inkaskiej elity i miejscem kultu Słońca.
Słynie z monumentalnych tarasów rolniczych, które układają się w kształt kuropatwy (p’isaq) – świętego ptaka Inków.
W centrum znajduje się Intihuatana – rytualny zegar słoneczny. Pisac do dziś ukazuje harmonię natury, architektury i duchowości.
 
🍽️ Urubamba
W tej spokojnej miejscowości zatrzymaliśmy się na obiad – a przy stole przygrywał nam peruwiański zespół 🎶.
 
☀️🌧️ Dzień był zmienny pogodowo – raz słońce, raz deszcz – ale piękny i niezapomniany.
Tak żegnaliśmy Peru – krainę Inków, wiedzy i rytmu ziemi.
 
Jutro wracamy do Chile – do Santiago – by kontynuować naszą andyjską podróż. ✈️
🌄 Peru. Ollantaytambo – serce Świętej Doliny Inków
 
Inkaska twierdza Ollantaytambo należy do czterech najważniejszych miejsc w imperium Inków – obok Cusco, Machu Picchu i Pisac.
 
Położona na wysokości 2846 m n.p.m., pełniła funkcję fortecy, ośrodka administracyjnego i ceremonialnego, a także kluczowego przystanku na inkaskiej sieci dróg (Qhapaq Ñan) 🛤️, która oplatała Andy na dystansie ponad 40 000 km.
 
W tym miejscu odpoczywali posłańcy, gromadzono żywność, a armie przygotowywały się do marszu ⚔️. To tutaj Inkowie stoczyli jedną z nielicznych zwycięskich bitew z Hiszpanami.
Monumentalne tarasy, perfekcyjnie obrobione bloki skalne i święta geometria miejsca sprawiają, że Ollantaytambo do dziś emanuje siłą, tajemnicą i duchową głębią ✨.
To także jedyna inkaska osada, która funkcjonuje nieprzerwanie do dziś – część domów i ulic w miasteczku zachowała oryginalny układ sprzed ponad 500 lat 🕰️.
Peru. Kopalnie soli w Maras 🧂
 
Wysoko w Andach, na wysokości ok. 3300 m n.p.m., znajduje się jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Peru – kopalnie soli w Maras, gdzie sól pozyskuje się ręcznie, niemal dokładnie tak samo jak w czasach Inków.
 
💧 Skąd się tu wzięła sól?
Miliony lat temu te tereny były dnem prehistorycznego oceanu. Gdy wody się cofnęły, w głębi gór pozostały pokłady skał bogatych w minerały. Przez te warstwy przepływa dziś naturalnie słona woda, która wypływa ze źródła i zasila system setek kanałów i tysięcy basenów solnych.
 
Woda z Maras zawiera ponad 80 pierwiastków śladowych – m.in. wapń, magnez, potas, cynk i żelazo – dlatego sól przybiera różne barwy: od białej i różowej, po lekko czerwonawą. Jej smak i właściwości zdrowotne są cenione na całym świecie.
 
Sól wydobywano tu jeszcze przed czasami Inków, a system tarasów został udoskonalony przez nich w XIII–XIV wieku.
Każdy basen należy do konkretnej rodziny i jest przekazywany z pokolenia na pokolenie – to żywa tradycja. Sól z Maras do dziś zbiera się ręcznie, bez użycia maszyn. Jest eksportowana na cały świat i stanowi źródło utrzymania dla lokalnych społeczności. T

Dzień 16

✈️ Z Peru wróciliśmy do Santiago, by kontynuować zwiedzanie miasta i jego okolic. Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy spacerując po centrum — miasto budziło się do życia przed weekendem.
 
🎶 Na każdym kroku słychać było muzykę, a ulice wypełniali odświętnie ubrani ludzie. W Parque de Armas, tuż obok katedry, trwały występy uliczne, a przed gmachem prezydenta ustawiono scenę, by świętować 50-lecie metra w Santiago. Na ulicznych skwerach mijaliśmy roztańczone grupy osób — śmiech, taniec i rytm miasta unosiły się w powietrzu. Atmosfera była radosna, pełna dźwięków, światła i energii…✨ ✨

Chile - Valparaíso

Dzień 17

Piękne nadmorskie miasto kusi nie tylko widokiem na ocean 🌊, ale też kolorowymi murami. Graffiti i murale oplatają niemal każdą ścianę – sztuka wylewa się z domów, schodów, murków.
 
Ale Valparaíso to również ciemniejsza strona podróży: złodziei jest tu naprawdę wielu.
Wypożyczyliśmy samochód w Santiago 🚗, a zanim zdążyliśmy dotrzeć na strzeżony parking – wpadliśmy w sidła ulicznych naciągaczy. Na czerwonym świetle 🔴
przebili nam dwa tylne koła i próbowali swoich „metod”. Na szczęście zachowaliśmy zimną krew – numer im nie wyszedł.
 
