Pisząc, wyrzucam z siebie emocje

Pisząc, wyrzucam z siebie emocje

Iwona gajda - o podróżach

W 2021 roku otrzymała wyróżnienie „Strong Women in IT 2021 – Global Edition”, klasyfikujące ją do grona 195 kobiet z całego świata, które znacząco wpłynęły na kształt branży nowych technologii. Ukończyła studia magisterskie oraz doktoranckie z zakresu zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. W swoich książkach opisuje i interpretuje rzeczywistość. Łączy fakty, trendy oraz postawy ludzi. Autorka opowiadań i książek pogranicza różnych gatunków literackich, łączących elementy fantastyki, literatury naukowej, reportażu, bajki oraz powieści. Zapraszam na wywiad z autorką na temat jednego z ważniejszych cyklów literackich „Raport Ziemi”.

Kim jest Iwona Gajda jako człowiek i autorka?
 
Iwona Gajda: Słowo „człowiek” dużo znaczy, wiele w sobie zawiera. W nim jest: dobro i zło, miłość, ból, bunt, a także odpowiedzialność. Wszystkiego we mnie jest po trochu. Nawet wtedy, gdy życie próbuje poskromić, nakładając etykietę: żony, matki, babci, menadżera, pisarza… Nie mam ram.
 
Skąd wziął się pomysł na pisanie? Co było impulsem? Dlaczego Pani pisze?
 
Pisząc, wyrzucam z siebie emocje. Dobre i złe. Dzięki temu czuję się wolna. Mogę dotykać swojego ‘ja’, które dryfuje gdzieś pomiędzy jawą i snem. Wyobraźnia nie ma granic, dlatego ją kocham. Zaczęłam pisać w szczenięcych latach: wiersze, listy, opowiadania, książki. Podczas studiów współpracowałam z dziennikami ogólnopolskimi. Kilka lat intensywnej praktyki z rasowymi redaktorami było dla mnie niezłym doświadczeniem, dzięki któremu udoskonaliłam warsztat.
 
Jednak po studiach wciągnęła mnie praca zawodowa. Przez 25 lat spod mojego pióra (a raczej klawiatury) wychodziły biznes plany i teksty merytoryczne o nowych technologiach, gospodarce oraz biznesie. To był bardziej profesjonalizm zawodowy niż wolność pisania. Dawną pasję obudziła we mnie niezwykła artystka i malarka p. Barbara Gulbinowicz. Dwa lata temu podczas jej wernisażu znowu popłynęłam wyobraźnią do świata magii. Trochę zachłysnęłam się jej sztuką i tak historia zatoczyła koło…
 
Jeden z Pani cyklów nosi tytuł „Raport Ziemi”. O czym Pani raportuje do nas – ziemian, ludzi?
 
Człowiek XXI wieku dysponuje ogromem informacji. Praktycznie rzecz biorąc, każdego dnia jest bombardowany nowymi faktami, liczbami, raportami. W konsekwencji postrzega rzeczywistość jakby przez lustro. Trochę zniekształconą i niewyraźną. Czasem nie potrafi wyłuskać tego, co najbardziej istotne dla niego, dla innych i dla świata. To niebezpieczny stan, gdyż prowadzi do alienacji i zobojętnienia na sprawy ludzkości w ogóle. A przecież zarówno człowiek, jak i Planeta muszą żyć.
 
„Raport Ziemi” to przedstawienie problemów, z jakimi borykają się ludzie współcześni w różnych zakątkach świata np. w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Australii, Argentynie czy Chinach.
 
Uważam, że próba zrozumienia człowieka innych kultur to jedyna droga do ocalenia nas i tej planety. Powinniśmy rozbudzać w sobie empatię i koncentrować się na budowaniu, a nie destrukcji.
 
W książkach zabieram czytelnika w podróż. Wprowadzam go na terytorium danego państwa. Chcę, aby przeżył wspaniałą przygodę, ale i zrozumiał historię tego miejsca, która niczym gen przetrwała w każdym człowieku danej społeczności. Pozwalam czytelnikowi rozmawiać z królami, cesarzami i zwykłymi ludźmi. Jednocześnie skłaniam go do myślenia i podważam jego dotychczasowe „werdykty”, dawkując informacje. Tym samym przeprowadzam go przez jego własne wnętrze.
Każda książka to inna opowieść, historia, państwo. Skąd zaczerpnęła Pani inspirację, wiedzę i informacje do napisania aż 5 książek? Ile czasu Pani to zajęło?
 
Tych historii i państw jest znacznie więcej. W zeszłym roku wydałam pięć książek z cyklu „W drodze do siebie”, w tym roku osiem (w tym trzy z cyklu „Papierówki”). Właśnie piszę następną serię, która ma być kontynuacją „Raportu Ziemi”. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że te książki nie są długie. Niemal wszystkie mają podobną ilość stron i przeczytanie jednej zajmuje około 2,5 godzin. Myślę, że to pisanie bierze się z pasji poznawania człowieka i świata.
 
Od dzieciństwa pochłaniałam książki biograficzne, praktycznie jedną za drugą, które przecież osadzają ludzi w miejscu i przestrzeni. Delektuję się filozofią i uwielbiam podróże. Natomiast sam warsztat pracy jest nieco innym zagadnieniem. Bez umiejętności analitycznego myślenia i wytrwałości nie stworzyłabym tak wielu historii. Tutaj z pomocą przyszła mi praktyka zawodowa. Przez 25 lat zdążyłam napisać kilkaset biznes planów, dotyczących nowych technologii. Trzeba było szybko pozyskiwać informacje z wielu źródeł, przetwarzać je i prawidłowo wnioskować. Biznes jest bezwzględny, weryfikuje brutalnie.
 
Pisze Pani o zagładzie, o ofiarach, oprawcach, a wszystko to w oparciu o przeszłość. Nie są to jednak subtelne relacje, ale nie znajdziemy tam też odpowiedzi wprost na zadane pytania. Jakby Pani zwracała się do czytelników: „nie wiem, a Wy wiecie?”.
 
Traktuję czytelnika bardzo poważnie. Dlatego pozwalam mu doświadczać i wyciągać wnioski. Moim zadaniem jest przekazanie mu wiedzy, w sposób lekki, przejrzysty i kompleksowy. A że historia nakreśliła tak brutalne krajobrazy, to już inna kwestia. Rzetelność pisarska nie pozwala mi na to, aby trudne i mroczne okresy danej cywilizacji czy narodu zamieść pod dywan. Nie pozwala mi stworzyć sielankę tam, gdzie jej nie było. Konsekwencje tych, często okrutnych, czasów, widzimy przecież dzisiaj. W mentalności współczesnego człowieka, w jego sposobie pojmowania świata i kształtowania wartości.
 
Pyta Pani, dlaczego „nie wiem” i dlaczego zmuszam czytelnika do refleksji. Proszę zauważyć, że nikt na świecie nie jest obiektywny. Zawsze filtruje rzeczywistość przez pryzmat własnych doświadczeń i przekonań. Jakkolwiek by się starał, bez względu na zasoby wiedzy, którą posiada i trafność dokonywanych spostrzeżeń. Również ja, nie pretenduję do roli wszechwiedzącej Pythii. Nie wiem, skąd wzięło się zło. Choć doskonale rozumiem, że człowiekiem targają różne namiętności. Jest w nim pęd do władzy, potrzeba miłości i nieskończony rezerwuar strachu. Moim zadaniem jest przekaz, a czytelnika wyciągnięcie własnych wniosków.
 
Kim jest Neo? Jaką pełni funkcję?
 
Neo uosabia cielesną i duchową stronę człowieka. Ta pierwsza wydaje się bardziej oczywista i namacalna. Nasze ciało, wraz z psychiką, żyje w określonej czasoprzestrzeni. Domaga się zaspokojenia swoich potrzeb. Amerykański psycholog, Abraham Maslow opisał ich całą hierarchię, powstało wiele prac na ten temat. Neo-człowiek odczuwa wszystkie potrzeby. Kocha, tęskni, jest głodny i czasem sfrustrowany. Przeprowadza czytelnika przez problemy współczesnego świata. Na przykład pokazuje zanieczyszczone, zdegradowane środowisko czy bezwzględność i brutalność, z jaką działają gangi, czy organizacje przestępcze. Jego oczami oglądamy obecną sytuację gospodarczą, polityczną, a także pandemiczną danego kraju. Neo-człowiek jest taki, jak my. Ma swój indywidualizm, ale i wiele cech wspólnych nam wszystkim.
 