Ale 1,5 godziny czekania na assistance ⏳ było prawdziwym wyzwaniem. Co chwila ktoś podchodził, ostrzegał, proponował pomoc… I nagle nie wiedzieliśmy już, kto jest po naszej stronie, a kto przeciwko nam. W końcu policyjny patrol 🚓 postanowił nas pilnować aż do przyjazdu auta zastępczego.
 
Tak czy siak – jeszcze nigdy nie stresowaliśmy się tak czerwonymi światłami🤫
 
A samo Valparaíso?
Magicznie dudniło 26. Carnavalem Mil Tambores 🥁 – rozśpiewane 🎶, rozbawione 🎭, wciągające w swój rytm i kolory. Nie sposób było przejść obojętnie…
Valparaíso – rozpoczął się 26. Carnaval Mil Tambores! 🥁💃🎨
 
Dziś, 5 października, o 10:00 rano ulicami miasta ruszyła wielka parada – pasacalle – pełna bębnów, tańca, kolorów i radości.
 
Biją w bębny, tańczą: dzieci, młodzież, seniorzy. Poprzebierani, uśmiechnięci, pełni życia. Tłumy patrzą, świętują razem, a dźwięki unoszą się po całej przestrzeni miasta, między wzgórzami.
 
📣I ja tam byłam. Tańczyłam i w plecak, niczym w bębny, biłam…🥁🥁

Chile - Santiago

Dzień 18

Chyba mamy jakąś manierę odwiedzania szczytów z wielkimi pomnikami. 😉 Tym razem ze wzgórza San Cristóbal przywołała nas ogromna figura Matki Bożej Niepokalanej – symbol Santiago.
 
Na szczyt ⛰️ wjechaliśmy panoramicznym busem. Miałam wrażenie, że miasto i majestatyczne Andy rosną w oczach.
 
Wreszcie, na wysokości 880 m n.p.m., przed naszymi oczami ukazał się 22-metrowy wizerunek Niepokalanej, stojący na ogromnym cokole. Trzeba przyznać, że robi wrażenie – zwłaszcza w słońcu 🌞, które wybielając rzeźbę, rysowało w mojej wyobraźni postać anioła stróża…
 
Siedząc u stóp tego niezwykłego posągu, wpatrywaliśmy się w panoramę miasta. Czas zdawał się zatrzymać ⏳️– spędziliśmy tam prawie godzinę, w ciszy, kontemplacji i zadziwieniu, jak wszystko na ziemi wydaje się małe i przemijające.
A potem, w nostalgicznym nastroju, poszliśmy za ciosem – wprost na Cementerio General de Santiago, najważniejszy cmentarz w stolicy 🏛 – by złożyć hołd naszemu rodakowi, Ignacemu Domeyce. 💙
Nekropolia leży u podnóża góry; odległość kilkunastu kilometrów pokonaliśmy pieszo, obserwując codzienne życie w ubogich dzielnicach. Trzeba przyznać, że to niecodzienne doświadczenie. Miejscami szliśmy tak blisko domostw zbudowanych z kartonów, płyt, materiałów i śmieci, że niemal ocieraliśmy się o nie. Czułam jakiś nienazwany, irracjonalny lęk…🫨🫨
 
🏛Sam cmentarz to zupełnie inny świat – miasto z marmuru i ciszy. 🌿 Założony w 1821 roku, należy do najstarszych nekropolii Ameryki Południowej. Wśród zielonych alei i monumentalnych grobowców spoczywają prezydenci, artyści, poeci i bohaterowie narodowi Chile – w tym Salvador Allende i Gabriela Mistral.
 
W cieniu marmurowych mauzoleów, pomiędzy aniołami i rzeźbionymi sarkofagami, znajduje się również pomnik Ignacego Domeyki – Polaka, który po powstaniu listopadowym znalazł tu nową ojczyznę. Był geologiem, reformatorem szkolnictwa i badaczem Andów; opracował mapy złóż minerałów i zmodernizował Uniwersytet Chilijski.
 
Na jego pomniku widnieje napis:
„Ignacio Domeyko, sabio polaco-chileno” – „mędrzec polsko-chilijski”.
🌞 I tak, w nieco sentymentalnym nastroju, w cieple promieni słonecznych, przeminął kolejny dzień naszego pobytu w Chile…
⛰️ Wzgórze San Cristóbal, Santiago de Chile
 
Na szczycie, na wysokości 880 m n.p.m., góruje 22-metrowa figura Matki Bożej Niepokalanej wzniesiona w 1908 roku. To duchowy symbol miasta i miejsce modlitwy oraz ciszy nad tętniącą życiem stolicą.
 