Neo-duch dotyka mistycznej strony człowieka. Wprowadza czytelnika do innej czasoprzestrzeni. Wypełnionej niezmierzoną ilością energią, miliardami galaktyk i wszechświatów, do których odwołuje się mechanika kwantowa. Nie rozumiemy tego świata. Boimy się go, ale i pokładamy w nim także nadzieję przyszłego życia. Niektórzy ludzie czują tę niezbadaną i pozaziemską energię. Mistyczny świat, w którym żyje Neo-duch przypomina czasami mitologie, tworzone przez niektóre religie monoteistyczne, gdyż odwołuje się do wartości dobra i zła. Jednak Neo-duch i jego świat jest ponad nimi. Nie polemizuje z mitologiami stworzonymi przez człowieka. Jego zadaniem jest przeprowadzenie nas przez historię danego państwa, a także przez nasze wnętrze. Danie nam nadziei.
Czego boi się Neo?
 
Neo-człowiek wyrósł się w środowisku uczniów wielkich mistrzów klasztoru Shaolin. Doskonale opanował sztuki walki Kung Fu, zna też religie i filozofie wschodu. Większość życia spędził jednak w Stanach Zjednoczonych, asymilując się z amerykańską kulturą, jej wzorcami i wartościami. Jest inteligentny i odważny. Nie cofa się przed trudnymi wyzwaniami.
 
Neo-duch ma wysoką pozycję w świecie mistycznego Androrodu. Delegowany jest przez Ducha OZZ, stwórcę i najważniejszego ze wszystkich, do wypełniania specjalnych misji. Posiada duże moce i uprawnienia, dzięki którym może sprostać najtrudniejszym zadaniom.
 
Obie te połowy tworzą jedną, silną postać. Zorientowaną na kreację dobra, pełną troski o człowieka i losy Planety.
 
Jakie znaczenie w tym cyklu ma motyw wędrówki i poszczególne przystanki?
 
Nasze życie jest ciągłą wędrówką. Od chwili urodzenia, aż po śmierć. A być może i dalszą, poprzez mistyczny świat, którego nie znamy. Ta droga nie jest często „usłana kwiatami”. Znajduje się na niej wiele różnych etapów oraz przeszkód, które trzeba pokonać. Wiele z problemów można rozwiązać, niektóre „zdarzenia losu” musimy zaakceptować. Nie można inaczej. Łącząc nasze człowieczeństwo z duchowością, wiarą – jesteśmy wstanie przezwyciężyć wszystkie trudności i poczuć sens, a nawet szczęście naszego istnienia.
 
W książkach wędrujemy razem z Neo. Widzimy go w różnych sceneriach i okolicznościach, często dramatycznych. Obserwujemy, w jaki sposób pokonuje problem/ból, a także konsekwencje tych wydarzeń dalej. Na przykład Neo-człowiek przeżywa śmierć bliskiej osoby, a potem Neo-duch spotyka ducha tejże osoby w świecie Androrodu.
 
Czym są duchy Androrodu? Czy ich obecność oznacza dla Pani nadzieję? A może wiąże się z zupełnie innymi uczuciami, emocjami? Jakimi?
 
Duchy Androrodu zostały przeze mnie spersonifikowane. Nadałam im cechy ludzkie, dzieląc je na złe i dobre. Przy czym „dobro” traktuję jako działanie na korzyść drugiego człowieka, a zło – na jego szkodę.
Prowadzi Pani z czytelnikami pewną grę, ponieważ wprowadza Pani do fabuły fakty historyczne. Wielu może pomyśleć, że jest Pani podróżniczką albo historykiem, a tymczasem pisze Pani z pasji i nie dla wszystkich. Dla kogo są te książki? Jak definiuje Pani ich odbiorców?
 
Oj! Myślę, że zdecydowana większość pisarzy przenosi czytelników do czasów i miejsc, w których nie było im dane żyć. Nie byli też z wykształcenia historykami, a ich pracą zawodową nie było podróżowanie. Wiedza nie jest zarezerwowana dla osób, które studiują dany kierunek. Zresztą, biorąc pod uwagę ilość istniejących obecnie dziedzin i specjalizacji, to nikt z największych pisarzy wszech czasów nie spełniłby wskazanych przez Panią kryteriów.
 
Informacje zawarte w książkach pochodzą z wielu wiarygodnych źródeł. Praktyka dziennikarska i zawodowa nauczyła mnie weryfikować dane. A co się tyczy odbiorców, to mam nadzieję, że książki zostaną dobrze przyjęte zarówno przez ludzi młodych, jak i starszych.
 
Dla mnie są to książki o mechanizmach przemocy, o relacjach międzyludzkich o prawdzie o człowieku. Jakby trzeba było wytykać ludziom i mówić „zobaczcie, co robicie ze sobą i z naszą planetą”. Czy to ma sens?
 