Z jej stóp rozciąga się niezwykła panorama Santiago i śnieżnych Andów – widok, który naprawdę zapiera dech w piersiach 💙

Dzień 19

Wiele przeżyć jak na tak krótki czas. Santiago – tętniąca życiem stolica 🏙️, pustynia Atacama z gejzerami El Tatio 🌋, bezdroża kamiennej Doliny Śmierci i tajemniczej Doliny Księżycowej 🌕, turkusowe laguny o krystalicznie czystej wodzie 💧 i niebo usiane gwiazdami, które obserwowaliśmy nocą przy największych teleskopach świata 🔭. A do tego barwny karnawał w Valparaíso 🎭
 
Tę Atacamę przecież już znałam – widziałam, przeżyłam ją kiedyś na kartach 7. części „Hologramowego Świata” pt. Zmysły. A jednak teraz wszystko śnić będzie się prawdziwiej i głębie …
 
Każde z tych miejsc zapisało się w pamięci inaczej – zapachem, światłem, ciszą lub dźwiękiem ulicznych bębnów. Chile okazało się krajem kontrastów i emocji, w którym pustynia i ocean, cisza i zgiełk, duchowość i codzienność splatają się w jedną, niepowtarzalną całość.
 
Trochę żal odjeżdżać… jakby człowiek zostawiał tu cząstkę siebie. ❤️

Dzień 20

Powrót do domu ✈️
 
Podróż powrotna trwała ponad dobę. Za nami tysiące kilometrów, zmieniające się strefy czasowe i obrazy, które zostaną w pamięci na długo.
 
Z Santiago do São Paulo – cztery godziny ponad Andami i południowoamerykańskim lądem. Potem długi, jedenastogodzinny lot przez Atlantyk do Frankfurtu i wreszcie krótki przelot do Pyrzowic. W sumie szesnaście godzin w powietrzu i około ośmiu na odprawy, przesiadki i drogę z lotniska.
 
Dla mnie najpiękniejszym etapem podróży był przelot nad Andami 🏔️. Ośnieżone szczyty lśniły w słońcu, jakby żegnały nas ostatnim blaskiem Ameryki Południowej. Potem zapadła noc i tylko ciche światła pod nami 🌌 towarzyszyły naszym myślom.
 
Zmęczeni, ale szczęśliwi, dotarliśmy do domu 🏡. Co zostanie z tej podróży po Chile i Peru?
Zdjęcia, wspomnienia, kilka drobnych pamiątek… i coś znacznie więcej. Ta podróż była wędrówką śladami moich bohaterów z Hologramowego Świata — z części „Zmysły” i „Intuicja”. Miejsca, o których pisałam, ożyły – pachniały, drżały w świetle, mówiły własnym głosem…
 
Dlatego te książki już nigdy nie będą tylko tekstem – stały się doświadczeniem ✨.
A każda podróż, także ta, przypomina, że świat naprawdę odpowiada na nasze marzenia. Wzbogaca, otwiera i daje nadzieję 💫.
Zobacz więcej:

| luty 2026 | Malta – Valetta
| styczeń 2026 | Hiszpania – Madryt
| grudzień 2025 | Włochy – Rzym
| wrzesień 2025 | Peru – Lima, Cuzco, Maras, Ollantaytambo, Pisac, Urubamba
| wrzesień 2025 | Chile – Santiago, San Pedro de Atacama, Valparaíso
| lipiec 2025|  Andora – Andora
| lipiec 2025| Francja – Tuluza
| czerwiec 2025| Norwegia – Oslo
| maj 2025| Włochy – Rzym
| marzec 2025| Australia – Melbourne, Sidney, Adelaide 
| styczeń 2025| Hiszpania – Alicante 
| grudzień 2024 | Włochy – Rzym
|  wrzesień 2024  | Argentyna – Buenos Aires, El Chaltén,  El Calafate, Iguazu, Misiones 
|  październik 2024  |  Urugwaj – Colonia del Sacramento 
|  sierpień  2024  | Czechy – Olomouc  
|  lipiec 2024  | Szwecja – Goetyborg
| czerwiec 2024 | Wielka Brytania – Manchester 
| maj 2024 | Czechy – Ostrawa 
| kwiecień 2024 | Chiny – Pekin, Xian, Qufu, Tai Shan 
| styczeń 2024 | Francja – Paryż 
| grudzień 2023 | Grecja – Saloniki  
| październik 2023 | Włochy – Rzym, Neapol 
| wrzesień 2023  | Holandia – Eindhoven 
| wrzesień 2023 | Kanada – Montreal, Ottawa, Quebec City 
| sierpień 2023 | Holandia – Amsterdam 
| lipiec 2023 | Czechy – Adrspach 
| maj 2023 | Szkocja – Edynburg
| marzec 2023 | Włochy – Rzym, Watykan
| luty 2023 |  Szwecja – Sztokholm
| styczeń 2023 |  Wielka Brytania – Londyn
| listopad 2022 | Słowacja – Koszyce
| październik 2022 | Niemcy – Berlin
| wrzesień 2022 | Włochy – Rzym
| sierpień 2022 | Włochy – Mediolan