Czasami warto spojrzeć na własne życie z różnych perspektyw. Choćby po to, aby zastanowić się nad tym, czy podążamy we właściwym kierunku. Jeśli nasze życie jest pasmem problemów i zmartwień, to może trzeba nad sobą popracować, coś skorygować.
 
Podobnie jest ze światem. Mnóstwo było cywilizacji, mocarstw, dyktatorów, kultur, religii etc. Powstawały i upadały. Czasami trzeba docenić historię, za lekcje których nam udziela. Niektóre mechanizmy powtarzają się od tysięcy lat. Być może ludzkość jest w miejscu newralgicznym. Rozpędza się w kierunkach, które wymykają się spod kontroli, a prowadzą do destrukcji. Może powinniśmy przyjrzeć się, jak wygląda nasza planeta oraz nasze wartości i zacząć działać. Jesteśmy cywilizacją globalną, połączoną wielopłaszczyznowo m.in. kapitałowo, ekonomicznie, politycznie, ekologicznie, czy migracyjnie. Jeśli nie zareagujemy teraz, to wkrótce może być za późno.
 
W Pani książkach nie brakuje odniesień do aktualnych wydarzeń, w tym również do pandemii. Czym ona dla nas jest? Czym jest dla Pani?
 
Pisząc, odwołuję się do aktualnej sytuacji gospodarczej, politycznej i ekonomicznej danych państw. Każde z nich zmaga się z własnymi, specyficznymi problemami, ale i takimi, które wykraczają poza granice kraju. Mają charakter globalny i konieczna jest współpraca międzynarodowa, by je rozwiązać.
 
Należy do nich m.in. terroryzm, bieda, brak wody, pożywienia, konflikty zbrojne, polityczne, religijne, migracje, zatrute powietrze. Dzisiaj do nich doszła pandemia. Uważam, że jest ona okresem próby dla wszystkich ludzi, również dla mnie. Czasem refleksji, analizy i szansą na korektę życia.
Czy dzięki historiom zawartym w „Raporcie Ziemi” możemy się przetestować?
 
Książki zawierają wiele danych historycznych oraz dotyczących aktualnej sytuacji na świecie. Na pewno mogą być testem wiedzy. Z drugiej strony informacje dawkowane są w taki sposób, by czytelnik mógł zmieniać perspektywy patrzenia. Nie osądzał, lecz rozumiał.
 
Wierzy Pani, że autorzy mają szczególny wpływ na człowieka, mają wgląd na rzeczywistość?
 
Istnieje bardzo wiele teorii na temat tego: kto, co i w jaki sposób kształtuje nasze poglądy. Nie chcę z nimi polemizować.
 
Czy jest dla nas nadzieja na lepsze jutro?
 
Tak. Jest nią miłość. Ona wyzwala dobro w człowieku.
 
Ma Pani rację  jest bardzo ważna. Dziękuję za poświęcony mi czas. 

Chiny

USA

Izrael

Argentyna

Australia

Udostępnij wpis na:

Wiara

Sun rays sprouting through the clouds _ Paradise

Wiara

Wiara nadaje sens istnieniu. Sprawia, że wszystko jest ważne.
Każda chwila, którą przeżywamy i każdy człowiek, którego spotykamy.
Nic nie dzieje się przypadkiem, lecz po to by zmieniać nas.
Przygotować do życia wiecznego.

Wiara obdarza mocą. Ponadludzką siłą, której nie sposób okiełzać.
Nie wiemy skąd pochodzi i jak przenika nasze wnętrze.
Lecz z nią potrafimy przetrwać trudne chwile i przezwyciężyć słabości.
Nawet wtedy, gdy rozsądek i zmysły nie widzą już żadnych szans.

Wiara jest źródłem szczęścia, z którego można czerpać bez końca.
Zmienia sposób myślenia i pojmowania świata.
Przekształca zło w dobro, egoizm w empatię, a nienawiść w miłość.
Z nią wybory są oczywiste, a drogi proste.

Czy każdy może wierzyć? Tak.
Wystarczy, że otworzy swoje serce i duszę, na doznania, których nie rozumie.
Nie będzie szukał dowodów i wsłuchiwał się w głosy sceptyków.
Bo prawda jest taka, że wiara w nadprzyrodzoną boską siłę, pulsuje w każdym człowieku,
odkąd tylko pojawił się na ziemi. Trzeba tylko pragnąć, by poczuć jej moc.

Nie niszcz w sobie wiary kochanie. Nigdy!

 

Przeczytaj również:

Miłość

Miłość

Miłość zmienia życie. Sprawia, że świat jest wspaniały.
Ziemia, rzeki i niebo zachwycają barwami.
Ptaki śpiewają piękniej, a ludzie uśmiechają się przyjaźniej.
Ona jest magią, która przenika wszystkie nasze zmysły, by napełnić je szczęściem.

Miłość dodaje siły. Z nią wszystko można osiągnąć.
Zdobyć najwyższe szczyty, przepłynąć oceany i wygrać życie.
Nie cofnie się przed niczym, lecz wytrwale i mądrze podąży do celu.
Nie niszczy, lecz buduje. Nie walczy, lecz rozwiązuje. Zawsze wygrywa.

Miłość koi ból i pociesza. Działa, jak tajemniczy eliksir życia.
Wystarczy jej dotyk, ciepłe spojrzenie, a dokona cudu uzdrowienia.
Wywoła uśmiech na twarzy cierpiącego i uciszy niepokój ducha.
Przy niej wszystko ma sens.

Czy można zniszczyć miłość? Nie.
Czasami świat rzuca kłody pod nogi i bombarduje tysiącem problemów.
Znikąd nie ma oparcia. Ale miłość zwycięży wszystko. Przetrwa.
W ciemności odnajdzie iskrę nadziei i jak feniks powstanie z popiołów,
by odmienić nasz los.

Nie zwątpij w miłość kochanie. Nigdy!

 
Young couple enjoying the sunset in the meadow

Przeczytaj również:

Marzenia

Marzenia

Marzenia są początkiem wszystkiego. Z nich powstaje świat. Piękne budowle, potężne mocarstwa, wynalazki i najwspanialsze dzieła. To one są fundamentem naszego życia.
Drogą, po której idziemy i celem, do którego zmierzamy. 

Marzenia zmieniają rzeczywistość. Nadają jej inny wymiar. Bliski Twojemu sercu. 
W wyschniętej trawie zobaczą rajskie ogrody, a w kropli łez dojrzą ocean miłości.
Z niczego zrobią coś, pustkę zamienią w szczęście i miłość. 

Marzenia przyciągają. Ukryte w naszych sercach wciąż wysyłają energię.
Szukają dla siebie miejsca, by żyć. Błądzą po ludzkich oczach i sercach przypadkowo spotkanych. Błąkają się po rzeczach, których dotykamy, by osiąść tam i żyć. 

Czy każdy ma marzenia? Tak. Czasami świat próbuje je stłamsić i zamknąć w klatce.
Zniszczyć  rutyną,  ilością i ciężarem problemów, a także zwątpieniem w drugiego człowieka.
Ale prawda jest taka, że są i żyją w głębinach naszego serca.
Czasami jedna iskra sprawi, że znowu ożyją. 

Nie przestawaj marzyć kochanie. Nigdy!

 

Przeczytaj również:

Jeśli powiesz…

róża

Jeśli pozwolisz

Chodź…
skryjmy się za kwiatem
róży, może pozwolisz wtedy
I zrobię ten krok
w dłoniach ukryję twarz i wzrok
który wciąż ucieka

Niechcący
wtopię w twoje ręce
na rok albo i dłużej marzenia
I nie pozwolisz im uciec
poza ten mały kawałek
podłogi, po którym
stąpać będą nogi

Bo będziesz moja
od stóp po niebo, które
pozwoli nam błądzić

A kwiat róży będzie
Czerwienią kusić i prosić
Ciebie o zgodę by mógł
trwać z nami chcąc zostać
na chwilę albo i dłużej

Bo będziesz kochać
od serca po rozum, który
pozwoli nam śnić

Zatrzymam
Wtedy przypadkiem, twoje
dłonie, które pozwolisz mi
skraść i położyć chwilę
na skronie gorące
i drżące tą chwilą,
ukrytą za kwiatem róży

Na zawsze
Skradnę przypadkiem
twoje łzy, myśli i ból
jeśli pozwolisz
zanurzę w niebie, a z chmur
zbuduje drogę do szczęścia…

Jeśli pozwolisz.

Przeczytaj również:

Autostrada myśli

Autostrada myśli

Nieważne.

Jeśli myśli spadną, deszcz je ułoży na nowo.
Obok siebie, blisko. Aby każda zlepiona miłością trwała.

Jak skała, zawsze, pod Twoimi stopami.
Nie zapomnisz drogi. Ani serca, które wplecione pomiędzy szczeliny tętni.

Nieważne, że tak. Nijak dla Mnie i dla Ciebie.
Że wiatr i mróz obojętnie tańczą. W naszym ogrodzie.

Ważne, że droga mocno ubita. Po której chodzić można. Do mnie i Ciebie. Do naszego domu.


Już słońce nuci melodię życia, a wiatr tańczy na parapecie okna. Czuję, że idziesz…
Kwiaty zerwałam, w zapachu ich tonę.
Jeszcze chwila i zbiegnę do Ciebie.

Przeczytaj również:

Zazdość

Zazdrość

Czy tęsknię?
Bardzo!
Gdy widzę te róże kochanie,
tak ślicznie namalowane
to zjadłbym je dzisiaj
na śniadanie.

A potem
popił wodą z wazonu,
aby już nie dać
nic nikomu!

Ukradłbym farbom
wszystkie kolory
aby zachłanne innych spojrzenia
na zawsze znikły
wśród zapomnienia.

Czy kocham?
Szalenie!
Mam nawet własny, cudowny plan
na nasze życie u nieba bram
gdzie będziesz ze mną
sam na sam.

Rankiem przegonię
każdego wokół
aby nie plątał się więcej
u Twego boku!

Potem zawołam
białe łabędzie
aby na skrzydłach i w wielkim pędzie
zaniosły nas do świata snów
gdzie będziesz ze mną
i tylko mój.

Przeczytaj również:

Zuchwalec

Zuchwalec

Nim zdążysz otworzyć kluczem
ogrodu bramę
ja stanę

zuchwale wejdę i z białych kwiatów
ułożę bukiet i wianek. Być może z juki, może z konwalii
albo magnolii gwieździstej, która się skryła w świetle
piwonii chińskiej…

a potem zjadać zacznę owoce, które
wokół zobaczę. Być może grusze, może czereśnie
albo przesłodkie winogrona, które sokiem
tryskają już w dłoniach…

Nim zdążysz cokolwiek chcieć
ja będę czerwone jabłka
i kwiaty mieć.

Przeczytaj również:

Baletnica

Baletnica

Nie, nie, nie…

Nie jestem obłąkana
poprawię pointy
polecę jak ptak…

A wiatr?
mi pomoże
o boże! gdzie jesteś?

Już czwarta
pragnę w bezkresie
twoich rąk trwać

pierwszy raz
było nas tak wiele
a dziś?

Nie ma ciebie
ani mnie tylko żar
i głód i sny i my…

Już piąta?
ciało drży, a ty
ciągle gdzieś…

Pamiętam ten dzień
uniosłeś mnie
na scenie gwar…

Rozkoszy smak
I ty i twój wzrok
przeszliśmy w mrok?

Wpół do szóstej?
gorączkę mam, a ty
sam i tu ja…

Zniewolony ten ruch
nie taniec, lecz ból
dręczy i trwa…

Że nieobecna
mówią, a to nie tak
ja tańczę tylko…

Wiatr mi pomoże!
o boże już siódma?
gdzie jesteś?

Otwórz i chodź
jak zawsze, bierz
niech obłęd trwa…

Wejdź, wejdź, wejdź…

Przeczytaj również:

Samotność

Samotność

Na ławce czeka
choć powinna wstać i odejść
zwleka…
 
Więc pytam nieśmiało
jak długo będziesz tak tkwić?
wić się wśród ludzi i zamęt siać
to nie miejsce ani pora,
musisz stąd iść.
Każdy przechodzi, ty ławkę zajmujesz
ludzi krępujesz.
 
Bo żyć się nie chce –mówi dosadnie.
 
A to ci żart! – wyskakuję
i patrzę, jak życie zanika,
gdy głowę spuszcza
żadna muzyka nie zabrzmi
i widzę, że fale dźwięku unosi wiatr,
ale czuję bólu smak,
a w głębi serca żal na dnie.
 
Czy ci mnie brak? – pyta ostrożnie.
 
A to pułapka! myślę i ważę
jeśli zaprzeczę zniknie niebawem
i ślad zostanie po niej żaden
jeśli potwierdzę zamieszka
ze mną prowadząc życie drogą krętą.
A z drugiej strony, rozważam zlękniony
że lepiej być z nią niż opuszczonym…
Green city park

Przeczytaj również: